Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Puchar Polski 2012



Po raz szósty Puchar Polski wywalczyła Skra Bełchatów, co nie jest rekordem wszechczasów w naszym kraju, ale rekordem XXI wieku tak. A kandydatów było czterech: wspomniana Skra, organizator turnieju, Resovia Rzeszów, Jastrzębski Węgiel i nasza ZAKSA, a więc cztery najbogatsze zespoły PlusLigi.

W tym roku zespoły PlusLigi przystąpiły do rozgrywek pucharowych tuż przed Bożym Narodzeniem, z tym że dotyczyło to drużyn z miejsc 5-10, bo pierwsza czwórka rozpoczynała Puchar od ćwierćfinałów, które tym razem rozgrywane były systemem: mecz-rewanż przed turniejem finałowym, czyli Final Four.

Kędzierzynianie 4 i 7 stycznia spotkali się w ćwierćfinałach z Delectą Bydgoszcz i dwukrotnie zwyciężając 3:1, zapewnili sobie awans do turnieju w Rzeszowie.

Tu 21 stycznia zagrali jako pierwsi swój mecz z Jastrzębskim Węglem i według fachowców jako zwycięzcy meczu z Trentino we Włoszech i niedawny lider byli faworytem tego spotkania. Jednak dzień wcześniej, już w Rzeszowie, kontuzji doznał Guillaume Samica i sprawa się skomplikowała. "Przyznam, że w sobotnim półfinale Pucharu Polski zakładałem zwycięstwo ZAKSY. Jest to zespół stabilniejszy, grający lepszą siatkówkę z potężnym atutem lepszego zgrania i ogólnie wyższą kulturą siatkarską" - mówił już po turnieju ekspert Polsatu Wojciech Drzyzga. Niestety, kędzierzynianie przegrali 2:3 i dla nich Puchar się skończył. "Nie było jednak nikogo, kto zawaliłby ten mecz, i decydowały dwa, trzy punkty. Jastrzębski ma swoje atuty, ale ma też minusy. ZAKSA z kolei ma dużo plusów, a nie widzę wyraźnych słabości. Jak się okazało, boisko jednak wszystko to zweryfikowało - oceniał występ niebiesko-biało-czerwonych były trener Mostostalu.

W drugim półfinale gospodarz turnieju wspierany przez wiernych kibiców stoczył emocjonujący pojedynek z obrońcą Pucharu oraz mistrzem Polski i przegrał 1:3. "Prawdziwy mecz w siatkówce zaczyna się po dwudziestym punkcie, a my w tych przegranych setach graliśmy tylko do dwudziestu. Później popełnialiśmy za dużo błędów, a nasi rywale tego nie robili. Szkoda, bo była dzisiaj wielka szansa powalczyć o lepszy rezultat"- oceniał występ swojego zespołu szkoleniowiec Andrzej Kowal.

"Moim zdaniem półfinały były o wiele lepsze od niedzielnego spotkania, a mecz Asseco Resovia - PGE Skra to mecz tego weekendu. Te zespoły są zbudowane z bardzo dobrych i znaczących zawodników. Miguel Falasca nadal pozostaje kluczowym graczem dla swojego zespołu. Sobotni półfinał to był mecz György Grozer'a, który rozegrał jedno z najlepszych swoich spotkań" - oceniał selekcjoner reprezentacji Francji Phillipe Blain.

W finale zmierzyła się Skra z Jastrzębskim Węglem i wygrała w meczu bez historii 3:0. "W półfinale poziom bardzo wysoki, dwa niezłe widowiska. Finał tradycyjnie wygrał Bełchatów - najlepsza drużyna w Polsce bez dwóch zdań i jeszcze pewnie przez parę lat tak będzie. Niestety. Oczywiście kibicuję chłopakom ze Skry, ale też chciałbym jakiejś odmiany. Póki co, nie widać żadnej ekipy, która realnie mogłaby przeciwstawić się bełchatowskiej sile i umiejętnościom. Jest to najdroższa drużyna w Polsce i najlepsza" - podsumował krótko rzeszowskie zawody były atakujący Mostostalu Kędzierzyn, AZS-u Olsztyn i Resovii Rzeszów, a obecnie poseł, Paweł Papke.

