Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2016/17
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2018
Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 17/18
Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Nasi zawodnicy

Marco Falaschi


Wydawało się, że po zdobyciu mistrzostwa Polski i Pucharu Polski na pozycji rozgrywającego w zespole ZAKSY nie nastąpią zmiany. Pewne było, że na kolejny sezon zostaje Benjamin Toniutti, a gra jego zmiennika Grzegorza Pająka też nie budziła zastrzeżeń. Tymczasem Grzegorz postanowił, że rozstanie się z klubem, dlatego zarząd rozpoczął poszukiwania jego następcy. Tu wybór padł na reprezentanta Włoch, dobrze znanego z gry w Treflu Gdańsk i GKS-ie Katowice, Marco Falaschi. Prezes ZAKSY tak uzasadniał ten wybór:

- Wiadomo, że numerem jeden jest Benjamin Toniutti, a wiemy jak długi będzie dla niego ten sezon reprezentacyjny. Ben dołączy do nas praktycznie na 2-3 dni przed pierwszym spotkaniem ligowym, więc też musieliśmy na to zareagować. Grzegorz Pająk poprosił nas o zwolnienie z obowiązującego kontraktu, po wielu rozmowach przychyliliśmy się do jego prośby. Poszukiwania zmiennika były dosyć trudne, padło wiele nazwisk, jednak staraliśmy się skupić na zawodniku mającym podobny styl do Toniuttiego. Na pewno Bena nie można zastąpić, jednak można go naśladować. I właśnie Marco Falaschi ma podobny styl, lubi grac szybko i tak naprawdę całe przygotowania z Marco ułatwią zawodnikom grę z tych piłek bardzo szybkich. Marco jest bardzo doświadczonym zawodnikiem i spokojnie będzie mógł prowadzić grę naszego zespołu, gdy Ben będzie potrzebował zmiany.


Marco Falaschi
Data i miejsce ur.: 18.09.1987 r. - Santa Croce sull'Arno
Wzrost: 188 cm
Waga: 85 kg
Wyskok do ataku: 324 cm
Wyskok do bloku: 310 cm
Pozycja na boisku: Rozgrywający
Dotychczasowe kluby: Lupi Santa Croce (2003-2004), Pallavolo Pescia (2004-2005), Olympia Massa (2005-2006), Lupi Santa Croce (2006-2007); Marconi Spoleto (2007-2008); Lupi Santa Croce (2008-2010); New Mater Volley Castellana Grotte (2010-2013); Budvanska Rivijera Budva (2013-2014); LOTOS Trefl Gdańsk (2014-2016), GKS Katowice (2016-2017); ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (od 2017)
Reprezentacja Polski: złoty medal Igrzysk Śródziemnomorskich (2013); brązowy medal Ligi Światowej (2013)/td>
Największe sukcesy: mistrzostwo Czarnogóry (2014); Puchar Polski (2015), wicemistrzostwo Polski (2015); Superpuchar Polski (2015)

Marco Falaschi urodził się w Toscanii w Santa Croce sull'Arno, w dwunastotysięcznej miejscowości leżącej dokładnie w połowie drogi pomiędzy Florencją a Pizą i miejsce to uważa za najbardziej urokliwe na świecie.

- Według mnie Toskania jest najlepszym miejscem na ziemi, ale tam się wychowywałem i nadal poniekąd tam żyję, więc chyba nie jestem obiektywny. (śmiech) Nie mogę powiedzieć nic złego na temat tego regionu, gdyż dla mnie jest po prostu rajem. Mieszkałem dokładnie pośrodku drogi do Pizy i Florencji - do jednego miałem 20 minut jazdy samochodem, a do drugiego 30 i muszę przyznać, że jest tam wszystko. Nigdy nie widziałem tak urokliwego miasta, jak Florencja, stała się ona dla mnie całkowitym ideałem, z którego jestem dumny. Zachwyca mnie jej historia, architektura, ale przede wszystkim uczucie, że dookoła ciebie są miejsca, gdzie w przeszłości wydarzyły się ważne rzeczy - mówi o swoich korzeniach.

Jego matka była nauczycielką, natomiast ojciec w latach 60 i 70 grał w siatkówkę, lecz jego karierę sportową przerwała kontuzja. Wybór drogi życiowej Marco determinowały więc pragnienia mamy, aby syn zdobył wykształcenie, i atmosfera siatkówki, którą żyło miasto.

