Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Puchar Polski 2011



To był pierwszy Puchar Polski po dziewięcioletniej przerwie, w którym ZAKSA zagrała w finale. Niestety, nie udało się zdobyć tego trofeum, gdyż po rocznej przerwie wróciło ono do Bełchatowa. Mimo apetytu na zwycięstwo, ZAKSA nie zdolała urwać nawet seta mistrzom Polski i musiała zadowolić się samym udziałem w meczu finałowym. "Po zeszłorocznych rozgrywkach pozostał lekki niesmak. Graliśmy w pierwszym meczu z Rzeszowem bardzo kiepsko, a oni wykorzystali to bezwzględnie i później ciężko nam było odrobić straty w drugim meczu. Cieszymy się bardzo, że w końcu puchar wrócił do nas" - oznajmił tuż po dekoracji Mariusz Wlazły.

A kędzierzynianie? Na pewno byli zawiedzeni, bo Puchar to takie rozgrywki, które mają tylko jednego zwycięzcę. Sam udział w finale to zaszczyt, ale nic więcej. Po czasie mogli jednak spokojnie ocenić, że zrobili bardzo dużo, a Skra była tego dnia nie do ogrania. "Dotarcie do ścisłego finału należy uznać za pozytyw. Po drugie w ciężkim okresie 10 dni wygraliśmy wyjazdowe mecze ligowe w Kielcach i Częstochowie, gdzie zdobyliśmy komplet punktów, a w ćwierćfinale i półfinale Pucharu Polski pokonaliśmy Jastrzębie i Częstochowę. Zwycięstwa wzmacniają morale drużyny. To ogromny kapitał."- podsumował udział swoich podopiecznych Krzysztof Stelmach.



W tym roku turniej finałowy Pucharu Polski został rozegrany w ten sposób, że mecze ćwierćfinałowe rozegrano 20 stycznia 2011 roku w Nowym Dworze Mazowieckim i Legionowie.

W nowym Dworze Mazowieckim Skra Bełchatów wygrała 3:0 z GTPS-em Gorzów Wielkopolski, natomiast AZS Politechnika Warszawska uległa 1:3 Resovii Rzeszów. W Legionowie ZAKSA wygrała 3:1 z obrońcą Pucharu Jastrzębskim Węglem, a AZS Częstochowa gładko 3:0 pokonał Delectę Bydgoszcz.






Ćwierćfinał

Puchar Polski 2011

ZAKSA Kędzierzyn vs. Jastrzębski Wegiel


Składy:

ZAKSA: Jarosz, Zagumny, Gladyr, Czarnowski, Ruciak, Urnaut, Gacek (L) oraz: Idi, Kaźmierczak, Pilarz
Jastrzębski W.: Gasparini, Łomacz, Polański, Gawryszewski, Hardy, Divis, Rusek (L) oraz: Pająk, Pawliński, Wika


Horror z happy endem zafundowali swoim kibicom siatkarze ZAKSY, którzy ostatecznie pokonali Jastrzębski Węgiel 3:1 w ćwierćfinale Pucharu Polski i w sobotę zmierzą się z Tytanem AZS-em Częstochowa, który nadspodziewanie łatwo uporał sie dziś z Delectą Bydgoszcz. Kędzierzynianie po dwóch wyrównanych, ale wygranych setach przegrali trzecią partię miedzy innymi na skutek znakomitych zagrywek Macieja Pawlinskiego, ale w czwartej partii po uspokojeniu gry prowadzili już 20:13. Wówczas wejście na zagrywkę Macieja Pawlińskiego i niemoc naszych zawodników w ataku doprowadziły do nerwowej końcówki (20 :18), którą lepiej rozwiązali kędzierzynianie, eliminując obrońców tego trofeum z turnieju finałowego.

Pierwszego seta lepiej rozpoczęli siatkarze ZAKSY, którzy bardzo prędko wyszli na dwupunktowe prowadzenie (6:4), ale po chwili jastrzębianie wyrównali po błędzie ataku Urnauta i punkcie zdobytym przez Gaspariniego. Jednak za chwilę Michał Ruciak na punkt zamienił długą akcję, a Kuba Jarosz zablokował pojedynczym blokiem Hardyego i na pierwszej przerwie ZAKSA znów miała dwa punkty przewagi. Taki dystans kędzierzynianie utrzymywali przez kilka akcji, ale kiedy Jarosz skończył kontrę (14:11) Lorenzo Bernardi pierwszy raz poprosił o czas. Na niewiele się to zdało, bo w kolejnych akcjach jastrzębianie popełnili błędy i ZAKSA prowadziła 16:13. Jednak wystarczyła chwila dekoncentracji, aby zdesperowani rywale wyrównali (16:16) i nawet wyszli na prowadzenie, gdy Grzegorz Łomacz zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki. Co prawda ZAKSA bardzo prędko odzyskała jednopunktową przewagę, gdy Patryk Czarnowski skończył kontrę po obronie Urnauta, ale za moment rywale znów wyrównali (22:22), gdy Jarosz zatrzymany został przez Polańskiego. Setbola dała ZAKSIE zagrywka Australijczyka w siatkę, a 26 punkt dający zwycięstwo przyniósł atak Bartosza Gawryszewskiego w aut.

