Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Puchar CEV 2014/2015




W sezonie 2014/2015 ZAKSA reprezentowała Polskę w Pucharze CEV i dotarła aż do półfinału, co należy uznać za duży sukces zespołu, który od początku sezonu zmagał się z wieloma problemami, które odbiły się na wyniku ligowym i występie w Pucharze Polski.

Po pokonaniu dwóch zespołów fińskich siatkarze z Kędzierzyna-Koźla w 1/4 trafili na silny Arkas Izmir i awansowali do Challenge Round, wygrywając "złotego seta". Do historii klubu przejdzie z pewnością ten występ, gdyż do Izmiru kędzierzynianie pojechali w mocno okrojonym składzie, bez obu rozgrywających i Pawła Zatorskiego, których zastąpili zawodnicy Młodej Ligi, a także bez dwóch podstawowych środkowych. Do Turcji nie poleciał też Sebastian Świderski, którego zastąpił z powodzeniem Michał Chadała.

W Challenge Round los zestawił ZAKSĘ z hiszpańskim Cai Teruel,, który zanim odpadł z Ligi Mistrzów, niespodziewanie pokonał 3:0 Lokomotiwem Nowosybirsk. Teraz mistrz Hiszpanii nie sprawił już niespodzianki i po dwóch wygranych ZAKSA awansowała do półfinału, gdzie czekał na nią trzykrotny zdobywca Ligi Mistrzów i trzykrotny mistrz Włoch, Itas Diatec Trentino.

Kędzierzynianie byli blisko wygranej z Włochami w hali "Azoty" w tie-breaku, ale ostatecznie przegrali 2:3, nie wykorzystując piłki meczowej. W rewanżu Kazijski i spółka nie dali sobie odebrać zwycięstwa i, pokonując nasz zespół 3:1, awansowali do finału, gdzie walkę o Puchar przegrali z Dynamem Moskwa.

Nam pozostała radość z 3- 4 miejsca, które dzieliliśmy z belgijskim Asse - Lennik.

1/16 Pucharu CEV

ZAKSA Kędzierzyn vs. Tiikerit Kokkola

(25:22, 25:22, 12:25, 25:21)


Składy:

ZAKSA: Van Dijk, Abdel-Aziz, Kaźmierczak, Wiśniewski, Loh, Kooy, Zatorski (L) oraz: Witczak, Rejno, Ruciak ;
Tiikerit Kokkola Ojansivu, Kehoe, Siirila, Leppala, Sauss, Hietanen, Hyvarinen (L) oraz: Vaisanen




Wygrali 3:1 pierwszy mecz 1/16 Pucharu CEV siatkarze ZAKSY, ale nie ustrzegli się serii błędów, co przełożyło się na przegrany wysoko trzeci set. Czy ta niefrasobliwość będzie miała jakieś znaczenie dla wyniku dwumeczu, przekonamy się już za dwa tygodnie, ale bez względu na końcowy rezultat, szkoda takich setów, które psują wrażenie i mogą zniweczyć cały wysiłek.

Pierwszego seta dobrze rozpoczęli siatkarze ZAKSY, którzy przy zagrywce Wiśniewskiego prowadzili 4:2, aby w następnych akcjach powiększyć prowadzenie do czterech punktów, dzięki znakomitej grze blokiem. Wystarczyły jednak dwa nieskończone ataki Lukasa, aby nasza przewaga stopniała do jednego punktu (7:6), a po chwili goście doprowadzili do wyrównania (9:9). Dwa ataki Łukasza Wiśniewskiego z piłki przechodzącej znowu dały nam niewielkie prowadzenie (12:9), ale as w wykonaniu Ojansivu, blok na Van Dijku i wygrana kontra Saussa przyniosły jednopunktowe prowadzenie wicemistrzom Finlandii. Kiedy Dick Kooy po raz drugi nie przyjął zagrywki atakującego reprezentacji Finlandii, rywal wygrywał 12:14. Wtedy atak Ojansivu w aut oraz Saussa w siatkę przy dobrej grze naszego zespołu pozwoliły nam odbudować przewagę, którą ZAKSA powięszyła przy zagrywce Nimira (22:18). Rywale odrobli część punktów (23:21), ale 25. punkt zdobył Dick Kooy i nasi ulubieńcy wygrywali 1:0.

W kolejnym secie najpierw prowadzili wicemistrzowie Finlandii , ale znowu przy zagrywce Wiśniewskiego ZAKSA uzyskała prowadzenie po dwóch wygranych kontrach (12:9). Kiedy jednak Lukas nie przyjął zagrywki, a Van Dijk został zablokowany, na prowadzenie wyszli rywale (12:13). Do stanu 19:19 trwała walka punkt za punkt, ale wtedy Oli-Pekka Ojansivu został zablokowany z piłki sytuacyjnej, atak skończył Dominik Witczak, Ojansivu posłał piłkę na aut i ZAKSA wygrywała 21:19 i tę przewagę utrzymała do końca.

To, co się wydarzyło w trzecim secie, nie porzynosi chluby zdobywcom Pucharu Polski. Finowie szybko wyszli na prowadzenie 2:5 i dalej kontynuowali dobrą grę, prowadząc na pierwszej przerwie 4:8. Mimo prób poprawienai wyniku przez ZAKSĘ, to rywale kontrolowali mecz, a na końcu uzyskali miażdżącą przewagę po serii błędów kędzierzynian, a szczególnie Van Dijka i Lukasa. Ostatni 25. punkt zdobył więc dla gości ich atakujacy i ZAKSA przegrała wysoko 12:25.

