Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Puchar Polski 2013




Przez jedenaście lat cierpliwie czekali kibice w Kędzierzynie na czwarty Puchar Polski i 27 stycznia 2013 r. ich cierpliwość została nagrodzona w nowej częstochowskiej hali. Zwyciężając 3:1 Resovię Rzeszów siatkarze ZAKSY do długiej listy sukcesów kędzierzyńskiej siatkówki dopisali kolejny, stając na najwyższym podium Final Four Pucharu Polski 2013.

W turnieju finałowym, który rozgrywany był od 26 do 27 stycznia w Częstochowie, wzięły udział cztery najlepsze zespoły PlusLigi w sezonie 2012/2013: Delecta Bydgoszcz, Jastrzębski Węgiel, Resovia Rzeszów i nasza ZAKSA. Wielką sensacją był brak w tym turnieju obrońcy PP i sześciokrotnego zdobywcy tego trofeum, PGE Skry Bełchatów, która w ćwierćfinałach uległa jastrzębianom.

Kędzierzynianie, dla których był to pierwszy poważny sprawdzian i jeden z celów wyznaczonych na ten sezon, do półfinałow przystąpili bardzo zmotywowani.- Bardzo chcemy wygrać Puchar Polski - mówił przed startem Marcin Możdżonek, który do laurów zdobywanych w Skrze chciał dołożyć teraz kolejne - tym razem już w ZAKSIE. Wtórował mu Grzegorz Pilarz, dla którego miał to być pierwszy Puchar Polski. - Puchar to Puchar - mówił- i warto o niego grać.

Po pokonaniu dośc łatwo Jastrzębskiego Węgla przed siatkarzami ZAKSY stanęło kolejne zadanie. Mecz z mistrzami Polski: - Chcemy zdobyć Puchar dla siebie samych, dla kibiców i dla nowej pani prezes - po to, żeby pokazać, iż drużyna, którą zbudowaliśmy, potrafi walczyć o najwyższe cele - mówił Sebastian Świderski, dla którego był to debiut w tak ważnym turnieju w roli asystenta I szkoleniowca. Mecz finałowy był bardziej wyrównany, chociaż bardziej dojrzałym zespołem była ZAKSA Castellaniego. Kiedy wydwało się, że nasi ponownie łatwo zakończą tę rywalizację, doszło do dramatycznej końcówki czwartego seta, którą nasi zawodnicy nie bez pomocy rywali rozstrzygnęli na swoją korzyść, spełniając marzenia tylu ludzi.

- Raduje się serce, bo jedenaście lat czekał Kędzierzyn na ten Puchar, serce oczywiście było za Kędzierzynem - mówił tuż po meczu w hali w Częstochowie Waldemar Wspaniały, twórca największych dotychczasowych sukcesów kędzierzyńskiej siatkówki, wówczas pod marką Mostostalu. - Wielkie gratulacje dla zawodników, dla kibiców, dla całego środowiska siatkarskiego w Polsce. A MVP turnieju, Felipe Fonteles dodawał: - Ogromnie się cieszę z Pucharu Polski i jestem szalenie wdzięczny klubowi. Pani Sabina (Nowosielska, prezes ZAKS-y - przyp. red.) bardzo w nas wierzy i zapewnia wszystko, czego potrzebujemy. Naprawdę zasłużyliśmy na zwycięstwo, ciężko na nie pracowaliśmy. To nam bardzo pomoże w dalszych spotkaniach.

Jak można się było spodziewać, było spontaniczne powitanie w hali Azoty po powrocie z Częstochowy, na które przyszły ogromne rzesze kibiców i konferencja prasowa zespołu w restauracji Sobieski. -Jestem bardzo szczęśliwa, że mamy Puchar Polski - powiedziała na wspomnianej konferencji Pani Prezes Sabina Nowosielska, która w pierwszym roku pełnienia funkcji osiągnęła ze swoim zespołem tak ogromny sukces.- Cieszy fakt, że mamy pierwszą koronę. Mogę tylko powtórzyć to, co napisali kibice na naszej stronie, że w Częstochowie "byłam w siódmym niebie."



