Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Trenerzy Mosto

Paweł Brandt



Kiedy po trzech sezonach współpracy z kędzierzyńską ZAKSĄ pożegnał się Aleksander Bielecki, wybierając ofertę żeńskiego zespołu Trefla Gdańsk, prezes Pietrzyk obiecywał, że jego następcą będzie specjalista wysokiej klasy i słowa dotrzymał. Po kilkunastu dniach media poinformowały, że następcą Bieleckiego został Paweł Brandt, fizjoterapeuta Justyny Kowalczyk.

"Praca z mistrzynią olimpijską to zaszczyt, ale kosztowała go sporo wyrzeczeń, bo przez pół roku był poza domem - powiedział prezes ZAKSY, Kazimierz Pietrzyk. - U nas ma pracę przez cały rok, większe perspektywy oraz będzie bliżej rodzinnego miasta - kontynuował.

Trener odnowy biologicznej ZAKSY jest absolwentem AWF-u w Katowicach. Wcześniej miał okazję pracować z pierwszą i drugą drużyną siatkarskiej reprezentacji Polski kobiet, kadrą polskich lekkoatletów, a także ze wspomnianą wcześniej Justyną Kowalczyk.


Paweł Brandt
Funkcja w zespole: Fizjoterapeuta; Trener odnowy biologicznej i przygotowania siłowego;
Kariera fizjoterapeuty: Polski Związek Lekkiej Atletyki, sztab Justyny Kowalczyk, ZAKSA Kędzierzyn,

"Pamiętam początki mojej współpracy z Justyną tak jakby to było dziś - opowiada Paweł w jednym z wywiadów. - To była jesień ubiegłego roku (2009 mr. - przyp. red.). Przebywałem akurat w Spale, gdzie jako fizjoterapeuta opiekowałem się lekkoatletami. Akurat wracałem z treningu obładowany torbami i szedłem na kolację. Właśnie wtedy zadzwoniła do mnie Justyna. W obecności jej trenera poprosiła, żebym dołączył do olimpijskiej kadry. Zgodziłem się bez wahania, choć wiedziałem, że będzie to spore wyzwanie."

W ten sposób Paweł Brandt ze Strzelec Opolskich został fizjoterapeutą Justyny Kowalczyk i dołączył do siedmioosobowego teamu, pracującego na co dzień z naszą biegaczką. Paweł nie był jednak osobą z przypadku. Justyna znała go dobry rok i chciała, żeby jej towarzyszył.

"Rok temu pracowałem z nią w Szwecji podczas obozu narciarskiego - opowiadał. - Tam trafiłem z kolei przez praktyki, który miałem w tym czasie w Kędzierzynie-Koźlu. Zawodu uczyłem się u boku Aleksandra Bieleckiego, który jest fizjoterapeutą kadry narodowej naszych siatkarzy."

O tajnikach swojej opieki nad Justyną Kowalczyk tak opowiadał w jednym z wywiadów: "Nie mamy oddzielnego miejsca przeznaczonego tylko na odnowę. Najczęściej dostaję do dyspozycji pokój dwuosobowy, rozkładamy tam przenośny stół do masażu i w ten sposób pracujemy. Spotykamy się wieczorem, po treningach lub zawodach."

Jak mówił trzykrotna mistrzyni świata nie jest wymagającą pacjentką. "Na szczęście nie skarży się prawie na nic. Gdy ta intensywność startów jest tak duża, jak w tej chwili, to boli wszystko. Nie ma chyba czegoś, czego nie trzeba by było przemasować, ale to na szczęście tylko typowe bóle mięśniowe.

Brandt, który wcześniej współpracował z siatkarzami i lekkoatletami, zauważył, że praca z Kowalczyk wyglądała całkowicie inaczej. "Jest mniej czasochłonna. Biegi narciarskie charakteryzują się tym, że nie mamy możliwości przeprowadzenia masażu bezpośrednio przed rywalizacją. Warunki atmosferyczne, a zwłaszcza minusowe temperatury to uniemożliwiają. Gdzie miałby się odbyć zabieg? Jedyną możliwością byłby samochód i z niego korzystamy w ekstremalnych sytuacjach."

Teraz już trzeci sezon pracuje w ZAKSIE oraz z reprezentacją siatkarzy (ostatnio z siatkarzami plażowymi: Fijałek i Prudel), a Strzelce Opolskie urastają powoli do roli zagłębia, z którego wywodzą się znakomici fachowcy w tej dziedzinie.

Właśnie Aleksander Bielecki, poprzedni trener odnowy bilogicznej ZAKSY, zainteresował Pawła Brandta medycyną sportową i pokierował jego karierą. - Trafiłem do niego jako pacjent, byłem wtedy na studiach, miałem problemy z plecami. Wtedy nie byłem jeszcze na tyle doświadczony, żeby samemu sobie pomóc, a że on miał w Strzelcach gabinet, to skorzystałem z jego pomocy. Potem kierował mną, sugerował, jakie kursy kończyć, w jakim kierunku się kształcić. To jemu zawdzięczam moją karierę jeśli chodzi o fizjoterapię i świat medycyny sportowej. On otworzył wszystko przede mną - opowiada Brandt.

O swojej pracy w klubie tak mówi: - Ten zawód "zżera" 80% mojego czasu, jest niesamowicie wciągający. Ale oczywiście jestem w związku małżeńskim i każdą wolną chwilę staram się poświęcić żonie, która spodziewa się dziecka.

Przez dwa sezony pracy z siatkarzami zyskał opinię świetnego fachowca: "Zapracowany i małomówny" - tak o jego osobie mówią gracze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Jak sam przyznaje, jest w tym dużo prawdy. - Na tym polega nasza praca. Musimy się skupić na zawodnikach i dobrze wykonywać swoją "robotę", a jest jej naprawdę dużo. Gdyby popatrzeć na kalendarz, to gramy co trzeci dzień i każdego trzeba przygotować do meczu, a oprócz tego są jeszcze treningi. Czasami jest tak, że z gabinetu nie wychodzimy - zdradza.

Autor: Janusz Żuk