Na czwartego seta wszyscy więc czekali z niepokojem, jednak po przerwie zobaczyliśmy inny zespół - waleczny i skuteczny. Duża w tym zasługa Dominika Witczaka, który zmienił wieżowca z Holandii. Po zagrywce Kooya i bloku Aziza na Hietanenie ZAKSA wygrywała 5:2, a po chwili 8:6. Prowadzenie ZAKSY wzrosło do czterech punktów, gdy Dick Kooy skończył kontrę, a Krzysztof Rejno zablokował Olli-Pekka Ojansivu (11:7). Przy zagrywce Dominika dwie kontry wygrał Dick Kooy i ZAKSA pewnie zmierzała do wygranej w tym meczu. Nie by to jednak koniec negatywnych emocji w tym dniu, bo po zrywie Finów na tablicy pojawił się wynik 22:21. Ostatnie trzy punkty zdobyli na szczęście po kolei: Kooy, Witczak i Lukas i ZAKSA mogła się cieszyć z wygranej.

Gdyby nie trzeci set, łatwiej byłoby nam przyjąć wahania w każdyej z partii tego meczu, a ponieważ zwycięzców się nie sądzi, cieszmy się z wygranej i czekajmuy na kolejne zwycięstwa, a przede wszystkim na stabilizację formy całego zespołu.

Autor: Janusz Żuk



1/16 Pucharu CEV

Tiikerit Kokkola vs. ZAKSA Kędzierzyn

(31:29, 22:25, 28:30, 25:22, 15:13)



W pierwszym secie od początku prowadzili siatkarze Tiikerit KOKKOLA, jednak przy stanie 24:22 nasi siatkarze zdołali wyrównać i i rozpoczęła się gra na przewagi. Kiedy ZAKSA zdobyła 28 punkt (27:28), wydawało się, że zdoła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Niestety, wicemistrzowie Finlandii wyrównali i wygrali seta 31:29.

W drugim secie do stanu 11:11 oba zespoły grały punkt za punkt. Od stanu 12:13 ZAKSA zaczęła budować przewagę (16:19). Finowie zbliżyli się na jeden punkt (20:21), ale nasi wytrzymali presję rywali i wygrali 22:25.

Trzeciego seta do stanu 10:10 oba zespoły grały punkt za punkt, po czym jednopunktowe prowadzenie zdobyła ZAKSA. Finowie wyrównali (14:14) i po chwili wyszli na dwupunktowe prowadzenie na drugiej przerwie technicznej, które powiększyli do trzech "oczek" (17:14). ZAKSA wyrównała na 19:19, a potem zbudowała jednopunktową przewagę, którą, niestety, straciła w końcówce (24:24). Podobnie jak w pierwszym secie rozpoczęła się nerowa koncówka, którą tym razem wygrali siatkarze ZAKSY (28:30).

W czwartym secie raz Finowie , a raz siatkarze ZAKSY wychodzili na jednopunktowe prowadzenie. Dopiero w końcówce Tygrysy zbudowały przewagę (20:18), której nie oddały do końca (25:22).

O wyniku decydował tie-braek. ZAKSA, mimo tego że wcześniej zapewniła sobie awans do 1/8 Pucharu CEV, od początku przystąpiła do ofensywy i szybko objęła prowadzenie (4:5, 4:7) Jednak gospodarze nie zamierzali rezygnować z honorowej wygranej i wyrównali przy stanie 10:10, a po chwili wyszli na prowadzenie po zagrywce Saussy (13:12). Wyrównanie przyniosła kiwka Van Dijka (13:13), jednak dwa ostatnie punty zdobyli gospodarze i to oni wygrali 15:13 po zagrywce Siirili.

Najważniejszy był awans i ten cel ZAKSA zrealizowała. Sebastian Świderski dal pograć swoim rezerwowym, co dala wielu (Zapłaci, Rejno) ma niebagatelne znaczenie. A przed nami kolejny ważny pojedynek ligowy już w sobotę i okazja do poprawienia bilansu.

Autor: Janusz Żuk



1/8 Pucharu CEV

ZAKSA Kędzierzyn vs. VaLePa Sastamala

(27:25, 23:25, 25:23, 25:22)


Składy:

ZAKSA: Van Dijk, Abdel-Aziz, Rejno, Wiśniewski, Ruciak, Loh, Zatorski (L)oraz: Witczak, Zagumny, Kaźmierczak, Zapłacki
VaLePa:Hoogendoorn, Esko A,Venski,Pollock, Kunnari, Krastins,Korhonen (L) oraz Makinen.

Pokonali mistrza Finlandii siatkarze ZAKSY i do awansu do kolejnej rundy rozgrywek brakuje im tylko dwóch wygranych setów. Sebastian Świderski dał odpocząć swoim podstawowym najbardziej eksploatowanym graczom i na boisko wpuścił zmienników, m.in. Lucasa Loha, Krzysztofa Rejno, Nimira Abdel - Aziza czy Kay Van Dajka. Taki eksperymentalny skład przez trzy sety męczył się z poprawnie grającym rywalem, który mimo ambicji okazał się za słaby dla tak zestawionego zdobywcy Pucharu Polski.