Czy tak jest, przekonamy się już podczas pley-offów. Jedno jest pewne. Tam trzeba będzie wygrać trzy mecze. A za rok kolejny Puchar i kolejna szansa na detronizację hegemona.



1/8 Pucharu Polski

21.12.2011

1Pekpol Ostrołęka -Delecta Bydgoszcz0:3
2MKS MOS Będzin -Fart Kielce3:0
3Trefl Gdańsk -AZS Częstochowa0:3
4AZS Olsztyn -Politechnika Warszawska3:0

Ćwierćfinały rozegrane systemem: mecz i rewanż odbyły się 4 i 7 stycznia 2012 roku. Wystąpiły w nich już pierwsze cztery drużyny z PlusLigi po pierwszej rundzie. (Poniżej przedstawiamy wyniki i sprawozdanie z meczów ZAKSY.)

04.01.2012
1.ZAKSA Kędzierzyn-Delecta Bydgoszcz3:1
2.MKS MOS Będzin -Skra Bełchatow0:3
3.Jastrzębski Węgiel -AZS Częstochowa3:1
4.AZS Olsztyn -Resovia Rzeszów1:3

Pierwszy ćwierćfinał

ZAKSA Kędzierzyn vs. Delecta Bydgoszcz

(20:25, 25:18, 30:28, 25:18)


Składy:

ZAKSA: Rouzier, Zagumny, Gladyr, Kaźmierczak, Ruciak, Samica, Gacek (L) oraz Kapelus, Pilarz, Witczak, Warda;
Delecta: Konarski, Masny, Jurkiewicz, Wrona, Antiga, Wika, Dębiec (L) oraz Siltala, Owczarz, Lipiński, Cerven.


Jednego seta oddali dzisiaj siatkarze ZAKSY niezwykle zdeterminowanym bydgoszczanom, którzy bardzo skoncentrowani przystąpili do ćwierćfinałów Pucharu Polski, a widząc, że gospodarze mają problemy z utrzymaniem wysokiego poziomu gry, zmusili ich do maksymalnego wysiłku. Najbardziej zacięty był trzeci set, wygrany na przewagi przez wicemistrzów Polski i to on przesądził, że nie musieliśmy przeżywać tie-braeka. W zespole ZAKSY kapitalną zmianę dał w pierwszym secie Serhiy Kapelus, który zastąpił francuskiego przyjmującego i pozostał na boisku do końca meczu, zdobywając wiele punktów dla naszego zespołu.

Jednak początek pierwszej partii nie zwiastował aż takich emocji, gdyż kędzierzynianie szybko zdobyli prowadzenie 3:0 dzięki znakomitym atakom Rouziera i powiększyli je po błędach Jurkiewicza. Jednak kiedy kapitan bydgoszczan stanął w polu serwisowym, nasi stracili cała przewagę po niedokładnych przyjęciach "Samika" (10:8), którego po kilku błędach zmienił Kapelus Co prawda po chwili było już 11:11, gdy na trójbloku zatrzymany został Dawid Konarski i od tej chwili oba zespoły grały punkt za punkt. Na drugiej przerwie technicznej jednak dwupunktowe prowadzenie wypracowali sobie goście, którzy zdobyli punkt bezpośrednio z zagrywki (Konarski). Po błędzie popełnionym przez atakującego ZAKSY (przejście 3 m) nasi rywale prowadzili już czterema "oczkami" i trener Stelmach zmuszony był poprosić o czas. Poskutkowało to tym ,że ZAKSA zdobyła trzy punkty na kontrze i wydawała się, że prześcignie rywala. Niestety, przy zagrywce Antigi trzy punkty z rzędu zdobyli z kolei bydgoszczanie i to oni wygrali tego seta 20:25.