Drugą partię ZAKSA rozpoczęła bardzo źle, bo przy zagrywce Hardyego przegrywała już 0:4. Jednak po chwili było już 7:7 po znakomitych blokach i kontrach zespołu Krzysztofa Stelmacha. Co prawda obrońcy Pucharu Polski jeszcze zdołali wyprowadzić przewagę (7:9), wygrywając kontry (7:11), jednak przy zagrywce Jurija Gladyra punkt zdobył Czarnowski po wyblokowaniu Polańskiego i ZAKSA wyszła na prowadzenie. Od tego momentu trwała walka punkt za punkt (16:16; 18:18), ale blok Kuby Jarosza na Hardym i atak Australijczyka w aut dały dwa "oczka" przewagi naszym siatkarzom. (20:18), co zaowocowało czasem na żądanie trenera Jastrzębia. Kolejne punkty ZAKSA zdobyła przy zagrywce Grzesia Pilarza, który schodził, gdy nasz zespół wygrywał 23:19. Setbola dla ZAKSY dała kontra w wykonaniu Kuby Jarosza, a ostatni punkt zdobył Paweł Zagumny, precyzyjnie kiwając na środek boiska.

W trzecim secie Lorenzo Bernardi wpuścił na parkiet drugiego rozgrywającego Grzegorza Pajaka i Macieja Pawlinskiego, a oba zespoły grały bardzo uważnie, tak że na pierwszą przerwę techniczną schodziły przy jednopunktowej przewadze Jastrzębia. Po chwili na jeden punkt przewagi wyszła ZAKSA, gdy Gasparini zaatakował w antenkę, a Jurij Gladyr posłał asa i wydawało się, że nasi siatkarze rozpoczynają finisz. Jednak kiedy w polu zagrywki pojawił się Maciej Pawliński, ZAKSA nagle stanęła: dwa asy i punkty zdobyte po złym przyjęciu kędzierzynian wyprowadziły na czteropunktowe prowadzenie rywali (14:18), którzy nie dali już sobie odebrać zwycięstwa i wygrali tego seta 19:25 po zagrywce Bartosza Gawryszewskiego.

Czwarty set na szczęście okazał sie ostatnim, ale nerwów i w tej partii nie zabrakło, mimo że układała się ona od początku bardzo dobrze. Już na pierwszej przerwie ZAKSA miała dwa "oczka" przewagi, gdy Łukasz Polański zaatakował w aut, a Pawliński został zatrzymany przez Czarnowskiego. Po przerwie taki sam los spotkał Polańskiego, na którego zaczaił sie Czarnowski i prowadzenie ZAKSY urosło do trzech oczek. W kolejnych akcjach to ZAKSA dokładała punkty do wyniku, grając znakomicie w bloku, tak że na drugiej przerwie prowadziła 16:10, a za moment 20:13 i było prawie pewne, że nic złego stać się nie może. Ale "prawie" robi dużą różnicę, bo przy zagrywce Pawlińskiego jastrzębianie odrobili większość strat (20:18) i rozpoczęła sie nerwowa końcówka, którą lepiej rozwiązali siatkarze ZAKSY, wygrywając 25:22.

Na szczęście nie powtórzyła się historia z ubiegłego roku. Tym razem jastrzębianie musieli uznać wyższość naszych siatkarzy i jest to dla nich tym bardziej bolesne, że jako obrońcy trofeum zakończyli już walkę o Puchar. My gramy dalej i jak powiedział Prezes Kazimierz Pietrzyk mamy szansę na finał; a tam wszystko może sie wydarzyć.

