Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Grali u nas

Artur Augustyn -



Kiedy we wrześniu 2003 roku polscy juniorzy wywalczyli w Teheranie mistrzostwo świata o wielu młodych siatkarzy zaczęły się starać najlepsze zespoły PLS-u, widząc w tym znakomitą inwestycję na przyszłość. Tak też potraktował podpisanie kontraktu z Arturem Augustynem prezes Mostostalu - Kazimierz Pietrzyk. Zespół nie potrzebował wszak kolejnego środkowego, gdyż posiadał w swoich szeregach dwóch reprezentantów kraju: Roberta Szczerbaniuka i Jarka Stancelewskiego, których wspierał Olek Januszkiewicz, jednak Augustyn szukał klubu, a szefostwo Mostostalu myślało już o odmłodzeniu zespołu, więc okazja ku temu była znakomita. W jednym z wywiadów Kazimierz Pietrzyk tak uzasadniał decyzję zarządu: "Kiedyś na takich zawodnikach budowaliśmy Mostostal. Na pewno nie jest to zawodnik, który może kogoś uratować albo nam pozwolić na wywalczenie mistrzostwa, ale niech zdobywa doświadczenie". Artur też wiedział, że gra w szeregach pięciokrotnego mistrza Polski i w jednej z najlepszych wówczas ekip siatkarskich w Europie to nie lada okazja, aby się wiele nauczyć, zdobyć doświadczenie i zaistnieć nie tylko na parkietach krajowych, ale również europejskich. Oferta Mostostalu była więc niczym dar niebios. Co prawda młody środkowy nie narzekał na brak ofert, gdyż kilka zespołów ustawiło się w kolejce po niego, ale w większości były to drużyny z serii B z rodzinną Resovią na czele oraz NKS Nysa trenowany przez Włodzimierza Madeja, gdzie grali już jego koledzy z reprezentacji: Arek Olejniczak i Adrian Patucha. Wybór padł na utytułowany Mostostal i tak zostało.



Artur Augustyn [3]
Data i miejsce urodzenia: 06.01.1983 r - Rzeszów
Wzrost: 197 cm
Waga: 88 kg
Wyskok do ataku: 348 cm
Wyskok do bloku: 327 cm
Pozycja na boisku: Środkowy
Dotychczasowe kluby: KS Morze Szczecin (2002-03), Mostostal (od 2003-01.2005), AZS Nysa (wyp. 01.-05.2005), Bayer Vuppertal (od 2005 -2008), Delecta Bydgoszcz (2008 - 2009), Evivo Düren (2009-2010), CV Mitteldeutschland (2010 - 2011) Lotos Trefl Gdańsk (od 2011)
Największe sukcesy: Mistrzostwo Świata Juniorów 2004; Srebrny medalista ME juniorów

Rodzinny Rzeszów z pewnością miał wpływ na wybór siatkówki przez Artura Augustyna. To miasto po prostu kocha ten sport. I chociaż w czasach młodości Augustyna Resovia nie była już tym klubem, który w latach siedemdziesiątych rządził na polskich parkietach, jednak w mieście unosiła się atmosfera dawnych sukcesów, a dzieci w szkołach częściej grały "w siatkę" niż w innych miastach Polski. Nic więc dziwnego, że obdarzony dobrymi warunkami fizycznymi Artur trafił do sekcji siatkówki miejscowego klubu i tam zaczęła się jego przygoda z tym sportem. Później była nauka w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale i pierwszy kontrakt z Morzem Szczecin oraz sukcesy na arenie międzynarodowej, w tym szczególnie cenne mistrzostwo świata junorów. Co prawda rozstanie ze Szczecinem nastąpiło niespodziewanie, kiedy klub został wycofany z rozgrywek PLS na skutek trudności finansowych, jednak to tu właśnie Augustyn stawiał pierwsze kroki i poznawał realia zawodowego sportu.

Do Mostostalu trafił więc Artur jako zawodnik, co prawda, młody, ale rokujący duże nadzieje na przyszłość, a ta rysowała się wyśmienicie. W poprzednim sezonie klub zdobył kolejny, piąty tytuł mistrzowski oraz najcenniejsze trofeum w dziesięcioletniej historii - brązowy medal Ligi Mistrzów w Mediolanie i liczył na powiększenie tego dorobku. Na środku grali Robert Szczerbaniuk i Jarek Stancelewski, a więc było się od kogo uczyć, a okazji do gry tez nie zabrakłoby, gdyż kontuzje przetrzebiły podstawową szóstkę i trener Wspaniały chcąc nie chcąc zmuszony był do korzystania z usług niedawnego juniora. Okazało się jednak, ze Augustyn nie był gotowy do gry o najwyższe cele i nie wytrzymywał presji meczowej. Poddany próbie - zawodził i chociaż deklarował chęć gry, nie potrafił wykorzystać kolejnej szansy.