Porażka w pierwszej partii mocno podrażniła lidera PlusLigi, który znakomicie wszedł w kolejnego seta (5:0, 8:1), grając świetnie blokiem i zmuszając rywali do błędów. Tak zbudowana przewaga okazała sie już wystarczająca, aby kędzierzynianie mogli kontrolować wynik. Przy stanie 15:7 trener Stelmach dał odpocząć parze Zagumny - Rouzier, wprowadzając na parkiet Grzesia Pilarza i Dominika Witczaka, ale nie wpłynęło to na obraz gry, zwłaszcza, że rywale też stracili ochotę do walki, przygotowując się do decydującego starcia w kolejnej partii.

Dlatego trzeci set rozpoczęli od bardziej zdecydowanej gry, co przełożyło się też na wynik (2:4). Jednak jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną Łukasz Owczarz nie trafił w pole gry, Dominik Witczak skończył kontrę, a Jurij Gladyr posłał asa i ZAKSA prowadziła 6:5, a za moment 8:6 po znakomitej kontrze Kapelusa z drugiej linii. Co prawda przy zagrywce Michała Masnego rywale odrobili jeden punkt, ale stracili trzy, gdy Antiga posłał piłkę na aut, punkt zdobył Kapelus, a Wika nie przebił się przez nasz blok. Po chwili jednak po czasie dla trenera Makowskiego to nasi rywale mieli jedno "oczko" przewagi po dwóch błędach naszych zawodników (przejście dołem i przełożenie) - 13:14. Z kolei dwa ataki Dominika Witczaka i punkt zdobyty z piłki przechodzącej przez Jurija Gladyra wyprowadziły nasz zespół na jednopunktowe prowadzenie na drugiej przerwie technicznej, które kędzierzynianie powiększyli do trzech punktów (19:16). Nie był to jednak koniec, lecz początek emocji. Przy zagrywce Masnego nasi rywale odrobili całą stratę do ZAKSY, a nawet wypracowali dwa punkty przewagi (20:22), co skłoniło trenera Stelmacha do desygnowania do gry pary: Zagumny - Rouzier. Kiedy Stephane Antiga popełnił błąd w ataku, ZAKSA wyrównała straty (22:22), a po chwili po raz drugi doprowadziła do remisu po kolejnym błędzie francuskiego przyjmującego w zespole Delecty (23:23). Po ataku Marcina Wiki goście mieli już piłkę setową, ale dwie znakomite kontry w wykonaniu Kapelusa, dały nam jednopunktowe prowadzenie (25:24) i szansę na wygranie tego seta. Po chwili jednak znów goście stanęli przed szansą wygrania tej partii, gdy Antonin Rouzier po raz drugi w tym meczu nadepnął linię trzeciego metra (25:26). Nerwową końcówkę lepiej wytrzymali na szczęście gospodarze, którzy zdobyli 29 punkt po precyzyjnym ataku Rouziera o blok, a zakończyli tego seta, gdy Paweł Zagumny oszukał blok rywali, kiwając precyzyjnie w środek pola gry

Czwarty set okazał się na szczęście tym ostatnim. Jeszcze przed przerwą wicemistrzowie Polski wyszli na czteropunktowe prowadzenie, znakomicie grając na kontrze, szczególnie przy zagrywce Rouziera. Po przerwie przewaga naszego zespołu jednak zmalała do dwóch oczek po błędach naszych siatkarzy, a przy zagrywce Antigi, który posłał dwa asy, to rywale wyszli na jednopunktowe prowadzenie (11:12). Na szczęście siatkarze z Kędzierzyna nie pozwolili gościom na więcej, bo po dwóch atakach coraz pewniej grającego Rouziera i błędach Wiki i Owczarza ZAKSA odbudowała przewagę (16:14). Od tego momentu mecz toczył się już "do jednej bramki". Z każdą piłką rywale tracili wiec ochotę do gry, a gospodarze pewnie zmierzali do końca. Ostatni 25 punkt zdobył więc atakujący ZAKSY i tym samym zakończył ten trudny mecz.

