Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Grali u nas

Patryk Czarnowski


"Cieszą mnie jego sukcesy, ponieważ to świetny chłopak. Ma silną motywację. Dużo trenuje, stale pracuje nad poprawą zagrywki. Myślę, że to materiał na dojrzałego gracza. (...) Wszyscy zawodnicy darzą go sympatią. To naprawdę fajny chłopak" - tak mówił o nim szkoleniowiec Jastrzębia Roberto Santilli. Tę opinię potwierdzały także statystyki oraz powołanie do kadry. Nic więc dziwnego, że prezes Pietrzyk jeszcze podczas rozgrywek w sezonie 2009/2010 podjął negocjacje z Patrykiem i sfinalizował je tuż po zakończeniu ostatniego spotkania. A może było tak, że środkowy Jastrzębia tak napsuł krwi podczas półfinału play-off włodarzom ZAKSY, że wówczas postanowili mieć go w swoich szeregach?

Od swojego debiutu w kadrze nowy środkowy ZAKSY zbierał też same pozytywne recenzje i dostawał wiele szans na grę. "Chwyta wszystko w lot, już jest graczem bardzo dojrzałym, a chętnym do poznawania nowych rzeczy. No i mentalnie jest bardzo mocny" - mówił o nim Daniel Castellani.

Kibice ZAKSY bardzo prędko też przekonali się, że para środkowych: Czarnowski - Gladyr to prawdziwy skarb, bo, kiedy zawodzili skrzydłowi, Paweł Zagumny prowadził grę przez środek. Mimo kontuzji w końcówce sezonu Patryk pokazał, że zawsze można na niego liczyć: "Miałem sporą przerwę w marcu, a przez ostatnie dwa tygodnie sezonu funkcjonowałem dzięki środkom przeciwbólowym. Musiałem zacisnąć zęby, bo gra toczyła się o mistrzostwo Polski. Teraz jest czas na to, by wreszcie się podleczyć. Mam nadzieję, że się uda"- mówił po zdobycie trzeciego w swojej karierze srebrnego medalu MP.

Jednak uraz, a właściwie dolegliwość Patryka, okazała się bardziej dokuczliwa i kolejny sezon zawodnik znów musiał przerywać okresami leczenia. Wrócił na parkiet w meczach fazy play-off, ale wtedy już było jasne, że wobec schorzenia Jurija Gladyra Patryk, któremu kończył się kontrakt, nie zostanie w Kędzierzynie. Wrócił więc do Jastrzębia, gdzie rozpoczynał wielka karierę.


Patryk Czarnowski [9]
Data i miejsce urodzenia: 01.11.1985 - Ostróda
Wzrost: 202 cm
Waga: 93 kg
Zasięg w ataku: 365 cm
Zasięg w bloku: 334 cm
Pozycja na boisku: Środkowy
Dotychczasowe kluby Salos Ostróda (do 2002), AZS Olsztyn/SMS Spała (2002-2004), AZS Olsztyn (2004-2007), Jastrzębski Węgiel (2007-2010), ZAKSA Kędzierzyn (2010 - 2012); Jastrzębski Węgiel (2012 - 2015); ZAKSA (od 2015)
Największe sukcesy: Brązowy Medal Misrzostw Polski Juniorów 2004, Wicemistrzostwo Polski 2004/05 (AZS Olsztyn), Brązowy medal MP 2005/06, 2006/07 (AZS Olsztyn), Brązowy medal MP 2008/09 (Jastrzębski Węgiel), 2. miejsce w Pucharze Challenge 2009 (Jastrzębski Węgiel), wicemistrzostwo Polski 2009/10 (Jastrzębski Węgiel), Puchar Polski 2010 (Jastrzębski Węgiel); wicemistrzostwo Polski 2011 (ZAKSA), II miejsce w Pucharze CEV 2011 (ZAKSA), brązowy medal MP 2012 (ZAKSA), brązowy medal MP 2013 (Jastrzębski W.), brązowuy medal MP 2014 (Jastrzębski W.), brązowy medal LM 2014 (Jastrzębski W.), Mistrzostwo Polski 2016 (ZAKSA), Puchar Polski 2017 (ZAKSA), Mistrzostwo Polski 2017 (ZAKSA)
Reprezentacja Polski: Wicemistrzostwo Europy Kadetów 2003, srebrny medal PŚ (2011)