Pierwszego seta ZAKSA rozpoczęła od prowadzenia 2:0 po bloku na Hoogendoornie, ale za chwilę było 2:2, gdy piłkę po bloku uderzył Kunnari i od tego momentu oba zespołu grały punkt za punkt, tak że z jednym punktem przewagi na przerwę techniczną schodziła ZAKSA po kontrze skończonej przez Van Dijka. W kolejnych akcjach dwukrotnie zablokowany został Krzysztof Rejno i na prowadzenie wyszli Finowie (8:10), ale za moment ZAKSA odzyskała niewielką przewagę , a na drugiej przerwie technicznej wygrywała już trzema "oczkami", stawiając blok przy trudnej zagrywce Łukasza Wiśniewskiego. Jednak w kolejnych akcjach "w całej okazałości" ujawniła się niemoc naszego zespołu w ataku, bo po bloku na Michale Ruciaku i autowym zbiciu Van Dijka rywale wyrównali (18:18). Dwie piłki skończone przez Michała przywróciły prowadzenie ZAKSY, które nasz zespół za chwilę stracił po kolejnym autowym uderzeniu Van Dijka i kontrze wygranej przez Hoogendoorna. Na szczęście w końcówce na przewagi więcej spokoju zachowali nasi siatkarze i to oni po uderzeniu Van Dijka wygrali tego seta 27:25.

W drugim secie podobnie jak w pierwszym na prowadzenie wyszła ZAKSA po uderzeniu Hoogendoorna na aut, ale gdy przy złej wystawie Abdel-Aziza zatrzymany został Michał Ruciak, rywale wyrównali (2:2) i na pierwszej przerwie technicznej ZAKSA wygrywała tylko jednym punktem. Po niej prowadzenie naszego zespołu wzrosło do trzech punktów, po tym jak Finowie najpierw dotknęli siatki, a w kolejnej akcji Hoogendoorn został zablokowany. Dwupunktowa przewaga naszego zespołu utrzymała się do drugiej przerwy, ale po niej Hoogendoorna kiwnął za blok, zablokowany został Lukas Loh i VaLePa zremisował (17:17), a po chwili wyszedł na jednopunktowe prowadzenie (17:18), które po błędzie ataku Van Dijka jeszcze wzosło (20:22). ZAKSA wyrównała po czasie na żądanie dla Sebastiana Świderskiego, ale przy stanie 22:22, Kunnari najpierw skończył kontrę, po chwili Michał Ruciak nie przyjął jego zagrywki i rywal miał piłkę setową, którą za drugim razem wykorzystał.

Kolejny set okazał się decydujący dla przebiegu całego meczu. Po zagrywce Abdel-Aziza ZAKSA wygrywała 3:1 i dwa punkty przewagi utrzymała do pierwszej przerwy technicznej. Kiedy zablokowany został Michał Ruciak, rywale wyrównali, a po chwili wyszli na prowadzenie po zablokowaniu Van Dijka i Lukasa Loha (18:20). Nasi siatkarze szybko odrobili straty przy zagrywce Łukasza Wiśniewskiego, trzy razy stawiając szczelny blok (21:20), ale gdy Kunnari skończył kontrę, VaLePa znowu prowadził i w oczy gospodarzy zaczęło zaglądać widmo porażki w tym secie. Na szczęście Abdel-Aziz najpierw postawił blok, a potem na punkt zamienił piłkę przechodząca (24:22), kontrę skończył Michal Ruciak i ZAKSA wygrała nerwową końcówkę 25:22 i wyszła na prowadzenie w tym meczu.

W czwartym secie walka trwała tylko do pierwszej przerwy technicznej. Po niej Nimir Abdel-Aziz wykorzystał dobrą dyspozycję Lukasa Loha i nasi siatkarze odskoczyli na 11:8. W kolejnych akcjach dalej punktował Brazylijczyk, a gdy Krzysztof Rejno najpierw zablokował Kunnariego, a po chwili na punkt zamienił kontrę, nasi prowadzili 15:9. Tak zbudowanej przewagi kędzierzynianie nie dali sobie odebrać, zwłaszcza że bardzo skutecznie grali Lukas Loh i Kay Van Dijk. Mimo ambitnej pogoni Finów po kiwce Nimira ZAKSA wygrała tego seta 25:22.

Spotkanie nie było na pewno ani pięknym , ani emocjonującym widowiskiem. ZAKSA zgodnie logiką wygrała ten mecz i taki wynik należy odnotować, nie wdając się w dyskusje na temat stylu tego zwycięstwa.

Autor: Janusz Żuk



Sezon 2014/2015

1/8 Pucharu CEV

VaLePa Sastamala vs. ZAKSA Kędzierzyn

(23:25, 22:25, 25:18, 25:16, 15:12)


Pomimo braku wielu zawodników w składzie kędzierzyńska ZAKSA wyraźnie kontrolowała przebieg dwóch pierwszych setów rewanżowaego spotkania 1/8 Puchary CEV z VaLePa Sastamala i podobnie jak w meczu z Tygrysami po dwóch rozegranych setach zapewniła sobie awans do kolejnej rundy rozgrywek, gdzie czeka już na nasz zespół turecki Arkas Izmir.

Pierwszy set był bardzo wyrównany, choć stał pod znakiem delikatnej przewagi ZAKSY. Wszystko rozpoczęło się od walki punkt za punkt, ale po przerwie technicznej nasz zespół wyszedł na czteropunktowe prowadzenie. Niestety, gospodarze szybko wyrównali na 13:13. Chociaż chwilę później znów ZAKSA prowadziła dwoma oczkami, to jednak i tym razem zawodnicy VaLePa wyrównali (17:17). Dopiero przeprowadzona w końcówce kolejna ofensywa kędzierzynian okazała się skuteczna. Nasz zespół wyszedł na prowadzenie - najpierw 18:20, a następnie 20:23. I tym razem Finowie zerwali się do kontrataku (22:23), ale ostatnie słowo w tym secie należało do ZAKSY, która zwyciężyła 23:25.