Radość na pewno towarzyszyła dziś kibicom niebiesko-biało-czerwonych, bo zgodnie z przewidywaniami, rywal tanio skóry nie sprzedał i zwycięstwo wykuwało się w ciężkiej walce. Aby jednak była ona pełna, nasi siatkarze muszą w sobotę potwierdzić swoja klasę, wygrywając na trudnym terenie rywala, w co wierzymy i na co czekamy.

Autor: Janusz Żuk




07.01.2012
1.Delecta BydgoszczZAKSA Kędzierzyn1:3
2.Skra Bełchatów -MKS MOS Będzin3:0
3.AZS Częstochowa -Jastrzębski Węgiel0:3
4.Resovia Rzeszów -AZS Olsztyn3:1

Drugi ćwierćfinał

Delecta Bydgoszcz vs. ZAKSA Kędzierzyn

(24:26, 25:18, 23:25, 14:25)



Składy:

ZAKSA: Rouzier, Zagumny, Gladyr, Kaźmierczak, Ruciak, Kapelus, Gacek (L) oraz Pilarz, Warda, Popelka, Witczak;
Delecta: Konarski, Masny, Jurkiewicz, Wrona, Antiga, Wika, Dębiec (L) oraz Siltala, Lipiński, Cerven, Owczarz.


Nie mieli łatwej przeprawy w hali Łuczniczka zawodnicy ZAKSY, ale ostatecznie dołączyli do Jastrzębskiego Węgla, Skry Bełchatów oraz Resovii Rzeszów i już za dwa tygodnie zagrają na Podpromiu o Puchar Polski' 2012. Bydgoszczanie jednak tanio skóry nie sprzedali. Wygrali w drugim secie, a byli także bliscy zwycięstwa w pierwszej i trzeciej odsłonie. Na szczęście w końcówkach więcej zimnej krwi zachowali nasi siatkarze i to oni po trzech partiach mogą świętować awans. W czwartym secie trener Stelmach posłał w bój zmienników, ale i oni nie zawiedli, deklasując wyraźnie rozbitych gospodarzy 14:25.

Początek meczu był jednak bardziej wyrównany i długo trwała walka cios za cios. Wprawdzie po I przerwie technicznej kędzierzynianie dwa razy zdołali zablokować Dawida Konarskiego i zbudowali skromna przewagę (11:13), to jednak już po chwili atak Jurkiewicza oraz jego blok pozwoliły bydgoszczanom na wyrównanie stanu spotkania (13:13). Wynik jeszcze długo oscylował wokół remisu. Dopiero przy stanie 17:17 atak Kaźmierczaka w siatkę i blok wrony na Rouzierze dały miejscowym dwupunktowe prowadzenie. Na szczęście już po chwili kędzierzynianie przystąpili do kontrataku. Piłkę przechodząca po zagrywce Pawła Zagumnego wykorzystał Michał Ruciak, a gdy Wika pomylił sie w ataku, ZAKSA znów była na prowadzeniu (20:21). W kolejnych akcjach nasi zawodnicy poszli za ciosem i po asie Antoine'a Rozuiera mieli dwa setbole do dyspozycji. Niestety, kontra w wykonaniu Konarskiego i autowy zbicie Siergy'eja Kapelusa wystarczyły, aby na tablicy znów pojawił się remis (24:24). Dopiero spokojna głowa Pawła Zagumnego podczas przepychanki na siatce oraz atomowy atak francuskiego atakującego ZAKSY dały naszej ekipie zwycięstwo 24:26.

Kolejna odsłona była już ostatnią szansą dla bydgoszczan na podniesienie rękawicy i przedłużenie szans na awans do turnieju finałowego. Aby wzmocnić zespół, trener Makowski desygnował do gry Anttiego Siltalę, który wniósł sporo świeżości na parkiet. Gdy Fin powędrował na boisku, długą akcję skończył atakiem Wrona, aby po chwili popisać się blokiem na Kapelusie (3:1). Kolejne akcje również należały do miejscowych, którzy po bloku Jurkiewicza na Ruciaku prowadzili już 8:3. Tak wysokie prowadzenie bydgoszczan wyraźnie odebrało wiarę w zwycięstwo w szeregach ZAKSY. Pewna i skuteczna gra Delecty, w szeregach których królował Siltala, wystarczyła, aby dowieść 5 punktów do końcówki (20:15). Ostatecznie dzieła dokonali Wika z Jurkiewiczem, blokując Gladyra i na tablicy pojawił sie wynik 1:1.