- De facto od momentu, w którym się urodziłem, czułem tam atmosferę siatkówki, ponieważ w lidze włoskiej miasto reprezentowane jest przez dość znany klub. Dawniej mówiło się nawet, że w Santa Croce sull'Arno żyje się, by mieć chleb i oglądać siatkówkę! (śmiech) Sam zacząłem grać, kiedy miałem około 10 lat, a moim marzeniem wtedy było doprowadzenie drużyny z rodzinnego miasta do rozgrywek Serie A. Występowałem w niej przez kilka lat i w tym czasie udało nam się wygrać drugą dywizję zmagań, ale moje marzenie w stu procentach się nie spełniło. Może tak się stanie któregoś dnia - nie tracę nadziei - wspomina rozgrywający ZAKSY.

Wybór padł na siatkówkę.

- Niestety, próba pogodzenia przez jeden sezon nauki i treningów spełzła na niczym. Nie zmienia to faktu, że wiele było możliwości zmiany "przeznaczenia", nawet kiedy pochodziło się z małej miejscowości. Mogłem robić co tylko chciałem i wybrałem siatkówkę. Wystarczyło mi się w niej zakochać, by pójść tą drogą.

Po okresie gry w rodzinnej miejscowości Marco Falaschi musiał opuścić rodzinne strony. Prze trzy lata grał w New Mater Volley Castellana Grotte, następnie występował w Czarnogórze, by później trafić do Polski, do Lotosu Trefla Gdańsk, potem do GKS-u Katowice, a w końcu do ZAKSY Kędzierzyn.

- Przed związaniem się z zespołem z Czarnogóry grałem w New Mater Volley Castellana Grotte. Po tamtym sezonie nie doszedłem z tym klubem do porozumienia również ze względu na trudną sytuację ekonomiczną we Włoszech. Wtedy znalazła się Budva, która zaoferowała bardzo dużo, więc się przeprowadziłem. Inną sprawą był fakt, że nazwisko Falaschi wtedy nikomu nic nie mówiło, więc zdawałem sobie sprawę z tego, że muszę uczynić krok, by choć trochę w Europie zrobiło się o nim głośno. Idealną okazją do tego okazała się właśnie Czarnogóra. Na początku wszystko było dla mnie inne i bardzo trudne, ale dobrą stroną przenosin był fakt, że poznałem wspaniałą grupę osób. Mieliśmy za sobą dobry sezon spędzony w szalonym towarzystwie Marko Bojicia. (śmiech) Byłem wtedy jedynym obcokrajowcem. Udało nam się dotrzeć do rozgrywek Ligi Mistrzów i nawet wyszliśmy z grupy!

Później mierzyliśmy się z dużo silniejszymi rywalami, a mimo tego spisaliśmy się całkiem nieźle. To było jak spełnienie mojego snu - po raz pierwszy w życiu grałem naprzeciwko Dmitrija Muserskiego! - wyjaśnia zawodnik.

Po sezonie gry w Czarnogórze Marco postanowił przenieść się do Polski. Trenerem Trefla został wówczas Andrea Anastasi i to on zapragnął mieć w swoim składzie reprezentanta Włoch. Pierwszy sezon w Treflu był wyśmienity dla szkoleniowca, klubu i samego rozgrywającego, który zdobył z zespołem wicemistrzostwo Polski oraz Puchar i Superpuchar Polski.

- Bardzo trudno jest mi mówić o Andrei, szczególnie w Polsce, gdzie jest bardzo popularny. Współpracowaliśmy ze sobą przez dwa lata. W pierwszym sezonie wszystko było idealnie - graliśmy piękną siatkówkę, obyliśmy się bez kontuzji, doszliśmy do finału ligi i wygraliśmy Puchar Polski. Wydaje mi się jednak, że najważniejszą rzeczą, której dokonaliśmy w tych rozgrywkach, było zbudowanie drużyny. Stworzyliśmy rodzinę, w której skład nie wchodził jedynie zespół, ale także klub i miasto. Wszędzie chodziliśmy razem, odczuwaliśmy wielką przyjemność, że możemy razem trenować i przebywać, wszystko nam się wtedy układało. W drugim sezonie coś się zmieniło.

Dlatego po dwóch sezonach spędzonych w Treflu Marco rozstał się z Gdańskiem. Wybrał ofertę beniaminka, którego trenerem został niedoświadczony Piotr Gruszka. Jednak ten wybór okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Beniaminek prowadzony przez byłego reprezentanta Polski grał dobrze, zbierał znakomite recenzje i ostatecznie uplasował się na 10 pozycji w PlusLidze. Kiedy jednak po zakończeniu sezonu Falaschi otrzymał ofertę od mistrzów Polski, postanowił z niej skorzystać. Od nowego sezonu znowu będzie walczył o medale.

- Bycie częścią takiego zespołu, jakim jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle to dla mnie wielki honor i wyróżnienie. Mam nadzieję, że swoją grą będę mógł pomóc drużynie - powiedział Marco tuż po przyjeździe do Kędzierzyna.

Autor:Janusz Żuk