Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Historia ZAKSY

9. Europo - witaj nam!



Sezon 2001/2002 rozpoczął erę Mostostalu również na europejskich parkietach. Kędzierzynianie po wygraniu grupy B Ligi Mistrzów pokonali w ćwierćfinale u siebie (czyt. w Opolu) VfB Friedrichshafen 3:1 (25:21, 20:25, 25:20, 25:17) i, mimo porażki w takim samym stosunku w Niemczech, po raz pierwszy w historii awansowali do Final Four Ligi Mistrzów, który rozgrywany był od 23-24 marca w Opolu.

Pierwszego niezwykle wyrównanego seta pojedynku ćwierćfinałowego przeciwko mistrzom Niemiec wygrali kędzierzynianie dzięki znakomitej końcówce, kiedy to Świderski zablokował Andrae, a Musielak posłał asa. Niestety, w drugim secie rywalom udało się wyrównać dzięki znakomitym zagrywkom Andrae i wystarczył im tylko set do awansu. Jednak od tego momentu to kędzierzynianie niesieni dopingiem opolskiej hali przeszli do ofensywy i wygrali trzeciego i czwartego seta, zapewniając sobie po raz pierwszy w historii występ w "Finale Czterech".

Po tym zwycięstwie Finaliści siatkarskiej Ligi Mistrzów najpierw odtańczyli na parkiecie dziki taniec radości, potem uformowali "pociąg" i na czworakach chodzili wkoło pola gry. Trenerzy gospodarzy też dawali upust swojej radości. Pierwszy trener Mostostalu Waldemar Wspaniały nosił na barana drugiego trenera Andrzeja Kubackiego.

"Gratuluję Waldemarowi zasłużonego zwycięstwa. Mieliśmy nadzieję, że dzięki zaliczce z Friedrichshafen będziemy mogli zagrać w Opolu spokojniej. Nie udało się. Życzę Mostostalowi sukcesów w finałach" - mówił po meczu trener VfB Stelian Moculescu. - Atmosfera w hali była fantastyczna; to doskonała promocja tego sportu. Niestety, to nie my wygraliśmy."

"Tak samo jak tydzień temu w Friedrichshafen, tak dzisiaj w Opolu zwyciężyła siatkówka. Spotkały się dwa zespoły z małych miast; w obu tych miastach ludzie kochają siatkówkę. Według mnie goście dzisiaj zagrali lepsze spotkanie niż tydzień temu u siebie" - mówił trener Waldemar Wspaniały.

Pierwszy mecz Final Four podopieczni Waldemara Wspaniałego rozegrali z Olimpakosem Pireus i przegrali 1:3, tocząc wyrównany pojedynek. Do annałów siatkówki przejdzie z tego meczu końcówka trzeciego seta, gdy mistrzowie Grecji prowadzili już 24:18 i byli na najlepszej drodze do zwycięstwa. Wtedy na zagrywkę powędrował Rafał Musielak i swoimi "podaniami" odwrócił los tej partii. "Czy wierzyłem, że możemy jeszcze go wygrać? - pytał retorycznie trener Mostostalu Waldemar Wspaniały. - Chyba nikt nie wierzył." - mówił po meczu. "Poszedłem i wiedziałem, że muszę ostro serwować, tym bardziej że nie miałem nic do stracenia, sytuacja wydawała się beznadziejna - opowiadał po meczu wykonawca Musielak....

W meczu o trzecie miejsce Mostostal przegrał, niestety, z greckim Iraklisem Saloniki 2:3, prowadząc już 2:0.

"Mogliśmy wygrać ten mecz 3:0, albo 3:1. Na pięć setów zabrakło nam zdrowia" - powiedział po meczu trener Mostostalu Waldemar Wspaniały.

Pierwsze dwa sety wygrał zespół z Kędzierzyna i w trzecim prowadził 8:3. Wtedy to na zagrywkę w Iraklisie wszedł atakujący Kravarik. Jego serwisy zdemolowały obronę Mostostalu i doprowadziły do stanu 15:11 dla Iraklisu. Co prawda mistrzowie Polski poderwali sie jeszcze do walki, ale ulegli w tej partii. Trzeciego seta na przewagi (29:31) wygrali Grecy i o wszystkim miał zadecydować tie - break.

W tie breaku zmęczony Mostostal nie był w stanie dotrzymać kroku gościom. Znowu świetnie zagrywał Kravarik, on też zakończył seta dającego Grekom trzecie miejsce w finałowym turnieju.

"W dwóch pierwszych setach nie działał nasz blok, a odbiór zagrywki nie pozwalał na rozegranie szybkiego ataku - mówił trener Greków Alexanthros Leonis. - Później wszystko zaczęło lepiej funkcjonować, a środkowy Bozidis zagrał, moim zdaniem, najlepszy mecz w tym roku".

"Grecy wygrali trzeciego seta i cały mecz dzięki swojemu kapitanowi Andrejowi Kravarikowi. To on swoją zagrywką przeważył szalę spotkania. Jestem zadowolony z postawy chłopaków, walczyli praktycznie o każdą piłkę, niestety w czwartym secie zabrakło nam jednej udanej akcji, a przede wszystkim zabrakło agresywnej zagrywki" - powiedział trener Waldemar Wspaniały.