Trzecia odsłona znów rozpoczęła się od popisów Fina, które dały Delecie prowadzenie 2:0. Zawodnicy ZAKSY nie zamierzali się jednak biernie przyglądać poczynaniom gospodarzy i już poi chwili kontry Kapelusa i Rouziera dały prowadzenie kędzierzynianom (2:3). Po chwili Juryj Gladyr powstrzymał atak Wiki, a Wojtek Kaźmierczak zapunktował z piłki przechodzącej i na przerwie technicznej nasi siatkarze prowadzili 6:8. Miejscowi jednak nie zamierzali składać broni. As Michała Masnego pozwolił im nieco zmniejszyć straty (10:11), a chwilę później kontra Konarskiego dała zawodnikom Delecty remis 15:15. Na szczęście chwilę później atakujący z Bydgoszczy nadział się na blok Ruciaka, Siltala uderzył w aut, a Wika został zablokowany przez Kaźmierczaka (15:18). Błędy gospodarzy pozwoliły kędzierzynianom na uspokojenie gry, dzięki czemu już po chwili kontry Rouziera i Kapelusa dały ZAKSIE pięciopunktowe prowadzenie (17:22). Przewaga ta okazała się tak duża, że nawet szaleńcza pogoń Delecty na nic się zdała i po ataku Sierhy'eja Kapelusa nasz zespół miał piłkę na wagę awansu (22:24). Ostatecznie sukces przypieczętował Antione Rouziere, atakując po bloku w aut (23:25).

Wobec takiego rezultatu czwarta odsłona stała się formalnością - zwycięzca tego dnia był tylko jeden. W tej sytuacji trener Stelmach posłał na parkiet rezerwowych: Sebastiana Wardę, Dominika Witczaka, Grzegorza Pilarza oraz Jiriego Popelkę, dla którego był to debiut w barwach ZAKSY po siedmiu latach rozłąki z drużyną Z Kędzierzyna. Jak się jednak okazało, zmiany wcale nie osłabiły siły rażenia naszego zespołu. Juz po kilku akcjach nasz zespół prowadził 2:6. Następnie atak Kapelusa, blok na Wice i kontra Popelki sprawiły, że prowadzenie ZAKSY urosło do 7 oczek (4:11). Wobec takiego obrotu sprawy bydgoszczanie wyraźnie stracili rezon i wolę walki, co zaowocowało utrzymującą się wciąż sporą przewagą kędzierzynian (5:12, 6:15, 10:17, 12:21). Dzieła dokończył Dominik Witczak, ustalając wynik tej partii na 14:25.

W kontekście całego dwumeczu cieszy dobra postawa zmienników, zwłaszcza Sierghy'eja Kapelusa, który podołał powierzonemu mu zadaniu. Bydgoszczanie zawiesili ZAKSIE poprzeczkę wysoko i oba mecze były bardzo wyrównane. W końcówkach poszczególnych partii swoją wyższość udowodnili jednak kędzierzynianie i to oni zagrają o Puchar Polski. Zanim to się jednak stanie, w środę do hali Azoty zawita CAI Teruel i być może nasi zawodnicy zdoją już w tym meczu zapewnić sobie awans do kolejnej rundy Ligi Mistrzów.