Początek drugiej odsłony znów stał pod znakiem prowadzenia kędzierzynian (3:5). Niestety, po przerwie technicznej inicjatywę przejęli gospodarze. W pewnym momencie nasz zespół przegrywał już 17:14 i zwycięstwo w tym secie wydawało się coraz odleglejsze. Na szczęście końcówka znów należała do ZAKSY. Kędzierzynianie najpierw wyrównali na 20:20, aby już po chwili cieszyć się ze zwycięstwa 22:25.

W kolejnych partiach więcej zaangażowania wykazali gospodarze, którzy wygrali kolejne dwa sety i tie-break, co nie miało jednak żadnego znaczenia dla awansu.

Autor: Jacek Żuk



1/4 Pucharu CEV

ZAKSA Kędzierzyn vs. Arkas Izmir

(25:23, 27:25, 25:17)


Składy:

ZAKSA: van Dijk, Abdel-Aziz, Rejno, Wiśniewski, Loh, Kooy, Banach (L) oraz: Ruciak, Witczak;
Arkas: Schmitt, Ramazanoglu, Koc, Capkinoglu, Perrin, Tillie, Yesilbudak (L) oraz: Marshall, Dunge, Gokgoz.


Bardzo cenne zwycięstwo w pierwszym ćwierćfinale Pucharu CEV nad Arkasem Izmir odnieśli w czwartkowy wieczór siatkarze ZAKSY, którzy grając bez wielu swoich podstawowych zawodników pokonali aktualnego wicelidera mocnej ligi tureckiej bez straty seta, sprawiając swoim kibicom bardzo sympatyczny prezent.

Kędzierzynianie rozpoczęli to spotkanie z młodziutkim Korneliuszem Banachem z Młodej ZAKSY na pozycji libero i Nimirem Abdel-Azizem na rozegraniu. Parę środkowych wobec kontuzji Jurija Gladyra i Wojciecha Kaźmierczaka stanowili: Wiśniewswki i Rejno, a na przyjęciu zagrał duet holendersko-brazylijski uzupełniany wobec braku limitu obcokrajowców o Kaya van Dijka na prawym skrzydle. Szybko też nasi zawodnicy zbudowali przewagę 3:1 po autowym ataku Schmitta, ale jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną ten sam zawodnik zdobył punkt z zagrywki i to goście prowadzili 6:8. ZAKSA szybko odrobiła straty, wykorzystując kontry w wykonaniu Van Dijka (11:9). Przez jakiś czas utrzymywała się niewielka przewaga naszego zespołu, ale przed drugą przerwą techniczną znowu na prowadzenie wyszli goście, gdy Korneliusz Banach nie przyjął zagrywki Schmitta. ZAKSA szybko odrobiła straty po kolejnych autowych atakach Kanadyjczyka i trener gości poprosił o czas. Turcy odrobili dwa "oczka" (20:19), ale na więcej ZAKSA nie pozwoliła, kończąc wszystkie piłki.

Kluczowe znaczenie dla całego meczu miał jednak drugi set, który goście rozpoczęli od prowadzenia 5:8 po zagrywce Kevina Tillie i bloku na Lucasie. Punkt zdobyty przez Brazylijczyka i as Aziza pozwoliły naszym odrobić część strat (8:10), ale goście szybko odskoczyli na cztery "oczka" i na drugiej przerwie prowadzili pięcioma punktami po kontrze wygranej przez Perrina. Kiedy wydawało się, że za chwilę na tablicy pojawi się remis w setach na zagrywce stanął Lukas i od stanu 18:21 doprowadził do 20:21, umożliwiając swoim kolegom grę blokiem. Przy stanie 23:24 znakomitą obroną popisał się Korneliusz Banach, a 24 punkt zdobył Krzysztof Rejno i ZAKSA była blisko wygrania tego seta, co też się stało gdy Rejno zablokował środkowego

Trzecią i ostatnią partie nasi siatkarze rozpoczęli go od prowadzenia 3:0, po czym szybko stracili prowadzenie (3:3). Kolejny punkt zdobył Lucas, Schnitt posłał piłkę na aut po obronie Dicka Kooya nogą, w ataku pomylił się Tillie, z kolei kontrę na punkt zamienił Lucas Loh i ZAKSA wygrywała 8:4. Turcy odrobili cześć strat , ale w zespole ZAKSY znakomite zawody rozgrywali skrzydłowi, w tym Dominik Witczak, który zmienił słabnącego Holendra, tak że nasi utrzymywali wysoką przewagę (15:10). Dwie zagrywki kubańskiego przyjmującego, który w trzecim secie na dłużej zameldował się na boisku, pozwoliły Turkom odrobić większość strat (15:13), ale wtedy sprawy w soje ręce wziął Lucas i ZAKSA odzyskała kontrolę nad meczem. Końcówka to był już popis naszego zespołu i festiwal błędów rozbitych Turków, którzy przegrali 25:17.

Zwycięstwo za trzy punkty bez straty seta to dobry zadatek przed rewanżem w Izmirze. To także znakomity wynik na odbudowanie morale zespołu po ostatnich porażkach i kłopotach kadrowych. Dziś ZAKSA pokazała, że, jeśli czegoś bardzo się chce, to można to osiągnąć nawet wobec piętrzących się trudności. Brawa należą się wszystkim zawodnikom, ale szczególnie kędzierzyńskiej młodzieży, do której zaliczyłbym nie tylko Korneliusza Banacha i Krzysztofa Rejno, ale też Nimira Abdel-Aziza i Lukasa Loha.