Kolejny sezon to największy sukces Mostostalu w dotychczasowej jego historii. Co prawda przed sezonem z zespołem pożegnał się leczący schorzenie nogi Marcin Prus, czołowy zawodnik mistrza Polski, a w lidze widać już było oznaki "zmęczenia sukcesami", jednak na europejskich boiskach Mostostal prezentował się znakomicie. W eliminacjach Ligi Mistrzów pokonał dwukrotnie Telecom Malagę, zwyciężył Noikom Cuneo i Łużniki Moskwa na wyjeździe, przegrywając tylko z Rosjanami w Opolu, a w ćwierćfinałach zmierzył się z Noliko Maaseik z Belgii. W pierwszym meczu rozgrywanym w Opolu mistrz Polski pokonał zespół gości 3:0. Na wyjeździe wystarczyło wygrać jednego seta, aby awansować do Final Four. Mostostal wypełnił plan minimum na początku meczu i....przegrał 1:3.

W dniach 22-23 marca 2003 roku serca wszystkich kibiców Mostostalu krążyły nad Mediolanem, gdzie rozgrywany był turniej finałowy Ligi Mistrzów.

W pierwszym meczu mistrzowie Polski spotkali się z czterokrotnym zdobywcą Pucharu Europy, zespołem Karakoll Modena. Początek meczu z Włochami ułożył się doskonale dla podopiecznych Waldemara Wspaniałego, co mocno zdeprymowało gospodarzy. Nawet tak doświadczeni zawodnicy jak Andrea Gardini czy Luca Cantagalli wydawali się nieco zagubieni. A Mostostal grał znakomicie, skutecznie utrzymując zdobytą na początku seta przewagę. I gdyby nie problemy z przyjęciem zagrywki, tego seta z pewnością wygraliby Polacy. Jednak przy serwisie Amerykanina Lloya Balla i Cantagallego Kerakoll wyszedł na prowadzenie, którego nie oddał już do końca. Wygrał jednak dopiero po wykorzystaniu ósmego setbola! Mostostalowcy z animuszem rozpoczęli drugą partię, a prym wiódł Świderski, który rozbił rywali zagrywką. Później znów doszło do nerwowej końcówki, tym razem jednak udanej dla kędzierzynian, którzy wykorzystali już pierwszą piłkę setową, gdy atakiem z drugiej linii popisał się "Świder". W kolejnych dwóch setach Mostostal zagrał słabo, zdobył w sumie tylko 29 punktów i przegrał półfinał 1:3. "Myślę, że może za rok, może dwa, jeżeli do naszych klubów będą sprowadzani coraz lepsi zawodnicy, polski zespół stać będzie na walkę o zwycięstwo. Bo jestem przekonany, że gdyby w tym turnieju w poszczególnych klubach mieliby grać sami Włosi, sami Francuzi i sami Polacy, to ta rywalizacja wyglądałaby zupełnie inaczej" - mówił wówczas Świderski.

W walce o brąz podopieczni Waldemara Wspaniałego spotkali się z francuskim Paris Volley. W walce o trzecie miejsce Mostostal wykazał więcej determinacji od zdobywcy trofeum z 2001 roku. Dla kędzierzynian brązowy medal to był krok naprzód. W dwóch pierwszych setach nasz zespół zwyciężał po bardzo zaciętej walce na przewagi, w trzecim paryżanie poddali się i Mostostalowcy spokojnie kontrolowali przebieg gry. Na parkiecie brylowali zwłaszcza Sebastian Świderski i Paweł Papke. "Przyjechaliśmy tu z olbrzymimi nadziejami. Ale przede wszystkim to było dla nas ogromne święto i bardzo cieszymy się, że mogliśmy wziąć w nim udział" - mówił wówczas ten drugi.

W ten sposób zespół z Kędzierzyna zrealizował kolejne marzenie działaczy, zawodników, trenerów, a przede wszystkim rozkochanych w siatkówce kibiców. Był to największy sukces polskiej drużyny od czasu, gdy Płomień Milowice zdobył Puchar Europy.

Autor: Janusz Żuk/ Mariusz Lodziński





W drodze na tron:

1. Tak to się zaczęło
2. Mostostal - spełnione marzenia
3. Klub Kibica
4. Pierwsze "złoto"
5. Tylko czy aż?
6. Wspaniali chłopcy
7. Naj-wspanialsi
8. Niepokonani
10. Znowu na tronie
11. Nie zawsze można wygrywać; 12 Wrócimy
13. Chłopcy na "piątkę"
14. "Na równi pochyłej"
15. Sezon jednego play-offu
16. Powtórka z rozrywki
17. Wracamy na salony
18. O krok od medalu
19. Trzy finały
20. Koniec epoki
21. Nowe otwarcie
22. Sukces czy porażka
23. Jaki początek, taki koniec
24. Znowu na tronie!