1/8 Pucharu Polski

18.12.2011

1Czarni Radom -Trefl Gdańsk3:1
2AZS Częstochowa -Jastrzębski Węgiel2:3
3Delecta Bydgoszcz -AZS Olsztyn3:2
4Cuprum Lubin-Effector Kielce1:3


Ćwierćfinały

Ćwierćfinały rozegrane systemem: mecz i rewanż odbyły się 29.12.2012 i 09.01.2013. Tylko ZAKSA na własną prośbę oba mecze rozegrała jeszcze w 2012 roku i to na boisku rywala, czyli w Radomiu (29.12.12 i 30.12.12). Wystąpiły w nich już pierwsze cztery drużyny z PlusLigi po pierwszej rundzie. (Poniżej przedstawiamy wyniki i sprawozdanie z meczów ZAKSY.)

29.12.2012 oraz 09.01.2013
1.ZAKSA Kędzierzyn - Czarni Radom3:0; 3:1
2.Jastrzębski Węgiel - Skra Bełchatow3:2, 3:0
3.AZS Politechnika -Delecta Bydgoszcz3:1; 0:3
4.Effector Kielce -Resovia Rzeszów0:3; 0:3


1 ćwierćfinał

ZAKSA Kędzierzyn vs. Czarni Radom

(20:25, 19:25, 11:25)


Składy:

ZAKSA: Rouzier, Pilarz, Wiśniewski, Gladyr, Fonteles, Ruciak, Gacek (L) oraz: Mineiro
Czarni: Ferek, Gonciarz, Kałasz, Gałązka, Gutkowski,Wachnik, Filipowicz (L), Pszenny (L) oraz: Prygiel, Ostrowski, Kocik, Neroj



Nie pozwolili Czarnym na niespodziankę siatkarze ZAKSY, którzy wyszli na parkiet mocno skoncentrowani i wygrali łatwo trzy sety, obnażając wszystkie mankamenty gry rywali. Szczególnie trzeci set, wygrany 25:11, był koncertem zagrywek i bloków w wykonaniu lidera PlusLigi. Z dziennikarskiego obowiązku należy odnotować debiut w zespole ZAKSY brazylijskiego przyjmujacego Rogério Lintz Nogueiro, który wszedł w trzecim secie przy stanie 20:10 i tym samym zapisał w swoim CV pierwszy mecz w nowej drużynie.

Pierwszy punkt tego meczu zdobyli siatakarze Czarnych, ale po chwili Wachowiak nie zmieścił się w polu, Ruciak posłał asa, atak skonczył Rouzier i ZAKSA prowadzia 8:5, a kiedy przewaga naszego zespołu wzrosla do sześciu oczek (14:8), trener radomian poprosił o czas. Po nim jednak punkt z zagrywki zdobyl Rouzier i prowadzenie ZAKSY jeszcze wzrosło. Dopiero zagrywki Gutowskiego, przy których kontrę skonczył Gałązka a Fonteles został zablokowany, pozwoliły siatkarzom Czarnych na nawiązanie walki z naszym zespołem. Jednak atak Wiśniewskiego i as Fontelesa odbudowały prowadzenie ZAKSY, ale nie ostudziły zapału rywali do zdobywania kolejnych punktów, toteż dwa bloki (na Ruciaku i Rouzierze) skłoniły trenera Castellaniego do wzięcia czasu. Po nim mimo dwóch błędów w ataku Rouziera ZAKSA doprowadziła do końca tego seta, wygrywając 25:20 po ataku Fontelesa z drugiej linii.

W drugim secie tylko do stanu 2:2 zespoły grały punkt za punkt, ale już przy zagrywce Michała Ruciaka ZAKSA odskoczyła na cztery "oczka" (7:3), sukcesywnie powiększając tę przewagę , blokując Gutowskiego, a po chwili Kocika (15:10). Co prawda po przerwie dla trenera Stępnia asa posłał Robert Prygiel, ale był to tylko pojedynczy akcent w grze rywali. Przy zagrywce Jurija Gladyra trzy punkty zdobyli nasi siatkarze i trener Czarnych po raz drugi poprosił o czas. Nie zmienił on wiele w grze obu zespołów, tak więc ostatni 25 punkt zdobył atakiem Gladyr i ZAKSA prowadziła 2:0.