Autor: Janusz Żuk



1/4 Pucharu CEV

Arkas Izmir vs. ZAKSA Kędzierzyn

(25:20, 27:25, 25:16, złoty set: 10:15)


Składy:

Arkas: Gulmezoglu, Capkinoglu, Schmitt, Tillie, Marshall, Koc, Yesilbudak (L) oraz Perrin;
ZAKSA: Superlak, Loh, Kooy, Kaźmierczak, Rejno, Van Dijk, Banach (L).


Mimo porażki w meczu rewanżowym 1/4 Pucharu CEV z Arkasem Izmir 3:0 (25:20, 27:25, 25:16), to siatkarze ZAKSY awansowali do kolejnej rundy, gdyż to oni mimo osłabienia wygrali "złotego seta" 10:15 i dokonali tego, co wobec nieobecności kluczowych zawodników, w tym dwóch rozgrywających, wydawało się niemożliwe.

Premierową odsłonę meczu z wysokiego "c" rozpoczęli gospodarze, którzy szybko objęli prowadzenie (6:2) po ataku Gavina Schmitta. Zawodnicy z Kędzierzyna jednak szybko odrobili straty. Dzięki dobrym atakom Kaya Van Dijka zniwelowali stratę punktową do dwóch oczek (8:10), a chwilę później był już remis (11:11). Niestety, wystarczył moment i zespół gospodarzy ponownie odskoczył na pięć oczek (16:11). W tym fragmencie gry bardzo dobrze w ataku spisywali się Schmitt oraz Leonel Marshall. Z kolei siatkarze ZAKSY mieli dość spore problemy ze skończeniem akcji w pierwszym tempie. Drużyna z Turcji nie dała sobie wydrzeć z rąk zwycięstwa w tej partii. Ostatni punkt Arkas zdobył po autowej zagrywce Michała Superlaka (25:20).

ZAKSA kolejnego seta rozpoczęła od prowadzenie (3:0). Jednak podopieczni Glenna Hoag’a szybko doprowadzili do remisu (3:3). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt. Na przerwie technicznej nieznaczne jednopunktowe prowadzenie objął zespół z Izmiru (8:7), po autowym ataku Van Dijka. W dalszej części tej partii zespoły grały bardzo równo. Dopiero chwilę przed drugą pauzą na dwa oczka odskoczyli kędzierzynianie (16:14). Końcówka tego seta była bardzo wyrównana i zacięta. Ostatecznie punkty na wagę zwycięstwa zdobyli gospodarze. Najpierw skutecznie zaatakował Marshall, a chwilę później po bloku zaatakował Schmitt (27:25).

Set numer trzy lepiej rozpoczął się dla Arkasu Izmir, który na pierwszej przerwie technicznej objął dwupunktowe prowadzenie (8:6). Chwilę przed pauzą gospodarze zatrzymali blokiem Dicka Kooy’a. Po wznowieniu gry inicjatywę na boisku przejęli siatkarze z Turcji, którzy dominowali na parkiecie w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Serią świetnych zagrywek popisał się Schmitt. Na drugiej przerwie turecki zespół objął prowadzenie (16:10). Gospodarze do końca tego seta kontynuowali swoją dobrą grę i wygrali do 16. W ostatniej akcji skutecznym atakiem popisał się Erhan Dunge. W tej sytuacji o awansie do kolejnej rundy rozgrywek zadecyduje złoty set.

Złotego seta lepiej rozpoczęli kędzierzynianie (5:2). Gospodarze z kolei zaczęli popełniać proste błędy w ataku. ZAKSA przed zamianą stron utrzymała trzypunktowe prowadzenie. Chwilę przed krótką przerwą dobrym atakiem ze skrzydła popisał się Kooy. W decydującym momencie zawodnikom z Kędzierzyna-Koźla nie zadrżała ręka ani w polu serwisowym, ani w ataku (12:6). Polski zespół do końca tej partii utrzymał koncentrację i rozstrzygnął losy złotego seta na swoją korzyść (15:10). Ostatni punkt na wagę awansu zdobył Kooy.

Autor: Katarzyna Porębska/Jacek Żuk
Źródło: PlusLiga.pl


Challenge Round

ZAKSA Kędzierzyn vs. CAI Teruel

(25:19, 25:23, 25:19)



Składy:

ZAKSA: Witczak, Abdel-Aziz, Rejno, Wiśniewski, Loh, Kooy, Zatorski (L) oraz Ruciak, van Dijk, Zapłacki, Superlak;
CAI: Chourio, Viciana, Altayo, Miszczuk, Galić, Ruiz, Rodriguez (L) oraz Barcala Sanroman, Diedhiou, Torcello.



O krok od awansu do półfinału Pucharu CEV są kędzierzyńscy siatkarze, którzy dziś 3:0 pokonali Mistrza Hiszpanii. Nasz zespół na europejskich parkietach radzi sobie dużo lepiej niż w lidzie i po raz kolejny może się cieszyć ze zwycięstwa oraz swojej dobrej postawy. Kluczem do zwycięstwa okazała się być agresywna zagrywka - zwłaszcza w wykonaniu Nimira Abdel-Aziza oraz bardziej zorganizowana gra. Nasz zespół kontrolował spotkanie praktycznie od początku do końca i odniósł zasłużone zwycięstwo.

