Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

"ZAKSA mi zaufała"

Ferdinando De Giorgi po zdobyciu MP

/FRAGMENTY/




Sara Kalisz Mówili - nie sztuką jest odnieść sukces w sporcie, kiedy ma się do tego budżet. Okazało się, że inni z finansowej czołówki zajęli gorsze lokaty i że drugi raz z rzędu mocniejsza była ZAKSA. Jaki był do tego klucz?
Ferdinando De Giorgi: To, że miałem możliwość pracy z graczami, którzy byli gotowi na bardzo ciężką pracę i się jej nie bali. Nie szukaliśmy cudów. Wygrana za pierwszym razem jest ważna i cieszy, lecz za drugim sprawia o wiele więcej problemów i jest trudniejsza do osiągnięcia. Wiedzieliśmy, na co się piszemy, kiedy tworzyliśmy drużynę na ten sezon. Wszyscy nasi zawodnicy mieli jasno określone, że jeśli chcą co najmniej powtórzyć sukces, to muszą dać z siebie więcej niż rok wcześniej. Jeśli coś miałbym określić mianem wyjątkowego, to ich postawę - bardzo zawzięli się, by wygrać w finale. Choć uważam, że w rankingu najbardziej znanych nazwisk siatkarskich parkietów nasza drużyna by nie zwyciężyła, to jestem pewny, że jako zespół była najlepsza wśród wszystkich.

S.Kalisz Pierwszy sukces smakuje najlepiej, bo jest czymś nowym, czy lepsze jest jego potwierdzenie, ponieważ oznacza, że forma nie była przypadkiem?
Ferdinando De Giorgi: Odpowiem tak - w przeszłości odnosiłem sukcesy z Lube. Problem pojawił się, kiedy wyniku nie powtórzyliśmy, co było bardzo bolesne, ponieważ zdążyliśmy rozbudzić nasze oczekiwania. To przeżycie naprawdę nauczyło mnie wiele i myślę, że było dla mnie jednym z najważniejszych w karierze. Dzięki niemu nie popełniłem już niektórych błędów...

S.Kalisz Jakich?
Ferdinando De Giorgi: Wtedy to nie była to jakaś kardynalna pomyłka, ale bardziej nauka, że podstawą powtórzenia sukcesu jest koncentracja na szczegółach. To, na czym przede wszystkim trzeba się skupić, to dobra atmosfera w drużynie. Nie można pozwolić na to, by cokolwiek ją zaburzyło! Ważna jest też motywacja, którą trzeba podsycać. Do tego nie zaszkodzi podniesienie poziomu (tu trener mówi po polsku - przyp. red.) ciut, ciut wyżej. Jeśli tylko gracze dają możliwość, by to zrobić, to można być pewnym, że drugi raz z rzędu zbuduje się prawdziwy zespół.

S.Kalisz Zgodziłby się pan z tezą, że sukces ZAKSY leżał w powtarzalności i skupieniu na tym, by nie robić błędów?
Ferdinando De Giorgi: Tak. Metodą małych kroczków osiąga się zarówno atmosferę, jak i formę. Niezwykle ważne jest, by podążać w jednym kierunku, koncentrując się na właściwych, prostych rozwiązaniach - ich wyuczenie nie daje miejsca na błąd.

S.Kalisz Największym wyzwaniem w ciągu dwóch lat i chyba jedyną poważną porażką była Liga Mistrzów. Jeszcze boli?
Ferdinando De Giorgi: Wbrew pozorom traktuję te rozgrywki jak miłe doświadczenie, w którym zwyczajnie mieliśmy problemy z tym, by dobrze reagować na boisku. W meczach z Biełgorodem musieliśmy sobie radzić bez Kevina Tillie, za to z Rafałem Buszkiem i niestety nie zdążyliśmy złapać odpowiedniego balansu między zawodnikami. Uznałbym to chyba za najważniejszy cel, którego nie osiągnęliśmy, ale obronę mistrzowskiego tytułu wskazałbym jako sukces, który niweluje dla mnie tamtą porażkę.

S.Kalisz Który z zawodników "dorósł" najbardziej jako gracz w ciągu ostatnich dwóch lat w pracy z panem?
Ferdinando De Giorgi: Sam Deroo. Zaczął grać lepiej i to nie tylko pod względem technicznym, ale również stał się "motorem" drużyny, biorąc na siebie bardzo dużą odpowiedzialność.

Źródło:sport.pl



Czytaj więcej