Trzeciego seta siatkarze ZAKSY rozstrzygnęli zagrywką i blokiem. Przy zagrywce Łukasza Wiśniewskiego atak z przechodzącej skończył Rouzier, Prygiel został zatrzymany, a po chwili nie trafił w pole gry i nasi prowadzili 4:0. Co prawda błąd przejścia linii 3 metra przez Fontelesa i as Kałasza pozwoliły rywalom na zbliżenie się do ZAKSY (5:4), ale kolejne zagrywki, tym razem Michała Ruciaka, całkowicie rozmontowały przyjecie rywali, tak że kolejne ataki Czarnych albo trafiały w ręce blokujacych kędzierzynian lub lądowały poza boiskiem (12:4). Po chwili przewaga naszego zespołu wynosiła dwanaście punktów (18:6). W tym momencie wiadomo już było, że w tym secie rywale nie będą już walczyć, toteż kolejne dwa bloki, na które nadział się Wachowski, zbliżały ZAKSĘ do szybkiej wygranej. Po asie Rouziera ZAKSA miała piłkę meczową, którą wykorzystała w następnej akcji po błędzie rywali.

Zwycięstwo 3:0 to pierwszy krok w stronę turnieju finałowego PP, ale krok niezwykle ważny. Na szczęście nasi nie zlekceważyli rywala i tym samym nie dopuścili do nerwowej walki i niepotrzebnego przedłużania tego spotkania. Jutro kolejny mecz i liczymy, że nasi siatkarze powtórzą dzisiejszy wynik i styl.

Autor: Janusz Żuk



2 ćwierćfinał

Czarni Radom vs. ZAKSA Kędzierzyn

(16:25, 26:24, 20:25, 30:32)


Składy:

ZAKSA: Rouzier, Pilarz, Wiśniewski, Gladyr, Fonteles, Ruciak, Gacek (L) oraz: Mineiro, Zagumny, Witczak, Kapelus
Czarni: Prygiel, Neroj, Kałasz, Ostrowski, Gutkowski,Wachnik, Filipowicz (L) oraz: Kocik, Radomski, Grzechnik



Niespodziewane emocje przyszło przeżyć kibicom obu drużyn w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym PP, w którym ZAKSA po wygranym pierwszym secie, dającym awans do Final Four PP, pozwoliła rywalom na więcej swobody, co skończyło się porażką w drugiej partii i emocjonującą koncówką w czwartej - wygraną przez naszych 30:32.

Pierwszego seta ZAKSA rozpoczęła w takim samym składzie jak wczoraj i podobnie jak wczoraj szybko wyszła na prowadzenie dzieki silnym zagrywkom najpierw Rouziera, a potem Gladyra, znakomicie blokując ataki rywali z niedogranych piłek lub zmuszając ich do popenienia bezpośredniego błędu. Przy stanie 4:10 trener Czarnych poprosił o czas, ale na niewile się to zdało, bo po nim Felipe Fonteles najpierw skończył dwa ataki, a potem stanął w polu zagrywki i wtedy ZAKSA wyszła na prowadzenie 7:16, gdy najpierw Wachniak, a potem Prygiel uderzyli piłką bezpośrednio po antence. Przy stanie 10:20 trener Castellani przeprowadził podwójną zmianę, wpuszczając na parkiet rekonwalescenta Pawła Zagumnego oraz Dominika Witczaka. Zmiana ta na początku podziałała destabilizująco na nasz zespół, bo gospodarze odrobili część strat (14:21) , ale na więcej nasi już nie pozwolili, wygrywając pierwszą partię 16:25 i tym samym zapewniając sobie awans do turnieju finałowego.

