Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Grali u nas

Robert Szczerbaniuk


Dwukrotnie wiązał się kontraktem z Kędzierzynem popularny "Benek" i o ile ten pierwszy pobyt w Mostostalu to było nieprzerwane pasmo sukcesów klubu i zawodnika, o tyle powrót nie przyniósł już powtórki z tamtych dni, jakby w myśl wiersza: "Nic dwa razy się nie zdarza." Po dwóch latach przyszło więc Robertowi pożegnać się z ZAKSĄ, co nie zmienia faktu, że w opinii kibiców pozostanie ikoną kędzierzyńskiego klubu, tak jak Paweł Papke, Rafał Musielak, Duszan Kubica czy Marcin Prus.

To o nim Sebastian Świderski mówił zapytany o przepis na dobrą grę: "Należy dużo trenować lub mieć talent jak Robert Szczerbaniuk." Jednak wrodzone predyspozycje Roberta czasami nie znajdowały swojego przełożenia na parkiecie, a jego gwiazda nie zawsze błyszczała pełnym blaskiem, choć i tak należał do wyróżniających się zawodników na krajowych i europejskich parkietach, i w najważniejszych meczach udowadniał swoją klasę. Przez wiele lat był żelaznym środkowym reprezentacji, choć często występy w kadrze uniemożliwiały mu liczne kontuzje, a czasem decyzje trenerów.

Robert jednak, jak żaden inny zawodnik Mosto, miał patent na mistrzowskie tytuły. Do czterech wywalczonych z Mostostalem dołożył kolejne dwa ze Skrą. Wraz z tą drużyną zdobył też dwa razy Puchar Polski, powiększając w ten sposób kolekcję do pięciu.

Najpierw marzył o grze w lidze włoskiej, potem rosyjskiej, ale po rozstaniu z Bełchatowem na dwa sezony związał się z Częstochową. Tu też, szczególnie w drugim roku, kiedy zespól objął trener Radosław Panas, należał do najlepszych zawodników. Wraz z zespołem wywalczył niespodziewanie srebrny medal mistrzostw Polski oraz kolejny Puchar Polski i wyeliminował w Pucharze CEV naszpikowaną gwiazdami Iskrę Odincovo.

Po zakończeniu sezonu, tak jak część jego kolegów, rozstał się z zespołem. Większość wybrała Rzeszów, a Robert wrócił po czterech latach do Kędzierzyna, gdzie niegdyś zaczynał swoją wielką sportową karierę.


Robert Szczerbaniuk [10]
Data i miejsce urodzenia: 29.05.1977r. - Wrocław
Wzrost: 199 cm
Waga: 90 cm
Wyskok do ataku: 350 cm
Wyskok do bloku: 327 cm
Pozycja na boisku: Środkowy bloku
Dotychczasowe kluby: MKS Oława (do 1994), Mostostal (1994-95), SMS Rzeszów (1995-97), Chełmiec Wałbrzych (1997-98), Mostostal Kędzierzyn-Koźle (1998-2004), Skra Bełchatów (2004-2006), AZS Częstochowa (2006-2008), ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (2008-2010), Fart Kielce (2010 - 2011), Cuprum Lubin (od XI 2011)
Reprezentacja Polski: Były reprezentant kraju (uczestnik LŚ '99, '00,'01, '02, '03' 04r.), V-e miejsce Mistrzostw Europy, Udział w Igrzyskach Olimpijskich (2004 r.), ME Juniorów w Izraelu 1996, MŚ Juniorów w Bahrainie 1997
Największe sukcesy: Mistrz Polski 2000 i 2001, 2002, 2003 (w Mostostalu), wicemistrz 1999 (w Mostostalu), zdobywca Pucharu Polski 2000, 2001 i 2002 (w Mostostalu), Mistrz Europy (1996) i Świata (1997) Juniorów, 3 miejsce w Final Four Pucharu CEV 2000 (w Mostostalu) 4 miejsce w Final Four Ligi Mistrzów 2002; 3 miejsce w Final Four Ligi Mistrzów 2003 (oba Mostostal);
Puchar Polski 2005, 2006; Mistrzostwo Polski 2005, 2006 (Skra Bełchatów)
Puchar Polski 2008, Wicemistrzostwo Polski 2007/08 (Wkręt-Met Częstochowa)

Karierę sportową popularny "Benek" rozpoczynał w Międzyszkolnym Klubie Sportowym w Oławie. Po podjęciu nauki w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Rzeszowie reprezentował barwy szkolnego klubu SMS Rzeszów, grając w zespole razem ze swoim późniejszym kolegą z Mostostalu - Marcinem Prusem. Trenerem obu mistrzów świata juniorów był wówczas Jan Such, późniejszy szkoleniowiec Mostostalu Azotów Kędzierzyn- Koźle. To właśnie on sprowadził obu siatkarzy do Kędzierzyna.