Nie tak wyobrażał sobie z pewnością swoja przygodę z Mostostalem młody mistrz świata juniorów, nie tak wyobrażali sobie też jego rolę w dwunastce, a właściwie trzynastce - włodarze klubu.

Kolejny sezon potwierdził obawy trenerów i zarządu. Mimo tego że Jarek Stancelewski dopiero wracał do gry po rehabilitacji i zespół mógł zostać tylko z dwójką środkowych, prezes Pietrzyk postanowił wypożyczyć Artura do przeżywającej kłopoty kadrowe Nysy. Swoją dosyć ryzykowną decyzję tłumaczył dobrem zawodnika, który musi więcej grać.

Po zakończeniu sezonu Augustyn nie pozostał jednak w Nysie. Nie wrócił też do rodzinnego Rzeszowa. Podpisał kontrakt z niemieckim Bayerem Vuppertal, gdzie spędził trzy sezony.

Po trzech latach musiał rozstać się z Vuppertalem. Klub przeżywał trudności finansowe, a Artur, tak jak jego koledzy, zaczął rozglądać się za nowym pracodawcą.

- Trzy lata grałem w Niemczech i pokazałem się z najlepszej strony. - opowiadał po powrocie do kraju. - Grałem w meczu gwiazd. Miałem dobre recenzje. Po sezonie propozycje gry złożyły mi praktycznie wszystkie zespoły oprócz VfB. Tam Stelian Moculescu ma po prostu swoją wizję zespołu. Ciężko mi było znaleźć klub w Polsce po tych trzech latach spędzonych za granicą. Nikt mnie długo nie widział. Nie mogli powiedzieć, co potrafię i czy zrobiłem postęp. Teraz wracam do Polski. Nie jest łatwo grać na Zachodzie, bo jest się tam samemu. Mam nadzieję, że w nadchodzącym sezonie pokażę, czego się nauczyłem.

I szczęście uśmiechnęło się do zawodnika. Spadkowicz z PLS-u poszukiwał zawodników do nowej drużyny, która miała wywalczyć w najbliższym sezonie awans. Trafił więc Artur Augustyn do Bydgoszczy, do Delecty, do trenera Ratio Chudika, z którym pracoał w Mostostalu. Niebawem się okazało, że jego zespół wrócił do najwyższej klasy rozgrywek na miejsce Płomienia Sosnowiec, a wraz z nim wrócił na polskie elitarne parkiety mistrz świata juniorów z Teheranu.

Jednak kolejna przygoda z polską siatkówką trwała tylko rok. Po zakończeniu sezonu 2008/2009, który Artur spędził raczej na ławie, klub rozstał się z nim, a zawodnik znów wybrał kierunek niemiecki, tym razem było to Evivo Düren. "Na pewno się zmieniłem jako człowiek i siatkarz. Rok temu, grając w Delecie, w większości spotkań siedziałem na ławce. Tutaj gram w podstawowym składzie i się ogrywam, co jest bardzo ważne." - mówił i sam precyzował życzenia, które chciałby, aby się spełniły: "Przede wszystkim szczęścia, aby w końcu do mnie wróciło (śmiech) i zdrowia."

Z niemieckim klubem zdobył brązowy medal. W nastepnym sezonie jednak musiał się rozstać ze swoim pracodawcą. "Decyzja o nie przedłużeniu kontraktu z Arturem nie należała do łatwych"- powiedział dyrektor niemieckiego klubu, Rüdiger Hein. Siatkarz związał się więc z CV Mitteldeutschland. Pod koniec grudnia 2010 roku dowiedział się, że jest chory na raka. Jednak dzięki poddaniu się chemioterapii mógł pokonać tę chorobę. Wcześniej oczywiście grał w niemieckiej Bundeslidze. Zbierał dobre recenzje, był jednym z lepszych zawodników CV Mitteldeutschland. Wrócił pod koniec sezonu i poprowadził swoich kolegów do zwycięstw, które dawały jego zespołowi utrzymanie w lidze.

Ciągle marzył jednak, aby wrócić do gry w PlusLidze. Udało mu się to już w sezonie 2011/2012, kiedy Trefl Gdańsk wrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej i komletując skład, podpisał kontrakt z mistrzem świata juniorów z 2003 r.

Autor: Janusz Żuk



Artur w obiektywie

Zdjęcia: MS.Net