Kędzierzynianie zaatakowali już od pierwszych piłek. Agresywna gra ZAKSY wymusiła błędy Hiszpanów i już po kilku chwilach prowadziliśmy 5:1. Niestety, przewaga wprawiła w rozprężenie zawodników ZAKSY. Juz po chwili Chourio wyprowadził skuteczną kontrę, a Marco Galić zapunktował z zagrywki i różnica punktów zmalała do jednego oczka (7:6). Wyrównana walka trwała aż do II przerwy technicznej, na której Hiszpanie prowadzili 15:16. Na szczęście po chwili sprawy w swoje ręce wziął Nimir Abdel-Aziz. Holender najpierw uderzył z II piłki, a następnie zaczął punktować przyjmujących z Teruel swoimi zagrywkami. Gdy Holender opuszczał pole serwisowe, na tablicy było już 21:16. Takiej przewagi kędzierzynianie nie zamierzali już zmarnować. Po chwili jeszcze nasz zespół zatrzymał blokiem Ruiza, następnie z zagrywki zapunktował Lucas Loh i kędzierzynianie mogli się cieszyć z wygranej 25:18.

Drugi set, podobnie jak pierwszy, rozpoczął się pod dyktando zawodników ZAKSY. Po kontrze Lucasa Loha oraz autowym ataku Galića nasz zespół znów prowadził 5:1. Tym razem jednak ZAKSA nie oddała tak szybko prowadzenia i pewnie kontrolowała przebieg seta (8:5, 12:9, 16:13). Jednak po II przerwie technicznej Hiszpanie zerwali się do kontrataku. As Galića oraz kontry Ruiza dały przyjezdnym wyrównanie 19:19. Od tej chwili trwała wymiana ciosów, którą przerwał dopiero skuteczny atak Dicka Kooya oraz błąd ataku Chourio (23:21). Dwupunktowe prowadzenie kędzierzynianie utrzymali już do końca seta, w wyniku czego prowadzili już 2:0 w całym spotkaniu.

III partię lepiej zaczęli zawodnicy z Teruel, którzy po ataku Miszczuka prowadzili 0:2. Kędzierzynianie jednak szybko odrobili straty i po asach Dominika Witczaka oraz Nimira Abdel-Aziza przejęli inicjatywę (8:6). Niewielka przewaga ZAKSY niezagrożenie utrzymała się aż do końcówki (12:9, 16:12, 21:18). Kędzierzynianie wyraźnie nie mieli już ochoty przedłużać tego spotkania - grali bardzo uważnie i z pełną koncentracją. W końcówce różnica punktowa jeszcze wzrosła za sprawą dwóch kontr Kaya Van Dijka, który w tym secie zmienił Dominika Witczaka. Ostatecznie nasz zespół zwyciężył w tej partii 25:19.

ZAKSA była dziś wyraźnie o klasę lepsza od zespołu CAI Teruel. Cieszy, że nasz zespół potrafił zachować koncentrację i udowodnić swoją siatkarską wyższość. Miejmy nadzieję, że dobra gra w europejskich pucharach przeniesie się też na PlusLigę, a w niej ZAKSĘ czeka konfrontacja z AZS-em Olsztyn. Ten mecz kędzierzynianie zagrają na wyjeździe, już w najbliższą sobotę.

Autor: Jacek Żuk



Challenge Round

CAI Teruel vs. ZAKSA Kędzierzyn

(23:25, 26:28, 28:26, 23:25)



Spełnili swoją misję siatkarze Sebastiana Świderskiego i zapewnili sobie awans do półfinału pucharu CEV. Nie obyło się bez emocji i zaciętej końcówki drugiego seta, ale ostatecznie kędzierzynianie pokonali Mistrza Hiszpanii - CAI Teruel i wraz ze Skrą Bełchatów i Resovią Rzeszów mogą świętować bardzo udany dzień dla polskiej siatkówki.

Kędzierzynianie rozpoczęli w następującym składzie: Witczak, Abdel-Aziz, Rejno, Wiśniewski, Kooy, Loh oraz Zatorski (L). ZAKSA zaatakowała już od początku tego spotkania. Jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną nasz zespół zbudował czteropunktowe prowadzenie (4:8). Przewaga ZAKSY utrzymała się przez dłuższą chwilę (11:13, 13:16), ale tuż po drugiej przerwie technicznej Hiszpanie przystąpili do skutecznego kontrataku i doprowadzili do wyrównania (16:16). Na szczęście zespół z Kędzierzyna zachował chłodną głowę i już po chwili odpowiedział skutecznymi akcjami uzyskując ponownie 3 oczka przewagi (17:20). Końcówka należała już do zawodników Sebastiana Świderskiego, którzy pewnie wygrali 23:25.

Druga odsłona rozpoczęła się od wyrównanej walki (4:5, 6:6, 9:10). W końcu jednak to kędzierzynianie przejęli inicjatywę i wyszli na trzypunktowe prowadzenie 12:15. Kiedy wydawało się, że ZAKSA spokojnie wygra tę partię (17:20), Hiszpanie przystąpili do kontrataku i tuż przed końcem seta wyrównali na 23:23. Wymiana ciosów trwała aż do stanu 26:26, ale ostatecznie kędzierzynianie odrobili setbola a następnie przejęli inicjatywę i wygrali 26:28.

