Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2016/17
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2018
Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 17/18
Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Andrea Gardini

Nie boję się porównania

/FRAGMENTY/




Maciej Świniarski Po udanym sezonie w Olsztynie dostał pan posadę w klubie mistrza Polski. Czuje pan tremę przed pierwszym meczem w PlusLidze w barwach ZAKSY Kędzierzyn-Koźle?
Andrea Gardini: Żaden stres, żadna trema. Lubię wyzwania. Celem każdego trenera jest praca w jak najsilniejszym klubie. Poza tym, kocham siatkówkę. Pewnie, że w pracy trenera raz jest lepiej, a raz gorzej. Ale jestem optymistą, mimo trudnej sytuacji kadrowej, jaką obecnie mamy. To wspaniałe wyzwanie, dokładnie takie, o jakim marzyłem.

M. Świniarski Jest pan przygotowany na porównania do Ferdinando de Giorgiego, bo pewnie takie się pojawią?
A.Gardini: Niech sobie porównują kogo chcą. Mnie to nie interesuje. Takie porównania są bez sensu. Jeden trener pracował w takich, a drugi w innych okolicznościach. To nie jest miarodajne. Fefe zrobił kapitalną robotę w Kędzierzynie. Ja wykonałem dobrą pracę w Olsztynie. Ale to przeszłość. Teraz liczy się nowy sezon. Jestem bardzo wdzięczny olsztyńskiemu AZS-owi za szansę na stanowisku pierwszego trenera, to był wspaniały czas, świetni ludzie, ale... to już przeszłość. Teraz pewnie będą w Olsztynie porównania Santilli - Gardini. Dla mnie to nonsens.

M.ŚwiniarskiRuszyliście z zajęciami. Jest kilka kontuzji w zespole, kilku graczy nie dojechało z powodu obowiązków reprezentacyjnych. W jakim momencie przygotowań jesteście obecnie?
A.Gardini: Trudno na to pytanie odpowiedzieć. Nie mam do dyspozycji olbrzymiej części mojego zespołu. Ja wiem... Dla mnie to jakieś 90% drużyny. Niektórzy dostali więcej czasu na regenerację, inni grają jeszcze w reprezentacji. Tak naprawdę w tym tygodniu (od 11.09) ruszamy pełną parą. Przygotowania będą jednak wyjątkowo trudne. Cały czas nie będzie z nami pierwszego rozgrywającego. Ben Toniutti bierze udział z reprezentacją Francji w Pucharze Mistrzów w Japonii. To będzie sezon, w który krok po kroku będziemy wchodzić i nie mamy na to wpływu. Z młodymi zawodnikami zaczęliśmy w sierpniu. Za nami pierwszy etap takiego typowego, przedsezonowego rozruchu. Z dnia na dzień - teoretycznie - powinno być łatwiej, tylko tu znów pojawia się "ale", bo nie mamy też drugiego rozgrywającego (Marco Falaschi jest kontuzjowany - przyp. red.). Z drugiej strony - mam w zespole tylu doświadczonych zawodników, że moim zdaniem, będziemy w stanie rywalizować na wszystkich frontach, jakie czekają nas w tym sezonie.

M.Świniarski Wspomniał pan o kontuzji Marco Falaschiego. Kiedy Włoch wróci do zajęć?
A.Gardini: W ciągu miesiąca będzie miał kolejną kontrolę. Być może wtedy już będzie gotowy, a może też być tak, że trzeba będzie poczekać jeszcze kilka tygodni. Niby to nie tak dużo, ale jakoś trzeba sobie przecież radzić. Dzięki operatywności naszego prezesa, podpisaliśmy kontrakt z młodym, interesującym rozgrywającym - Krzysztofem Bieńkowskim, który pomaga nam w treningach i przygotowaniach. Nie oszukujmy się jednak - bardzo liczę na szybki powrót do zdrowia Marco. Nie cierpię sytuacji, kiedy z powodu urazu, mój podopieczny nie może trenować. Oni są do tego stworzeni, żeby walczyć i podnosić swoje umiejętności, a nie leczyć kontuzje. To zawsze bardzo przykre dla trenera.

M.Świniarski Czy pana zdaniem Maurice Torres, ze swoim latynoamerykańskim temperamentem, może stać się taką gwiazdą w PlusLidze, jak rok temu Salvador Hidalgo Oliva z Jastrzębskiego
A.Gardini: To trochę inna bajka. Zupełnie inny charakter i styl gry. Z drugiej strony, to bardzo dobry zawodnik. Musi się zaaklimatyzować, poznać polską ligę i jej specyfikę. PlusLiga prezentuje wysoki poziom i każdy potrzebuje nauki, żeby się tu odnaleźć. To, co najważniejsze, to fakt, że Torres przyjechał z bardzo dobrym nastawieniem.

Źródło:przegladsportowy.pl