Patryk Czarnowski swoje pierwsze kroki siatkarskie stawiał w rodzinnej Ostródzie. Trafił tam na zajęcia miejscowego SALOS-u, który jest klubem prowadzonym przez księży Salezjanów. Tam Patryk nie tylko nauczył się grać w siatkówkę, ale i odniósł pierwsze sukcesu, o czym mało kto dziś pamięta. Na Światowych Igrzyskach Młodzieży Salezjańskiej dwa lata z rzędu był w składzie zwycięskiej ekipy. Pierwsze zwycięstwo przyszło w 2001 r. w Warszawie pod wodzą trenera Marka Dudki, a sukces został powtórzony rok później, w Catanii we Włoszech wraz z trenerem Tomasz Brzeskim.

Tuż po tym doceniono talent Patryka i od września rozpoczął on naukę w SMS-ie Spała, a także zmienił klub na AZS Olsztyn. Był to pomysł duszpasterza sportowego, księdza Edwarda Plenia SDB.

Jak później zawodnik wspominał, miał szczęście, bowiem pozwolono mu zacząć naukę w Spale od II klasy. Choć jego kariera rozpoczęła się stosunkowo późno, to jednak wcale nie odstawał od swoich kolegów. Już w 2003 roku trafił do kadry kadetów, która zajęła II miejsce na Mistrzostwa Europy w Zagrzebiu, a rok później w Szczecinie cieszył się z kolegami z Olsztyna z brązowego medalu Mistrzostw Polski Juniorów.

Nic więc dziwnego, że gdy Czarnowski zdał maturę i skończył naukę w SMS-ie, włodarze AZS-u Olsztyn postanowili zatrzymać utalentowanego środkowego. Po czasie przyznawał, że już wówczas miał ofertę z Mostostalu, ale postanowił pozostać w Olsztynie. Niestety, podczas 3 lat spędzonych w AZS-ie tak naprawdę nie doczekał się swojej szansy. Kiedy tacy środkowi jak Wojciech Grzyb czy Marcin Nowak regularnie wychodzili w pierwszym składzie, a Marcin Możdżonek wspomagał ich z ławki i rozwijał swoje umiejętności - Czarnowski wciąż czekał na swoją szansę. Z tego okresu pozostały mu tylko medale Mistrzostw Polski, ale wywalczone głównie przez starszych kolegów.

Po sezonie 2006/2007 zdecydował się odejść z Olsztyna. Wówczas również mówiło się, że może przyjść do Kędzierzyna, choć i tym razem do transferu nie doszło. "Z prezesem Kazimierzem Pietrzykiem rozmawialiśmy o tym już od jakiegoś czasu. Zarówno przed poprzednim sezonem, jak i dwa lata temu. Za każdym razem jednak nie dochodziło między nami do pełnego porozumienia" - tłumaczy. Ostatecznie wybrał Jastrzębia i wydaje się, że był to dobry wybór.

Choć jeszcze w pierwszym sezonie zbytnio się nie wyróżniał, to już kolejne 2 z pewnością może zaliczyć do udanych. Sezon 2008/09 przyniósł Patrykowi jego pierwszy medal wywalczony na parkiecie. Kibice ZAKSY na pewno pamiętają pojedynek o brąz z rywalem zza miedzy. Rok później oba zespoły również trafiły na siebie, tym razem w półfinale. Wielkie emocje, które towarzyszyły tym spotkaniom, a także poczucie straconej szansy po stronie kędzierzynian trwa do dziś. "ZAKSA zagrała bardzo dobre mecze. Zresztą trzy ostatnie spotkania stały na bardzo wysokim poziomie. Widać było w oczach chłopaków z Kędzierzyna, że chcą nam wydrzeć to zwycięstwo. Zagrali z sercem i ogromną determinacją" - mówił po tym meczu Patryk Czarnowski. Ale to on, wraz ze swoją drużyną już niedługo podnosił w górę srebrne medale Mistrzostw Polski. "Jest wielka radość, naprawdę cieszę się z tego srebrnego medalu. Wiadomo, że zdobywa się go, przegrywając, ale to jest podsumowanie sezonu, medal, na który pracowaliśmy cały sezon. Możemy się cieszyć również z przebiegu całego sezonu" - mówił po przegranym finale.