Autor: Janusz Żuk






W półfinałach rozgrywanych 22 stycznia na Torwarze padły następujące wyniki:


Skra Bełchatów - Resovia Rzeszów 3:1
ZAKSA Kędzierzyn vs. AZS Częstochowa 3:1






Półfinał

Puchar Polski 2011

Tytan Częstochowa vs. ZAKSA Kędzierzyn


Składy:

Tytan: Janeczek, Drzyzga, Nowakowski, Wiśniewski, Murek, Gierczyński, Dębiec (L) oraz: Oczko, Hebda, Żuk
ZAKSA: Jarosz, Zagumny, Gladyr, Czarnowski, Ruciak, Urnaut, Gacek (L) oraz: Idi, Pilarz, Kaźmierczak



Mamy finał Pucharu Polski!!! 3:1 wygrali bowiem drugi półfinałowy mecz z AZS-em Częstochowa siatkarze ZAKSY i tym samym po dziewięciu latach znów zagrają w ścisłym finale turnieju o to trofeum. Mecz z Częstochową, jak zwykle, obfitował w wielkie emocje i walkę o każdą piłkę, a kędzierzynianie bardzo powoli wchodzili w ten pojedynek. Jednak po porażce w pierwszym secie z każdą piłką nasi zawodnicy grali coraz lepiej, a zmiana, jaką dał Idi, wchodząc w trzecim secie za Urnauta, wprowadziła spokój w przyjęciu i z czasem okazała się również dobrym pociągnięciem, jeśli chodzi o blok i atak. Jutro czeka nas więc mecz z mistrzami Polski i wierzymy, że i w tym meczu wszystko może się zdarzyć.

Pierwszy set rozpoczął się od ataku Patryka Czarnowskiego i punktu zdobytego przez Krzysztofa Gierczyńskiego z szóstej strefy. Dwie wygrane kontry kędzierzynian (Jarosz i Urnaut) dały dwa punkty przewagi naszym siatkarzom, ale po chwili Urnaut trafił w antenkę, więc na przerwę techniczną oba zespoły zeszły przy jednopunktowym prowadzeniu naszych siatkarzy. Po przerwie as Janeczka oraz blok na Czarnowskim na kontrze doprowadziły do remisu, a gdy kontrę wygrał Dawid Murek Tytan wyszedł na jednopunktowe prowadzenie i taki stan utrzymał się do drugiej przerwy. Przy stanie 20:19 zatrzymany został Michał Ruciak w ataku z szóstej strefy, co skłoniło trenera Stelmacha do przerwy na żądanie. Jednak kolejny blok Janeczka i Wiśniewskiego na Ruciaku dał trzypunktowe prowadzenie częstochowianom, które wystarczyło do wygrania tego seta (25:21).

Drugi set rozpoczął się od asa serwisowego Pawła Zagumnego i ataku Łukasza Wiśniewskiego w siatkę. Przy zagrywce Jurija Gladyra ZAKSA powiększyła przewagę do czterech "oczek" (2:6), co zaowocowało czasem na żądanie trenera AZS-u. Jednak po czasie przy zagrywce Fabiana Drzyzgi Paweł Zagumny nie porozumiał się z Patrykiem Czarnowskim, a punkt zdobył Krzysztof Gierczyński i prowadzenie ZAKSY zmalało do jednego oczka (8:9), a po chwili to Tytan wyszedł na prowadzenie, gdy Wiśniewski zdobył punkt z zagrywki, a Urnaut nie przebił się przez blok. Z dwupunktową przewagą na przerwę schodzili nasi rywale, ale po przerwie na trójbloku zatrzymany został Gierczyński, a Kuba Jarosz skończył akcję po pięknej obronie Piotra Gacka (16:17). Po chwili było już 19:21, gdy bardzo skuteczny Janeczek zablokowany został przez Urnauta i Gladyra i Marek Kardos poprosił o przerwę. Niestety, nie był to koniec emocji, bo po chwili Gierczyński skończył długą akcję, a Ruciak zatrzymany został z sytuacyjnej piłki i na tablicy wyników znów był remis (22:22). Przy zagrywce Grzesia Pilarza punkt zdobył Michał Ruciak (22:24), rywale zaatakowali z środka, ale kolejną piłkę meczową wygrała ZAKSA, gdy Gierczyński dotknął górnej taśmy. (23:25).

Trzeci set znów był bardzo zacięty, a prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. AZS wygrywał 5:3, gdy Gierczyński atakiem z szóstej strefy skończył kontrę, a Ruciak dotknął siatki na kontrze, aby przegrywać 7:9 przy zagrywce Michała Ruciaka, i prowadzić znów po kontrach Murka nawet 15:12. Nasi zdołali doprowadzić do wyrównania dopiero przy stanie 20:20, kiedy przy stacjonarnej zagrywce Pawła Zagumnego Gladyr i Idi, który w tej partii zmienił Urnauta, zatrzymali Janeczka. Kolejny punkt dający nam prowadzenie przyniósł atak Brazylijczyka, który po chwili został zatrzymany przez Nowakowskiego i Murka (22:22). Wtedy dwa punkty Kuby Jarosza znów wyprowadziły nasz zespół na jeden punkt przewagi, po czym wyrównał Dawid Murek. Wejście Grzegorza Pilarza na zagrywkę dało dwa punkty naszym siatkarzom, którzy prowadzili1:2 w setach.