Autor: Jacek Żuk



Turniej Finałowy Pucharu Polski

RZESZÓW

21-22.01.2012


PÓŁFINAŁY

1.ZAKSA Kędzierzyn -Jastrzębski Węgiel2:3
2.Skra Bełchatów -Resovia Rzeszów3:1


ZAKSA Kędzierzyn vs. Jastrzębski Węgiel

(22:25, 25:18, 23:25, 25:22, 12:15)



Składy:

ZAKSA: Rouzier, Zagumny, Gladyr, Kaźmierczak, Ruciak, Kapelus, Gacek (L) oraz: Witczak, Pilarz;
Jastrzębski W.: Łasko, Thorton, Holmes, Polański , Kubiak, Bartman, Rusek (L)oraz: Vinhedo, Nemer,Gawryszewski, Bozko


Po ponad dwóch godzinach emocjonującego meczu i bardzo dobrej grze obu zespołów siatkarze ZAKSY przegrali 2:3 w półfinale Pucharu Polski z Jastrzębskim Węglem, a to oznacza, że marzenia o tym trofeum trzeba nam odłożyć na rok.

Wpływ na dzisiejszą porażkę mogła mieć kontuzja francuskiego przyjmującego w zespole ZAKSY, bo chociaż Serhij Kapelus rozegrał dzisiaj naprawdę dobre zawody i godnie zastąpił swojego kolegę z zespołu, w pewnych momentach zabrakło boiskowego cwaniactwa Francuza i jego niekonwencjonalnych zagrań.

Tak czy owak rzeszowska przygoda ZAKSY skończyła się przedwcześnie i chociaż z jednej strony cieszyć może bardzo dobra postawa naszego zespołu mimo nieobecnosci "Samika", z drugiej zaś - martwi porażka, gdy zwycięstwo było tak blisko.

A początek pierwszego seta nasi siatkarze rozpoczęli od prowadzenia, gdy najpierw Rouzier skończył kontrę po obronie ataku Łaski, po chwili dwa punkty zdobył Jurij Gladyr, w tym jeden z zagrywki, zablokowany został Bartman, a kontrę na punkt zamienił Kapelus i trener Jastrzębia przy stanie 5:1 poprosił o czas. Co prawda jastrzębianie za chwilę zniwelowali tę przewagę do dwóch "oczek" (8:6), ale dwa błędy Bartmana znów pozwoliły naszym siatkarzom odskoczyć od rywala. Jednak przy zagrywce Michała Łasko Zbigniew Bartman zdobył cztery punkty i nasi przeciwnicy doprowadzili do wyrównania (13:13). Do stanu 22:22 oba zespoły na przemian zdobywały punkty, ale wtedy przy zagrywce Nemera kontrę skończył Łasko, a po chwili piłkę setową z przechodzącej na 25 punkt zamienił Kubiak i pierwszy set padł łupem Jastrzębskiego Węgla.

Drugiego seta znów lepiej rozpoczęli nasi siatkarze od prowadzenia 2:0 po bloku Jurija Gladyra na Holmesie. Jednak jeszcze przed przerwą rywale wyrównali, gdy Thorton zablokował Michała Ruciaka (5:5). Za moment nasi zrewanżowali się rywalowi, blokując Michała Kubiaka i posyłając asa (Kaźmierczak), a po przerwie powiększyli tę przewagę, stawiając dwa punktowe bloki (10:6). Przewaga ZAKSY wzrosła jeszcze bardziej po dwóch asach Rouziera (14:7) i znakomitej grze w bloku, tak że grając punkt za punkt, spokojnie dowieźli zwycięstwo w tym secie do końca, którego zakończyli rywale, posyłając piłkę na aut

Trzeci set od prowadzania rozpoczął zespół Jastrzębskiego Węgla po kilku błędach siatkarzy ZAKSY, ale już po chwili było 8:6 dla naszego zespołu, gdy Wojciech Kaźmierczak zatrzymał atak Holmesa, Łasko trafił na aut, a po chwili taki sam błąd popełnił Michał Kubiak. Rywale dość szybko zabrali sie do odrabiania strat, a gdy Bontje zatrzymał Rouziera wyrównali (10:10), natomiast przy zagrywce Luciano Bozko wyszli na trzypunktowe prowadzenie (11:14), co skłoniło trenera Krzysztofa Stelmacha do wzięcia czasu. Nie przyniosło to jednak pożądanego efektu, gdyż rywale nie mylili się w ataku, dodając punkty zdobyte blokiem (Kapelus, Ruciak). Dopiero w końcówce nasi siatkarze zerwali się do pogoni: Antonin Rouzier posłał "asa", Rob Bontje trafił w siatkę, Vinhedo popełnił błąd podwójnego odbicia i ZAKSA zbliżyła się na jeden punkt (20:21), a kiedy Holmes został zablokowany przez Wojtka Kaźmierczaka, wyrównała (23:23). Kolejne dwa punkty zdobyli jednak rywale i to oni prowadzili 1:2.