W drugim secie do wymienionej dwójki doszli jeszcze Mineiro, dla którego był to rzeczywisty debiut w zespole gości, oraz Kapelus, co wykorzystali rywale po raz pierwszy wychodząc na prowadzenie w tym dwumeczu (7:2). Co prawda po chwili przy zagrywce Jurija Gladyra ZAKSA odrobiła część strat (8:6), ale przewagę cały czas mieli siatkarze Czarnych. Przy stanie 12:9 punkt zdobył Kapelus, Radomski nie trafił w pole gry, a Kapelus i Witczak zatrzymali Prygla i nasi przegrywali już tylko jednym punktem. Taki stan utrzymał się do wyniku 21:20, kiedy to Radomski zdobył dwa punkty bezpośrednio z zagrywki i trener Castellani poprosił o czas (23:20). Przy zagrywce Dominika Witczaka kontrę skończył atakiem z szóstej strefy Mineiro, asa poslał Dominik i na tablicy pojawił się remis (23:23). Wydawało się, że ZAKSA kontroluje ten mecz, ale punkt zdobyli Czarni po ataku Prygla. Po chwili Dominik przeszed linię 3 metra i było po secie.

Poirytowani siatkarze ZAKSY w trzecim secie szybko wyszli na pięciopunktowe prowadzenie (4:9), wykorzystując proste błędy rywali i ich kłopoty z przyjęciem zagrywki.Co prawda po czasie dla trenera Czarnych przewaga naszych stopniała do dwóch "oczek", bo to z kolei nasi rywale wykorzystali nasze proste błędy (10:12), ale cały czas nasz zespół kontrolował wynik tego seta. Wystarczyły jednak dwie wygrane kontry, aby na tablicy pojawił się remis,a w sercach radomskich kibiców zrodziła się nadzieja na wygranie kolejnego seta. Jednak od stanu 18:18 ZAKSA zdobyła trzy punkty i znowu zbudowała przewagę, którą "dowiozła"do końca, blokując ataki Roberta Prygla. Ostatni 25 punkt zdobył nowy nabytek naszego zespołu, atakując z szóstej strefy.

To, co nie udało się w trzecim secie, z powodzeniem zrealizowali radomianie w kolejnym. Do stanu 14:16 nasi siatkarze prowadzili i kontrolowali wynik meczu. jednak kiedy na zagrywce pojawił się Robert Prygiel rywale wyrównali (18:18), a po chwili wyszli na jednopunktowe prowadzenie, gdy Gutkowski posłał asa. Nie był to koniec możliwości rywali, bo przy zagrywce Radomskiego Robert Prygiel skończył kontrę, Kocik na punkt zamienił przechodzącą i przewaga Czarnych wzosła do trzech punktów (23:20). Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Jurij Gladyr, który zmniejszył prowadzenie rywali do jednego "oczka", ale atak Prygla dal naszym rywalom piłke setową. Cztery setowe i pięć meczowych piłek miały oba zespoły, co w hali w Radomiu wywołalo wrzawę przypominającą tę z lat młodości Roberta Prygla. Ostatni punkt zdobył jednak z przechodzącej piłki Grzegorz Pilarz, koncząc ten mecz i uciszając radomską publiczniość, tak bardzo pragnąca sukcesów i siatkówki na najwyższym poziomie.

Nie mogło być inaczej. Nasi wracają do Kędzierzyna z awansem. W PP czekać będziemy na zwycięzcę dwumeczu: Skra Bełchatów vs. Jastrzębski Węgiel, w którym jest 1:0 dla siatkarzy górniczego klubu. A my skupić się możemy na lidze i Lidze Mistrzów.