Zarówno Marcin jak i Robert przed podpisaniem kontraktów z kędzierzyńskim klubem mogli pochwalić się już sporymi osiągnięciami. Obaj stanowili trzon "złotej drużyny" Ireneusza Mazura, która w 1996 roku zdobyła mistrzostwo Europy juniorów, a w następnym roku sięgnęła po złoty medal na Mistrzostwach Świata w Bahrainie. Jednemu i drugiemu specjaliści wróżyli błyskotliwą karierę.

W tym samym roku Robert podpisał również kontrakt z Mostostalem, jednak na boisku w Kędzierzynie pojawił się dopiero w sezonie 1998/1999, gdyż na rok został wypożyczony przez klub do Chełmca Wałbrzych. Wówczas w Mostostalu na środku bloku grał Przemek Lach i trener uznał, że dla młodego mistrza świata lepiej będzie, gdy będzie mógł się rozwijać, grając w innym zespole.

Od 1998 był podstawowym już zawodnikiem "Mosto". Najpierw występował w parze z Marcinem Prusem, a po jego kontuzji i odejściu z klubu - z Jarosławem Stancelewskim. Był też środkowym polskiej reprezentacji seniorów.

Wartość Roberta Szczerbaniuka nie wynika z jego niezwykłych warunków fizycznych. Jest dość niskim zawodnikiem jak na wymagania stawiane obecnie środkowym bloku. O jego walorach decyduje przede wszystkim niezwykła sprawność fizyczna i tzw. "siatkarska intuicja". Te walory miał właśnie na myśli Waldemar Wspaniały, kiedy mówił o Robercie: "Wielki talent. Chyba największy, jakie ostatnio pojawiły się w siatkówce. Bozia obdarzyła go talentem do gier zespołowych. Niezwykle czynny ruchowo. Ma "czuja" w bloku".

Warto nadmienić, że "Benek" jest zawodnikiem wszechstronnym. Jego koronną pozycją jest blok, ale z konieczności radzi sobie całkiem dobrze na rozegraniu. W Mosto kilkakrotnie występował też w roli atakującego. W meczu z AZS-em Olsztyn stanął naprzeciwko swojego byłego kolegi z zespołu Pawła Papkego i w całym meczu zdobył aż 21 punktów. To dzięki jego grze zdziesiątkowany kontuzjami Mostostal zagrał jeden z najlepszych meczów w sezonie, przegrywając dopiero w tie-braku.

Atutem Roberta jest niezwykle silna i precyzyjna zagrywka, ogromna intuicja w bloku, silny, niesygnalizowany atak. Z dobrze dograną piłką potrafi zrobić niemal wszystko, a blok, nawet wyższych od niego przeciwników, nie stanowi dla niego przeszkody. Udowodnił to w sezonie 2003/2004, w którym otrzymał tytuł najlepiej atakującego zawodnika fazy grupowej przyznawany przez Europejską Konfederacje Siatkarską CEV.

Największe sukcesy w klubowych rozgrywkach w kraju i w Europie Robert odnosił wraz z Mostostalem, a po jego opuszczeniu ze Skrą Bełchatów. Sześciokrotnie sięgnął z obu klubami po tytuł mistrzów Polski, sześciokrotnie wywalczył Puchar Polski (3 z Mostostalem, 2 ze Skrą i 1 z AZS-em Częstochowa), zdobył też brązowy medal w elitarnych zawodach Final Four w Mediolanie.

Karierę reprezentacyjną rozpoczął, zdobywając złote medale Mistrzostw Europy w Izraelu i Mistrzostw Świata w Bahrajnie. Po tych sukcesach, jak wielu jego kolegów z drużyny Ireneusza Mazura, trafił do kadry seniorów. Jednak w 2001 roku przegrał konfrontację z Marcinem Prusem, Jarosławem Stancelewskim i Arkadiuszem Gołasiem i nie znalazł się w szerokiej kadrze trenera Boska, która przygotowywała się do turnieju eliminacyjnego Mistrzostw Europy w Sofii. Do Ostrawy na mistrzostwa jednak pojechał. Nie udało mu się natomiast wyjechać z drużyną narodową do Argentyny na Mistrzostwa Świata, chociaż brał udział w meczach kwalifikacyjnych. Powodem absencji Roberta w turnieju była kontuzja i rehabilitacja. Urazy wyeliminowały go również z gry w reprezentacji w pierwszej części sezonu 2003 roku. Wrócił do kadry Stanisława Gościniaka przed meczami kwalifikacyjnymi w Porto, a potem wyjechał na Igrzyska do Aten.