Trzecia przegrana partia nie załamała jednak naszych rywali, którzy na pierwszą przerwę schodzili, przegrywając tylko jednym punktem, a po chwili wyszli na prowadzenie, gdy Łukasz Wiśniewski skończył kontrę (9:9).Jednak atak Michała Ruciaka z szóstej strefy, błąd Murka i atak Janeczka w antenkę dało dwupunktową przewagę ZAKSIE, którą do czterech oczek powiększyły akcja Jarosza i błąd Murka. Nie był to jednak koniec emocji, bo po chwili Tytan zbliżył się na dwa "oczka", gdy przy zagrywce Janeczka Murek zdobył punkt z przechodzącej (12:14; 14:16). Po przerwie atak Gierczyńskiego w aut dał kolejny punkt naszemu zespołowi (14:17), ale blok na Jaroszu i Brazylijczyku podprowadziły naszych rywali tylko na jeden punkt. Przy zagrywce Wojtka Kaźmierczaka Kuba Jarosz skończył akcję na pojedynczym bloku, a Idi na punkt zamienił kontrę i ZAKSA utrzymała przewagę. Ostatnie akcje należały już do ZAKSY i Idiego. Przy zagrywce Pawła Zagumnego Gladyr zaatakował w 9.m., Janeczek dwa razy zatrzymany został przez Idiego, który po chwili skończył atakiem kontrę po bloku w aut, a 25 punkt zdobył Kuba Jarosz blokiem - i marzenie stało się faktem.

Autor: Janusz Żuk






Do finału awansowała więc Skra i ZAKSA i pojedynek pomiędzy tymi zespołami rozegrany 23 stycznia na Torwarze decydował o zdobycie Puchary Polski. Po zwycięstwie 3:0 po raz piaty w historii Puchar zdobyła Skra.






Finał

Puchar Polski 2011

Skra Bełchatów vs. ZAKSA Kędzierzyn


Składy:

Skra: Wlazły, Falasca, Pliński, Możdżonek, Kurek, Winiarski, Zatorski (L) oraz: Woicki, Antiga
ZAKSA: Jarosz, Zagumny, Gladyr, Czarnowski, Ruciak, Urnaut, Gacek (L) oraz: Kaźmierczak, Urnaut, Pilarz

Nie spełniły się marzenia o zdobyciu Pucharu Polski, na co po cichu każdy z nas liczył, bo taka jest natura sportowca i kibica. Skra okazała się dziś jednak zespołem lepszym w przekroju trzech setów, chociaż w drugim secie pojawiła się nadzieja na zmianę wyniku. Czy zwycięstwo w drugiej partii zmieniłoby przebieg następnych setów? Tego nie dowiemy się już nigdy. Jednak za występ naszego zespołu w przekroju całego turnieju nie musimy się wstydzić. Awans do turnieju finałowego, chociaż nie daje żadnej wymiernej korzyści, jest krokiem w dobrą stronę i nawiązaniem do wydarzeń sprzed dziewięciu lat.

W pierwszym secie tylko do stanu 4:4 trwała walka punkt za punkt. Punktowa zagrywka Mariusza Wlazłego, której nie przyjął Idi, oraz punkt na kontrze zdobyty przez Bartosza Kurka dały pierwsze trzypunktowe prowadzenie Skrze na pierwszej przerwie technicznej. Kolejne dwa punkty w serii ZAKSA straciła, gdy Kurek skończył atak z szóstej strefy, a po chwili Kuba Jarosz zaatakował w aut (11:6) i trener Stelmach poprosił o przerwę. Mimo tego mistrzowie Polski nadal kontrolowali wynik. Jednak po drugiej przerwie (16:11) Idi skończył kontrę, Jarosz zdobył dwa punkty, a Jurij Gladyr zatrzymał Marcina Możdżonka i ZAKSA traciła do rywala już tylko dwa "oczka" (18:16). Na wiecej nie było jednak stać naszych siatkarzy. W następnej akcji bowiem Kuba Jarosz zatrzymany został blokiem z sytuacyjnej piłki, Kurek zdobył 20 punkt po obronie ataku Idiego, Kuba Jarosz nie zmieścił się w polu gry i Krzysztof Stelmach poprosił o drugi czas. Po czasie kolejny błąd z piłki przechodzącej popełnił atakujący ZAKSY, Falasca skończył kontrę atakiem, Michał Ruciak zatrzymany został blokiem i Skra miała piłkę setową, którą na 25 punkt zamienił Mariusz Wlazły, zdobywając punkt z zagrywki.