Czarnowski przez cały sezon był bardzo silnym punktem swojego zespołu. Dobrze prezentował się zarówno w bloku, jak i w ataku, nic więc dziwnego, że pod nieobecność Daniela Plińskiego otrzymał powołanie do kadry. "Powołanie do kadry to powód do dumy. Bardzo się cieszę, że trener reprezentacji mnie zauważył. Zrobię wszystko co w mej mocy, by zaprezentować się jak najlepiej i daną mi szansę w pełni wykorzystać" - mówił wtenczas. Pewnie nie spodziewał się jeszcze nawet, że dostanie od Daniela Castellaniego aż tak duży kredyt zaufania. "Patryk Czarnowski mnie zadziwia - za każdym razem, gdy obserwuję jego grę, bardzo mnie zaskakuje. Każdego dnia jest coraz lepszy. To dla mnie duża niespodzianka" - trener kadry chwalił go już po debiucie.

Powołanie przeszkodziło mu jednak w wyjeździe na wyścig Formuły 1 do Budapesztu. Kupione w styczniu bilety na wyścig na Hungaroring będzie musiał oddać komuś innemu. Bowiem nie każdy wie, że drugą pasją Czarnowskiego są sporty samochodowe. "Gdybym nie był siatkarzem, pewnie zostałbym kierowcą rajdowym" - mówił w jednym z wywiadów.

Kolejny srebrny medal mistrzostw Polski Patryk zdobył juz z ZAKSĄ i to w pierwszym sezonie gry w Kędzierzynie. Do tego dołożył srebro w Pucharze CEV, chociaż w tych najważniejszych meczach nie wystąpił: "Zdrowie nie pozwoliło, bym mógł walczyć w finałowej rozgrywce Pucharu CEV, ale uważam, że mam swój udział w awansie zespołu do finału. Chciałbym jednak podkreślić, że drużynę tworzy 12 zawodników, co udowodnił w spotkaniach z Sisleyem Treviso Wojciech Kaźmierczak. Zagrał bardzo dobrze i gdybym zagrał w jego miejsce, wynik byłby taki sam. Wojtek nie jest rezerwowym środkowym, jest równorzędnym partnerem, z którym się nawzajem uzupełniamy" - mówił tuż po finale.

Po zakończeniu sezonu okazało się, że musi wyleczyć kontuzję. "Aktualnie nie jestem jeszcze zdolny do grania, gdyż doznałem złamania zmęczeniowego piszczela, a wiadomo, że przy złamaniu to musi potrwać, by wszystko się zrosło" - opowiadał w czasie Ligi Mistrzów, którą śledził z trybun. W lipcu otrzymał powołanie do szerokiej kadry na Mistrzostwa Europy i pojawiła się nadzieja na wyjazd. Jednak przerwa w treningach była zbyt długa i Patryk w tak krótkim czasie nie był w stanie nadrobić zaległosci treningowych. W najważniejszej imprezie 2011 roku nie wziął więc udziału. "Mam nadzieję, że to początek mojej przygody z reprezentacją, a nie koniec" - mówił i obiecywał walkę o miejsce w następnych podejściach.

Kolejny sezon również okazał się niezbyt przychylny. W klubie Patryk przez wiele tygodni leczył schorzenie, do reprezentacji też nie dostał powołania ani na Ligę Światową, ani na Igrzyska. "Zdrowie jest jednak najważniejsze i na razie leczę dolegliwości, które zostały jeszcze z ligi. W grudniu miałem znowu przygodę z piszczelem, musiałem pauzować, a my mieliśmy ciężką sytuację w klubie, nie mieliśmy praktycznie środkowych. Przyspieszono moją rehabilitację i końcówkę sezonu dograłem z niedoleczonym piszczelem, bo nie było wyjścia. Nie było Jurija Gladyra praktycznie przez większość sezonu, a kiedy jeszcze ja doszedłem, to nie było już komu grać, a przychodziły bardzo ważne mecze. Nie do końca zdążyłem się wykurować po tym urazie i aktualnie poświęcam temu piszczelowi tyle czasu, ile jest potrzebne. Miałem wyleczyć to w sezonie, ale niestety nie udało się i teraz mam sporo czasu na to, żeby doleczyć te dolegliwości" - mówił, kiedy jego koledzy pod wodzą trenera Anastasiego zwycięzali w Lidz Światowej.- "Nie ukrywam, że bardzo chciałbym być z chłopakami."

Patrykowi życzymy więc przede wszystkim zdrowia i spełnienia marzeń.

Autor: Jacek Żuk/Janusz Żuk
Cytaty: siatka.org, se.pl, volley24.pl



Galeria



Foto: Jacek Żuk