Jednak i na tej najważniejszej dla każdego sportowca imprezie Polacy nie odnieśli spodziewanego sukcesu, zajmując miejsce 5-8 i Robert Szczerbaniuk do licznych zdobyczy ligowych nie dorzucił tak oczekiwanego medalu wywalczonego z reprezentacją Polski. O swoim występie tak mówił: "Ważnym przeżyciem była dla mnie olimpiada, ale ze swojej gry w Atenach nie jestem zadowolony. Można grać w Lidze Mistrzów, w Lidze Światowej, ale olimpiada to jest coś, czego każdemu zawodnikowi życzę. Niestety, my nie osiągnęliśmy sukcesu, a innym polskim sportowcom to się udało. Może jednak najważniejszy mecz jest jeszcze przede mną?"

Jednak kolejna wielka impreza, jaką były mistrzostwa świata w Japonii, gdzie Polacy wywalczyli srebrne medale, odbyła się bez Roberta. Do Pekinu też nie pojechał.. Mimo znakomitego sezonu nie dostał szansy od trenera Lozano Sam Szczerbaniuk podkreślał wówczas, że nigdy nie zrezygnował z kadry, choć taka opinia krążyła w mediach. "Gra w reprezentacji dla każdego sportowca jest wielkim wyróżnieniem i dla mnie też jest to zaszczyt. Chciałbym jeszcze zagrać w ważnej imprezie rangi mistrzowskiej. - deklarował i dziwił się, dlaczego ani razu Lozano nie dał mu szansy. "Czekam na powołanie i zastanawiam się, dlaczego nigdy nie dostałem szansy. Czy ktoś powiedział trenerowi o moim kontrowersyjnym charakterze? A może nie podoba mu się, że żywiołowo reaguję po każdej akcji, bo woli graczy powściągliwych? A może przesądziła moja wypowiedź sprzed lat, że są mecze, w których można zagrać na 60 procent możliwości?" - próbował wówczas znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Umiejętności Roberta Szczerbaniuka sprawiły, że przez wielu lat zawodnik ten znajdował się w kręgu zainteresowań wielu szkoleniowców w kraju i za granicą. Po sukcesach Mostostalu w Final Four Ligi Mistrzów w Mediolanie środkowy Mistrzów Polski otrzymał wiele propozycji z Europy. Uzgodnił nawet warunki kontraktu z drużyną z Padwy, ale w końcu nie doszło do sfinalizowania umowy i Szczerbaniuk ku radości kibiców "Mosto" pozostał w Kędzierzynie. Później była propozycja z Rosji z Gazpromu Surgut, ale Szerbaniuk ją odrzucił. "Zrezygnowałem z powodów osobistych. Urodził mi się syn i nie chciałem zostawiać rodziny, a o przeprowadzce z żoną i dzieckiem nie chcieliśmy wtedy myśleć." Wybrał więc Skrę Bełchatów, z którą podpisał dwuletni kontrakt. Po dwóch latach zmienił swojego pracodawcę i kolejne dwa lata grał w AZS-ie Częstochowa. Mówił wówczas że nie chce już na siłę wyjeżdżać z kraju. "Na polskim rynku nie ma dobrych menedżerów. Na siłę szukać zagranicznego kontraktu nie będę. Zawsze mogę sobie znaleźć dobry klub w Polsce." - twierdzi i dodaje: " Liga włoska mnie już nie interesuje."

Potwierdził to również po zakończeniu bardzo dobrego dla siebie i Częstochowy sezonu. Jako pierwszy podpisał kontrakt z Kędzierzynem, czym niezmiernie ucieszył wiernych kibiców, którzy wybaczyli Mu nawet grę w "Czewie".

O swoim powrocie do Kędzierzyna kapitan niebiesko-biało-czerwonych, bo koledzy powierzyli Mu funkcję kapitana, tak mówił: "Z Kędzierzyna dostałem najatrakcyjniejszą ofertę. Do tego wróciłem do domu, bo tutaj grałem siedem lat, w Kędzierzynie mam mieszkanie, stąd pochodzi moja żona i większość moich znajomych. Nie da się ukryć, że sentyment tez odegrał rolę."

Po dwóch latach gry prezes Pietrzyk postanowił nie przedłużać kontraktu z Robertem. Zespół pozyskał Patryka Czarnowskiego, który dołączył do pary: Gladyr - Kaźmierczak. Robert natomiast związał się z beniaminkiem z Kielc. Po roku nie przedłużył jednak kontraktu z Fartem i dość długo poszukiwał dla siebie miejsca. Trochę grał w amatorskiej lidze w Częstochowie. W końcu zwiąał się z beniaminkiem I ligi, zespołem Cuprum Lubin, dla którego ma być wzmocnieniem w walce o utrzymanie.

Autor: Janusz Żuk



Galeria



Foto: Jacek Żuk