Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Grali u nas

Damian Domonik



Damian Domonik do Mostostalu trafił z Górnika Radlin, w którego barwach w sezonie 2004/2005 zaliczył udany debiut na parkietach PLS-u. Atutem Damiana Domonika są bardzo dobre warunki fizyczne, co na jego pozycji jest wartością nie do przecenienia, a także niezły wyskok i duża dynamika ataku. Bardzo dobry na siatce w pierwszym sezonie występów w PLS-ie, później nie potwierdzał pokładanych w nim nadziei, zwłaszcza, że nieutaniie prześladowały go kontuzje. W ostatnim sezonie gry w Kędzierzynie zdecydowanie przegrał rywalizację o szóstkę z przymierzanym do rezerw Sławomirem Szczygłem i jasne się stało, że po zakończeniu sezonu prezes nie przedłuży z nim kontraktu.


Damian Domonik [6]
Data i miejsce urodzenia: 01.07.1985 - Racibórz
Wzrost: 205 cm
Waga: 95 kg
Wyskok do ataku: 355 cm
Wyskok do bloku 333 cm
Pozycja na boisku: Środkowy
Dotychczasowe kluby: Rafako Racibórz, SMS Spała (do 2004); Górnik Radlin (2004-2005), Mostostal (2005 - 2008), Jadar Radom (2008 - 2009), AZS Nysa (2009- 2010), AZS UAM Poznań(2010 - 2011), Wanda Kraków (od 2011)
Największe sukcesy: złoty medal na festiwalu olimpijskim młodzieży Europy Paryż 2003
Pseudonim: "Demon"

Damian Domonik do Kędzierzyna ma niedaleko, gdyż pochodzi z pobliskiego Raciborza. "Wszystko rozpoczęło się w szkole średniej. Wysoki wzrost wyróżniał mnie spośród chłopaków i pewnie dlatego mój nauczyciel zaciągnął mnie na trening drużyny amatorskiej. Poszedłem raz, drugi i trzeci, i tak zostało." - opowiada o pierwszych siatkarskich krokach w barwach Rafako.

Tam też zwrócił na siebie uwagę trenerów Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Ślepy los sprawił, że trafił do nieprzeciętnego rocznika, bo razem z nim uczyli się chociażby Marcel Gromadowski i Marcin Możdżonek. "Wielu rzeczy się tam nauczyłem, dużo przeżyłem i wiele niesamowitych rzeczy mnie tam spotkało. Dlatego Szkoła Mistrzostwa Sportowego zawsze będzie mi się kojarzyła miło." - opowiada. Nie może jednak być inaczej, bowiem z drużyną osiągnął spory sukces. Zdobywając złoty medal Turnieju Nadziei Olipijskich w Paryżu, zwrócił na siebie uwagę szkoleniowców i tak jak koledzy, gdy tylko ukończył edukację w Spale, otrzymał propozycję wypożyczenia do beniaminka PLS - u - Górnika Radlin.

Tam też razem z Pawłem Szabelskim stanowił o sile radlińskiego środka, który był najmocniejszą stroną drużyny Dariusza Luksa. Na wysoki i dobrze ustawiony blok nadziali się niejednokrotnie atakujący wielu drużyn z czołówki tabeli. Mimo to zespół nie utrzymał się w PLS, a Damian musiał szukać nowego pracodawcy. Wybrał Kędzierzyn. "Podpisując wtedy kontrakt z Mostostalem, wiedziałem, że ten klub jest bardzo dobrym miejscem dla mojego rozwoju. Młody skład uzupełniony doświadczonymi zawodnikami na pewno dawał szansę na dalszy rozwój i rozwinięcie skrzydeł. Dodatkowym plusem gry w Kędzierzynie jest bliska droga do mojego domu rodzinnego w Raciborzu." - tłumaczył swoją decyzję.

W pierwszym roku gry w Mostostalu Damian Domonik dowiódł, że w pełni zasłużył na zaufanie, jakim obdarzali go trenerzy, wystawiając do wyjściowej szóstki. Jego atutami była zagrywka i atak, nieco słabiej prezentował się w bloku. Chwalili go szkoleniowcy po pierwszej rundzie rozgrywek. Później Damian miał przerwę w grze. Nabawił się kontuzji pleców i nie oglądaliśmy go na parkiecie do końca rozgrywek. Jednak mimo tego znalazł uznanie w oczach trenerów reprezentacji, bo został powołany do kadry B i spisywał się tam całkiem dobrze, należąc do wyróżniających się zawodników zespołu prowadzonego przez trenerów Felczaka i Luksa.

Podobnie wyglądał drugi rok. I tym razem Damian nie wystrzegł się kontuzji. Dlatego też w tym sezonie nie wrócił do nieprzeciętnej dyspozycji, którą prezentował w Pucharze Polski. Mimo to właśnie on razem z Marcinem Nowakiem tworzył kędzierzyński środek, a zaprezentował się na tyle dobrze, że drugi rok z rzędu wspomógł kadrę B.

"Jest to na pewno bardzo duże wyróżnienie, choć to dopiero kadra B. Dzięki tej reprezentacji dużo się uczę i zdobywam doświadczenie. W tamtym sezonie bardzo dobrze współpracowało mi się z trenerami i z chłopakami. To na pewno fajna przygoda. Jeśli będę się dobrze spisywał, to może kiedyś zapukam do bram pierwszej drużyny narodowej... to jest marzenie każdego sportowca. Na, ale pożyjemy zobaczymy..." - marzy popularny "Demon".

W 2008 roku pożegnał się jednak z ZAKSĄ i przeszedł do Jadaru. Wielki wpływ na taką decyzję miały nękające go kontuzje. Po roku wrócił na Opolszczyznę do Nysy, ale wciąż marzy o powrocie do PLS-u.

Choć jak każdy sportowiec Damian nie ma zbyt wiele czasu dla siebie, to ma swoje ulubione zajęcia. Lubi serfować po Internecie i słuchać wyciszającej i rozluźniającej muzyki. Często też udaje się do pobliskiego Raciborza, aby odwiedzić rodzinę. "Do Raciborza jadę, kiedy tylko mam wolną chwilę. Zazwyczaj w niedzielę wpadam na domowy obiadek, a także spotkać się z rodziną i znajomymi." - kończy.

Warto nadmienić, że najwierniejszym kibicem Damiana jest jego mama, która chyba nie opuściła ani jednego meczu z udziałem syna, a fanom ZAKSY była prawie tak samo znana jak sam zawodnik.

Autor: Jacek Żuk


Galeria


Foto: Bogdan Kurys i Jacek Żuk