Decydujące znaczenie dla przebiegu całego meczu miała jednak druga partia, w której ZAKSA bliska była wygranej i która podcięła skrzydła naszym siatkarzom. Pierwszy punkt w tej partii zdobył co prawda Marcin Możdżonek, ale po chwili Jakub Jarosz zaatakował z lewego skrzydła, Winiarski posłał piłkę na aut, a Kuba wygrał kontrę i ZAKSA prowadziła 1:3. Co prawda błąd przełożenia Michała Ruciaka zniwelował przewagę naszych siatkarzy, ale seria niecelnych zagrywek rywali i atak Jurija Gladyra dały kędzierzynianom jednopunktowe prowadzenie na pierwszej przerwie. Na drugiej przerwie z prowadzenia ZAKSY nie zostało już nic, kiedy Daniel Pliński zatrzymał atak Michała Ruciaka na kontrze, a po chwili taki sam los spotkał Brazylijczyka (15:13), co skłoniło trenera Stelmacha do wzięcia czasu. Bełchatowianie nadal jednak dyktowali warunki i zdobywali kolejne punkty po bloku swego rozgrywającego na Brazylijczyku i ataku na kontrze Michała Winiarskiego po nieskutecznym ataku Jarosza (18:15). Trener Stelmach próbował ratować sytuację, wpuszczając Tine Urnauta za Michała Ruciaka i zmiana ta okazuje się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, chociaż początkowo kolejne dwa punkty do wyniku dołożyła Skra (21:17) i nic nie wskazywało na zmianę trendu. Po czasie dla trenera ZAKSY Tine wygrał kontrę, Bartosz Kurek posłał piłkę na aut i o czas poprosił Jacek Nawrocki. (22:19). Przy zagrywce Słoweńca Wlazły popełnił błąd przejścia linii 3 m. a Urnaut atakiem z szóstej strefy skończył akcję i przy stanie 23:23 trener Skry poprosił o drugi czas, a wygrana naszych siatkarzy wydawała się coraz bardziej realna. Kolejne punkty zdobyli: Wlazły (24:23), a setbola obroniłi Urnaut atakiem z drugiej linii (24:24). Jednak kolejne dwie akcje to popis Michała Winiarskiego, który na punkt zamienił długą akcję, a po chwili zablokował Jakuba Jarosza.

Kolejny set był wyrównany tylko do stanu 6:6. Jeszcze przed przerwą na dwupunktową przewagę wyszli mistrzowie Polski i takie prowadzenie utrzymało się do kolejnej przerwy. Wtedy to Patryk Czarnowski uderzył na aut, Wlazły na 19. punkt zamienił kontrę przy zagrywce Daniela Plińskiego i szkoleniowiec ZAKSY poprosił o przerwę, po której na parkiet wszedł Dominik Witczak za Jakuba Jarosza. Jednak punkt zdobyła Skra po ataku Michała Winiarskiego z przechodzącej, kiedy to zagrywkę Plińskiego na drugą stronę przyjął libero ZAKSY. Kolejne zmiany w zespole ZAKSY były już tylko formalnością, bo pewna swego Skra nie zamierzała dłużej prowadzić tego meczu, a nasi siatkarze też wyraźnie odpuścili. Ostatni 25 punkt zdobył Daniel Pliński i 3:0 wygrali siatkarze Skry.

Puchar Polski 2011 przeszedł już do historii. Dla ZAKSY skończył się na finale i to jest sukces, o którym trzeba pamiętać. Jednak przegrana w takim pojedynku, gdy widać już podium, boli najbardziej. Trzeba ją więc przekuć w sportową złość, która, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, motywuje do dalszej pracy. A na dziś: "Dziękujemy chłopaki."

Warto jeszcze odnotować, że dwóch naszych zawodników uhonorowano nagrodami indywidualnymi: Najlepszym blokujacym turnieju finałowego został Jurij Gladyr, a rozgrywającym - Paweł Zagumny. Gratulujemy

Autor: Janusz Żuk



Nagrody indywidualne:

Mariusz Wlazły - najlepszy zagrywający;
Michał Winiarski - najlepszy przyjmujący;
Paweł Zatorski - najlepszy broniący;
Jurij Gladyr - najlepszy blokujący;
Bartosz Kurek - najlepszy atakujący;
Paweł Zagumny - najlepszy rozgrywający;
Mariusz Wlazły - MVP turnieju.