W czwartym secie na pierwszej przerwie technicznej ZAKSA prowadziła 8:7 i powiększyła to prowadzenie do trzech "oczek", gdy Bontje trafił na kontrze w siatkę, a punkt z kontrataku zdobył atakujący ZAKSY (16:13). Po przerwie prowadzenie naszych siatkarzy jeszcze wzrosło, gdy Michał Łasko najpierw posłał piłkę na aut, a po chwili został zablokowany przez Kaźmierczaka (21:17). W końcówce nasz zespół kontrolował tylko sytuację i doprowadził do tie-braeka, wygrywając 25:21 po autowej zagrywce Michała Kubiaka.

W tie-braeku pierwsze prowadzenie (2:3) uzyskali siatkarze z Jastrzębia, gdy Holender skończył kontrę po wyblokowaniu Jurija Gladyra, ale gdy Kapelus zdobył punkt na kontrze, to ZAKSA nieznacznie prowadziła jednym "oczkiem". Do zmiany stron rywale zablokowali jeszcze atak Wojciecha Kaźmierczaka i znów wyszli na jeden punkt przewagi. Jednak prawdziwe przełamanie miało miejsce przy stanie 10:11, gdy zablokowany został Antonin Rouzier (10:12). Grając z dwoma punktami przewagi w końcówce ostatniego seta, jastrzębianie skończyli jeszcze kontrę po wybronionym ataku Kapelusa i mieli piłkę meczową (11:14), którą skończyli za drugim razem.

Jutro w finale ze Skrą zagrają więc siatkarze Jastrzębskiego Węgla, którzy w końcówkach zachowali więcej zimnej krwi, a może mieli więcej szczęścia. Dla nas w tym sezonie Puchar się skończył, ale nie skończył się sezon - teraz przed nami liga i Liga Mistrzów, gdzie sporo jest do ugrania, a więc po kilku dniach smutku wracamy wraz z zawodnikami do realizacji kolejnych celów.



Resovia Rzeszów - Skra Bełchatów

(25:20, 25:23, 14:25, 25:20)

W drugim półfinale zmierzyli się gospodarze turnieju z obrońcami PP i mistrzami Polski. Pierwszy set wygrali siatkarze Resovii, którzy w swoich szeregach mieli bardzo skutecznego w tej części meczu Grozera, do którego Tichacek kierował większość piłek, a atakujący Resovii posyłał atomowe ataki, siejąc spustoszenie również swoimi zagrywkami.

Druga odsłona to była walka, w której raz jeden zespół, raz drugi wychodził na prowadzenie. Pod koniec seta trzy punkty przewagi wywalczyła Skra (21:24) i wydawało się, że nic nie jest wstanie zmienić tej sytuacji. Jednak niesieni dopingiem gospodarze zdołali wyrównać (24:24), ale na więcej ich stać nie było. Po autowym ataku Grozera seta wygrali mistrzowie Polski.

Podobny przebieg miał również trzeci set, w którym na pierwsze prowadzenie wyszła Resovia (4:2), ale po chwili Skra wyrównała. Za moment znów gospodarze wyszli na prowadzenie, ale po kilku akcjach znów je stracili. W końcówce jednak to siatkarze Skry przejęli inicjatywę. Raz rzeszowianie wyrównali, ale za drugim razem ataki Kurka i Wlazłego zakończyły tego seta.