Na początku III seta w szeregi ZAKSY wkradło się małe rozprężenie. Mistrzowie Hiszpanii szybko je wykorzystali wychodząc na prowadzenie 5:1. Kędzierzynianie długo odrabiali straty, ale przed II przerwą techniczną doprowadzili do wyrównania (16:16). Wymiana ciosów trwała aż do samego końca (24:24). Niestety, w końcówce Hiszpanie obronili piłkę setową dla ZAKSY i ostatecznie zwyciężyli 28:26.

IV set również lepiej zaczęli gospodarze (3:0). Kędzierzynianie wprawdzie jeszcze przed przerwą techniczną odrobili straty (7:7), ale w kolejnych akcjach znów lepsi byli Hiszpanie, którzy wyszli ponownie na trzypunktowe prowadzenie (15:12). Kiedy wydawało się, że o wyniku będzie decydować tie-break, ZAKSA zerwała się do kontrataku i wyrównała na 22:22. Końcówka należała już do podopiecznych Sebastiana Świderskiego, którzy wyraźnie nie chcieli już przedłużać tego spotkania (23:25).

Gratulujemy zawodnikom ZAKSY awansu. W półfinale nasz zespół zmierzy się z prawdziwą legendą włoskiej siatkówki - Diatec Trentino. Włosi w rundzie challange dwukrotnie pokonali 3:2 Knack Roeselare.

Autor: Jacek Żuk



Półfinał

ZAKSA Kędzierzyn vs. Diatec Trentino

(20:25, 25:21, 23:25, 27:25, 17:19)


Składy:

ZAKSA: van Dijk, Zagumny, Rejno, Gladyr, Ruciak, Kooy, Zatorski (L) oraz Loh, Witczak, Abdel-Aziz, Ruciak;
Trentino: Nemec, Żygadło, Birarelli, Sole, Kazijski, Lanza, Colaci (L) oraz Nelli, Giannelli, Fedrizzi, Burgsthaler.



Mieli w górze piłkę meczową siatkarze ZAKSY (17:16 w tie-breaku), ale to rywal w końcówce zachował więcej zimnej krwi i wywozi z hali Azoty wygraną 2:3, co dla Włochów jest dobrym wynikiem w perspektywie sobotniego rewanżu. Kędzierzynianie popełnili w tym meczu zbyt wiele błędów, aby wywalczyć pewna zaliczkę przed wyjazdem do Włoch, i postawili się w bardzo trudnej sytuacji, bo wywalczony na własnym parkiecie jeden punkt może okazać się niewystarczający.

Pierwszego seta lepiej rozpoczęli goście, którzy po ataku Michała Ruciaka na aut prowadzili 2:3 i na pierwszej przerwie technicznej 7:8. Po przerwie Michał drugi raz pomylił się w ataku z trudnej piłki, po chwili nie przyjął szybującej zagrywki Birarellego, a Dick Kooy trafił poza boisko, libero ZAKSY znowu nie przyjął zagrywki i Włosi wygrywali 8:12. ZAKSA zmniejszyła prowadzenie gości do dwóch punktów, najpierw blokując słowackiego atakującego w ekipie Trentino, a po chwili posyłając asa (van Dijk), ale wtedy Birarelli zdobył punkt z zagrywki, Lukas nie przyjął zagrywki reprezentanta Argentyny i Trentino miało piłkę setową, którą skończył Kazijski.

W drugim secie na poczatku przyjęcie ZAKSY rozmontowały zagrywki Łukasza Żygadły, po których Włosi kończyli kontry, tak że na pierwszej przerwie rywale wygrywali 5:8., a po ataku Dicka Kooya na aut 6:10. Seria punktów Kaya van Dijka zmniejszyła prowadzenie Włochów do dwóch "oczek" (9:11) i taki dystans utrzymał się na drugiej przerwie technicznej. Wyrównanie przyniósł as Dicka Kooya (18:18), po którym Kazijski trafił w siatkę i przez jakiś czas oba zespoły grały punkt za punkt. Dopiero w końcówce znakomite zagrywki Michała Ruciaka, błędy Lanzy i ataki Dicka Koya doprowadziły do wygranej ZAKSY (25:21).

Również trzeciego seta zawodnicy Diatec Trentino rozpoczęli od prowadzenia 3:6 po punktowej zagrywce Nemeca i powiększyli tę przewagę, gdy Dick Kooy nie trafił w pole gry, a Sole wygrał kontrę (7:11). Po drugiej przerwie technicznej (14:16) przewaga gości jeszcze wzrosła, gdy Kooy został zatrzymany blokiem, a Lanza zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki (15:20). Wystarczył jednak soczysty atak van Dijka, atak Nelly w aut oraz blok Krzyśka Rejny na Kazijskim i ZAKSA przegrywała już tylko dwoma punktami. W końcówce blok van Dijka na Lanzie zmniejszył prowadzenie Włochów do jednego punktu, ale piłkę setową wykorzystał ten sam zawodnik i to rywale obronili się przed goniącą ZAKSĄ.

W kolejną partie znakomicie weszli kędzierzynianie, którzy prowadzili 6:1, znakomicie grając blokiem (Rejno) i na kontrze (Rejno). Włosi odrobili kilka "oczek", ale as van Dijka i ataki Rejny pozwoliły naszym utrzymać tę przewagę. Niestety, przy zagrywce Kazijskiego ZAKSA pękła i rywale doszli nasz zespół (16:16) po ataku Lucasa Loha poza boisko. Rozpoczęła się więc walka punkt za punkt w nerwowej końcówce. Włosi mieli już nawet piłkę meczową (24:25), ale wtedy Lanza został zablokowany z piłki przechodzącej, Kooy skończył atak z drugiej linii, sędzia odgwizdał Bułgarowi podwójne odbicie i niebiesko-biało-czerwoni doprowadzili do tie-breaka.