Autor: Janusz Żuk





Półfinał

ZAKSA Kędzierzyn vs. Jastrzębski Węgiel

(25:21, 25:19, 20:25, 25:20)


Składy:

ZAKSA: Rouzier, Zagumny, Wiśniewski, Gladyr, Fonteles, Ruciak, Gacek (L) oraz: Pilarz, Kapelus, Nogueira, Możdżonek
Jastrzębski W.: Łasko, Tischer, Czarnowski, Holmes, Kubiak, Gierczyński, Wojtaszek(L) oraz: Bontje, Malinowski, Polański, Gierczyński, Violas





Po zwycięstwie 3:1 nad Jastrzębskim Węglem nasi siatkarze wywalczyli sobie awans do wielkiego finału Enea Cup 2013, który rozgrywany jest w Częstochowie. Pierwsze dwa sety to całkowita dominacja niebiesko-biało-czerwonych. W trzeciej partii nasi siatkarze przegrali w końcówce, kiedy w polu zagrywki stanął Tiago Violas. Jednak to, co nie udało się w poprzednim secie, zrealizowali w czwartym, który był emocjonujący tylko do drugiej przerwy technicznej, po której ZAKSA zbudowała przewagę, na którą rywale nie znaleźli już recepty.

Pierwszego seta lepiej rozpoczęli jastrzębianie, którzy po bloku Kubiaka i Czarnowskiego na Rouzierze prowadzili 0:2. Za moment Wiśniewski zatrzymał atak Czarnowskiego i siatkarze ZAKSY zdołali wyrównać, a po punktowej zagrywce Michała Ruciaka wyszli na jednopunktowe prowadzenie. Co prawda błąd ataku Fontelesa dał wyrównanie rywalom, ale jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną zatrzymany został Martino i znów ZAKSA była o krok przed rywalem. Atak Rouziera, kontra Wiśniewskiego i błąd Łaski zwiększyły prowadzenie naszych siatkarzy do trzech "oczek", a gdy Michał Ruciak wygrał przepychankę z atakującym reprezentacji Włoch, ZAKSA wygrywała 12:8. Przy stanie 20:17 Łukasz Wiśniewski nie trafił w pole gry, a za chwilę zatrzymany został Antonin Rouzier (23:21) i trener Castellani poprosił o czas, po którym punkt zdobył Felipe Fonteles i ZAKSA miała piłkę setową, którą na punkt zamienił Rouzier.

Drugą partię kędzierzynianie rozpoczęli od prowadzenia 2:0 i 8:5, jednak po czasie jastrzębianie odrobili dwa punkty, gdy najpierw Holmes zdobył punkt atakiem z drugiej piłki, a po chwili Michał Kubiak na punkt zamienił przechodzącą. Jednak as Michała Ruciaka i kontra Fontelesa przywróciły poprzedni stan i trener Bernardi poprosił o czas. Atak Polańskiego w aut i blok na Kubiaku powiększyły prowadzenie ZAKSY do sześciu punktów. W tym momencie jastrzębianie zdobyli trzy punkty z rzędu i Daniel Castellani poprosił o czas. Po nim asem serwisowym popisał się Rouzier i na drugiej przerwie technicznej nasi siatkarze wygrywali 16:11. Tak zbudowanej przewagi ZAKSA nie dala już sobie odebrać, zwłaszcza że rywale dobre akcje przeplatali błędami.

Trzeciego seta nasz zespół również rozpoczął od prowadzenia 4:1, wykorzystując błędy rywali i chociaż błąd ataku Gladyra zmniejszył to prowadzenie do jednego punktu, to blok na Michale Łasko, a po chwili na Mateo Martino przywrócił trzypunktowe prowadzenie naszych siatkarzy na pierwszej przerwie technicznej. Dwa błędy przyjęcia w naszym zespole pozwoliły rywalom odrobić cześć strat (8:7), a za chwilę wyrównać, po błędzie przełożenia Pawła Zagumnego (11:11). Kiedy Gacek nie przyjął zagrywki Holmesa, nasi rywale wyszli na jednopunktowe prowadzenie (11:12), a po zagrywce Łaski i przechodzącej skończonej przez Kubiaka, powiększyli swoją przewagę do czterech punktów (12:16). Nie był to jednak koniec emocji, bo nasi siatkarze bardzo szybko uspokoili grę i wyszli na prowadzenie 19:17. Jednak w końcówce Rouzier pomylił sie w ataku, za chwile przeszedł linię trzeciego metra, Wiśniewski został zablokowany, a Ruciak nie trafił w pole gry i Jastrzębie wygrywało 20:23. Piłkę setową dał naszym rywalom blok Michała Łaski na Michale Ruciaku, a zwycięstwo w tej partii atak Martino z piłki sytuacyjnej.