Czwarty set lepiej rozpoczęli bełchatowianie, ale, podobnie jak w trzecim secie, rywale szybko wyrównali, a po chwili wyszli na prowadzenie po zagrywce Nowakowskiego. Od tego momentu rozpoczęła się gra punkt za punkt i wydawało się, ze niesieni dopingiem gospodarze doprowadzą do tie-braeka. Niestety, w końcówce pięć kolejnych punktów zdobyli siatkarze Skry i to oni wyszli na dwupunktowe prowadzenie, a za chwilę wygrali tego seta i cały mecz po błędzie rzeszowian.



FINAŁ


Jastrzębski Węgiel vs. Skra Bełchatów

(16:25, 20:25, 19:25)


Osłabieni kontuzją Bartmana jastrzębianie nie podjęli w finale walki ze zdeterminowanymi obrońcami trofeum, więc finałowy pojedynek stał na znacznie niższym poziomie niż wczorajsze półfinały. Mistrzowie Polski postawili od początku na silną zagrywkę, z którą nie radzili sobie rywale, co przełożyło się na skuteczność ich ataku.

Dobre ataki Bartosza Kurka oraz autowe zbicia Zbigniewa Bartmana i Michała Kubiaka pozwoliły mistrzom Polski szybko uzyskać czteropunktowa przewagę (8:4). Jastrzębianie po przerwie technicznej zbliżyli się do rywali dzięki punktowej zagrywce Briana Thorntona i atakom Michała Łasko (9:8), ale Skra błyskawicznie zareagowała na dobrą grę jastrzębian. Kolejne piłki skończył Bartosz Kurek, a ponadto funkcjonował blok bełchatowian, zatrzymując najpierw Zbigniewa Bartmana, a następnie Michała Kubiaka (13:9). Prowadzenie to wzrosło do siedmiu punktów po dwóch asach serwisowych Mariusza Wlazłego i ataku Bartosza Kurka (17:10). Takiej przewagi siatkarze Skry nie mogli już roztrwonić, a ostatni punkt zdobył Daniel Pliński.

Niesieni dobrą grą w pierwszej partii bełchatowianie rozpoczęli kolejnego seta od trzech zdobytych punktów z rzędu (3:0), ale jastrzębianie odrobili straty, zbliżając się na jedno "oczko" (7:6). Taka sytuacja w tej partii powtarzała się kilka razy, ale w miarę zbliżania się do końca seta Skra zbudowała przewagę i "dowiozła" ją do końca drugiej partii.

Jastrzębianie jeszcze raz rzucili się do walki o Puchar w trzecim secie i nawet wyszli na kilkupunktowe prowadzenie, które utrzymali do stanu 10:10. Przez chwilę trwała wymiana ciosów pomiędzy Bartoszem Kurkiem, a Michałem Łasko, która została przerwana przy stanie (13:13). W tym momencie coś się w drużynie z Jastrzębia zacięło i cztery kolejne punkty, w tym dwa zdobyte blokiem, powędrowały na konto Skry (17:13). Prowadzenie to jeszcze wzrosło po kolejnym już błędzie podopiecznych Lorenzo Bernardiego (19:14). Co prawda jastrzębianie nie złożyli broni nawet w tak trudnej sytuacji, jednak z każdą piłą ich ataki były coraz bardziej niemrawe. Ostatni punkt zdobył Marcin Możdżonek, kończąc to spotkanie blokiem.

Szósty raz siatkarze Skry wywalczyli Puchar Polski, zapewniając sobie tym samym awans do przyszłorocznej Ligi Mistrzów i dopisując kolejny sukces do bogatego katalogu, a pytanie: "Kto zdetronizuje Skrę?", nadal pozostaje otwarte.


Nagrody indywidualne:

Mariusz Wlazły (Skra Bełchatów) - najlepszy zagrywający;
Michał Winiarski (Skra Bełchatów) - najlepszy przyjmujący;
Paweł Zatorski (Skra Bełchatów) - najlepszy broniący;
Marcin Możdżonek (Skra Bełchatów) - najlepszy blokujący;
Michał Łasko (Jastrzębski Węgiel) - najlepszy atakujący;
Miguel Falasca (Skra Bełchatów) - najlepszy rozgrywający;
Miguel Falasca (Skra Bełchatów) - MVP turnieju.