Ten rozpoczął się dla nas źle, bo od prowadzenia gości 0:3. Po chwili jednak dwa ataki skończył Dick Kooy, Paweł Zagumny zablokował Lanzę i nasi wyrównali (5:5), a na zmianę stron schodzili, przegrywając jednym punktem po bloku na van Dijku. Druga część tie-breaka rozpoczęła się jednak dla nas znowu nie najlepiej, bo po dwóch atakach Lanzy na kontrze nasz zespół przegrywał 7:10 i 11:13. Wtedy przy zagrywce van Dijka przechodząca skończył jego rodak, atakujący ZAKSY posłał asa i na tablicy pojawił się remis (13:13). Przez jakiś czas trwało przeciąganie liny. Raz jeden, raz drugi zespół miał piłkę meczową. W końcu sprawy w swoje ręce wziął Matej Kazijski, który zakończył ten mecz.

Szkoda przegranej, bo szczęście było dziś blisko. Włosi zagrali solidną siatkówkę, ale bez wirtuozerii i na pewno byli w zasięgu ZAKSY, która przegrała ten mecz błędami w przyjęciu i niewykorzystanymi kontratakami.

Autor: Janusz Żuk



Półfinał

Diatec Trentino vs.ZAKSA Kędzierzyn

(25:17, 23:25, 25:22, 25:18)


Składy:

ZAKSA: van Dijk, Zagumny, Rejno, Gladyr, Ruciak, Kooy, Zatorski (L) oraz Loh, Witczak, Abdel-Aziz, Kaźmierczak;
Trentino: Nemec, Żygadło, Birarelli, Sole, Kazijski, Lanza, Colaci (L) oraz Nelli, Giannelli, Fedrizzi.



Mieli swoją szansę na wygraną w rewanżowym meczu z Trentino siatkarze ZAKSY, ale wtedy, gdy w trzecim i czwartym secie wychodzili na prowadzenie, pojawiały się niewymuszone błędy własne i rywale "odjeżdżali nam" na bezpieczną odległość, powiększając prowadzenie dzięki silnej zagrywce, z którą nijak nie potrafili sobie poradzić nasi przyjmujący. Tak więc kończymy ten sezon europejskich pucharów na półfinale, co i tak należy uznać za dobry wynik wobec róznych kłopotów zespołu.

Pierwszy set to popis siły Włochów, którzy szybko wyszli na prowadzenie i systematycznie powiększali je (10:8, 15:10), ostrzeliwując naszych przyjmujących atomowymi uderzeniami. Po serii Kazijskiego było już 19:11 i wiadomym się stało, że w tej partii wygrana Trentino nie podlega dyskusji.

Drugą partię nasz zespół rozpoczął od prowadzenia 1:4 przy zagrywce dobrze grającego Krzysztofa Rejny, ale nie minęło wiele czasu, a na prowadzenie wyszli Włosi, dzięki zagrywkom Sole i Kazijskiego (8:7). W kolejnych akcjach również bardziej skuteczni byli gospodarze, tak więc na drugą przerwę techniczną Trentino schodziło, prowadząc 16:12 i nic nie zapowiadało zmiany obrazu gry. Jednak przy stanie 16:13 asa posłał Jurij Gladyr, za moment serią zagrywek popisał się Nimir Abdel- Aziz, a kiedy Rejno zablokował Lanzę ZAKSA prowadziła jednym "oczkiem" Włosi odzyskali inicjatywę, ale wtedy blok Kooya i Rejny na Lanzie oraz atak van Dijka dały nam znowu prowadzenie, które ZAKSA utrzymała do końca seta, doprowadzając do remisu.

Trzeciego seta rozpoczynaliśmy z nowymi nadziejami, które szybko ostudzili Matej Kazijski i Filippo Lanza (6:1). Jednak po przerwie Aziz zdobył punkt z kontry, Kazijski został zablokowany, Gladyr posłał asa i ZAKSA traciła do rywala już tylko jeden punkt, a po chwili wyszła na prowadzenie (14:16) po kontrze van Dijka. Wtedy w polu zagrywki stanął Birarelli i wszystko wróciło do normy: po dwóch blokach na van Dijku Trentino prowadziło 19:17 i nie oddało prowadzenie do końca.

Nie był to jednak koniec marzeń o finale, chociaż oddalił się on znacznie od naszego zespołu, więc do czwartego seta ZAKSA przystąpiła skoncentrowana i szybko wyszła na prowadzenie 4:6 i 6:8. Jednak seria błędów sprawiła, że po drugim ataku van Dijka poza boisko rywale wyrównali, a po chwili wyszli na prowadzenie, blokując Nimira (14:12). Od tego momentu nasi nie podjęli już walki, zwłaszcza że rywale włączyli znowu atomowa zagrywkę, którą rozbijali szeregi przyjmujących i albo zdobywali punkty bezpośrednio z zagrywki, albo zmuszali naszych siatkarzy do błędów.

Nasze marzenia o Pucharze w tym sezonie okazały się zbyt wygórowane, ale miejsce w czwórce drugiego co do rangi europejskiego Pucharu nie można nie doceniać, więc za wolę walki i za ambicję należą się zawodnikom podziękowania i gratulacje.

Autor: Janusz Żuk