To, co nie udało się w partii trzeciej, nasi w pełni wykonali w kolejnym secie, który rozpoczął sie od prowadzenia naszych siatkarzy 8:5 na pierwszej przerwie technicznej. Prowadzenie naszego zespołu nie trwało jednak długo, bo kontra rywali i błąd przyjęcia Gacka trudnej zagrywki Holmesa zaowocowały wynikiem remisowym (9:9), po czym to Jastrzębie miało jeden punkt przewagi po kolejnym asie serwisowym. Jednak na drugiej przerwie technicznej prowadziła ZAKSA (16:14), znakomicie blokując atak Kubiaka i wydawało się, że nasi siatkarze nie oddadzą już tego prowadzenia. Nic bardziej mylnego. Kolejne trzy punkty w serii zdobyli rywale i to oni byli bliżej przedłużenia swoich szans na zwycięstwo w tym meczu (16:17). Jednak w końcówce więcej zimnej krwi zachowali kędzierzynianie: dwa punkty zdobył Rouzier, obijając blok rywali, Holmes nie przebił sie przez blok (23:19) i ZAKSA zmierzała do końca tego meczu, zdobywając 25 punkt blokiem na Kubiaku.

Mistrz Polski będzie jutro rywalem naszych siatkarzy w meczu finałowym Enea Cup 2013 i nikt nie ma wątpliwości, że będzie to jedno z najważniejszych spotkań ZAKSY w tym sezonie. - Chcemy zdobyć Puchar dla siebie samych, dla kibiców i dla nowej pani prezes - po to, żeby pokazać, iż drużyna, którą zbudowaliśmy, potrafi walczyć o najwyższe cele - mówił przed tym turniejem Sebastian Świderski, a my wierzymy, że jutro te słowa się spełnią.

Autor: Janusz Żuk



Zobacz fotoreportaż z tego spotkania




Finał

ZAKSA Kędzierzyn vs. Resovia Rzeszów

(19:25, 25:18, 25:21, 25:23)


Składy:

ZAKSA: Witczak, Zagumny, Wiśniewski, Gladyr, Fonteles, Ruciak, Gacek (L) oraz: Rouzier, Pilarz, Kapelus, Nogueira, Możdżonek
Resovia: Bartman, Tichaczek, Kosok, Nowakowski, Akchrem, Lotman, Ignaczak(L) oraz:Perłowski, Dobrowolski, Kovacević, Schoeps



MAMY PUCHAR!!! Przez jedenaście lat cierpliwie czekali kibice w Kędzierzynie na czwarty Puchar Polski i dzisiaj ich cierpliwość została nagrodzona w nowej częstochowskiej hali. Zwyciężając 3:1 mistrzów Polski siatkarze ZAKSY do długiej listy sukcesów kędzierzyńskiej siatkówki dopisali kolejny, stając na najwyższym podium Final Four Pucharu Polski 2013.

Początek meczu jednak wcale nie zapowiadał takiego obrotu, bo Resovia zaczęła to spotkanie bardzo agresywnie i po punktach zdobytych przez Achrema prowadziła 0:2. Co prawda ZAKSA wyrównała po kontrze Fontelesa z piątej strefy (4:4), ale po chwili rzeszowianie wybronili atak Witczaka i na pierwszej przerwie było 6:8, a gdy atakujący ZAKSY został zablokowany przez Achrema, nasi rywale wygrywali 6:9, a trener Castellani poprosił o czas. Na drugiej przerwie technicznej przewaga Resovii urosła do pięciu punktów po kontrach po nieskończonych atakach naszych siatkarzy i wszystko wskazywało, że rozpędzona rzeszowska maszyna nie da już sobie odebrać wygranej w tym secie. Tak też się stało i po błędzie naszego zespołu Resovia prowadziła 0:1.

W drugim secie na parkiecie pojawił się walczący z urazem mięśni brzucha Rouzier, co zwiększyło skuteczność ZAKSY, która poprawiła też przyjęcie zagrywki. Do pierwszej przerwy technicznej oba zespoły grały punkt za punkt, wykorzystując przede wszystkim skrzydła. W ZAKSIE znakomite zawody rozgrywał Felipe Fonteles, który na społy z Francuzem kończył najtrudniejsze piłki. Po asie Ruciaka i bloku na Bartmanie ZAKSA wyszła na dwupunktowe prowadzenie, które powiększyła, gdy w polu zagrywki pojawił się Łukasz Wiśniewski, a rywale nie potrafili wykończyć skutecznie swojej akcji (13:9). Po czasie dla trenera Kowala nasi nadal grali bardzo skutecznie. Na nic się zdała zmiana rozgrywających w zespole mistrzów Polski, bo ZAKSA nadal kontrolowała wynik tego meczu, wygrywając do 18.

Kolejną partię lepiej rozpoczęli rywale, którzy bardzo szybko wyszli na dwupunktowe prowadzenie, wykorzystując kontry. Kiedy jednak w polu zagrywki stanął Nowakowski, podopieczni trenera Kowala do tych dwóch punktów dołożyli trzy i wydawało się, że przejęli kontrolę nad tym setem. Wtedy swoją trudna zagrywkę włączył Michał Ruciak i przewaga Resovii stopniała do dwóch punktów, a przy zagrywce Gladyra ZAKSA jeszcze przed drugą przerwą techniczną wyrównała. Rozpoczęła się nerwowa końcówka, w której najpierw rzeszowianie mieli przewagę, blokując Rouziera, a po chwili jednym punktem prowadziła ZAKSA po ataku Lotmana z drugiej linii w aut. As Wiśniewskiego i punkt Gladyra z przechodzącej przy zagrywce Rouziera dały trzy "oczka" przewagi naszym siatkarzom, którzy takiego wyniku nie wypuścili już z ręki.

Czwarty set był ostatnią szansą dla mistrzów Polski, więc weszli w niego bardzo zmotywowani i po zagrywkach Kosoka prowadzili 2:4. Po czasie dla trenera Castellaniego ZAKSA przystąpiła do odrabiania strat. Najpierw Achrem pomylił sie w ataku, za chwilę ten sam zawodnik nie przyjął zagrywki Rouziera, by w kolejnej akcji popełnić błąd podwójnego odbicia i po kontrze Fontelesa z piątej strefy ZAKSA prowadziła 8:7, a za moment 9:7 i 12:7. Na drugiej przerwie po dwóch kontrach w wykonaniu Bartmana rywale odrobili cześć strat, ale na więcej ZAKSA nie pozwoliła. Wydawało się, że nasz zespół w pełni kontroluje ten mecz i nic nas już złego spotkać nie może ze strony rywala. Jednak w kocówce bardzo skuteczny Felipe Fonteles popełnił dwa błędy i na tablicy pojawił się remis. 23 punkt zdobyła ZAKSA po videoweryfikacji (dotknięcie bloku przy ataku Brazylijczyka), a przy piłce meczowej nie trafił w pole gry Kosok i to, na co czekali z utęsknieniem kibice i zawodnicy ZAKSY, stało się faktem.

Autor: Janusz Żuk



Zobacz fotoreportaż z tego spotkania

Zobacz fotoreportaż z dekoracji zwycięzców




Oprócz zwycięstwa i zdobycia Pucharu Polski gros nagród indywidualnych przypadło też naszym siatkarzom.




Nagrody indywidualne:

Michał Ruciak (ZAKSA) - najlepszy zagrywający;
Piotr Gacek (ZAKSA) - najlepszy przyjmujący;
Krzysztof Ignaczak (Resovia) - najlepszy broniący;
Łukasz Wiśniewski (ZAKSA) - najlepszy blokujący;
Felipe Fonteles (ZAKSA) - najlepszy atakujący;
Paweł Zagumny (ZAKSA) - najlepszy rozgrywający;
Felipe Fonteles (ZAKSA) - MVP turnieju.