Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Trenerzy ZAKSY

Andrzej Kubacki



Po latach pracy w tym zawodzie, najpierw w sekcji siatkówki Chemika z juniorami młodszymi, a później w Mostostalu i w ZAKSIE jest dziś chyba jednym z najbardziej utytułowanych polskich trenerów. Czy tylko dlatego, że trener Milewski dał mu szansę. Chyba nie, bo gdyby tak bardzo nie ukochał tej dyscypliny sportu, gdyby nie zdecydował się pójść na przekór, na pewno nie osiągnąłby takich sukcesów, ale "Jeśli czegoś bardzo chcesz, możesz osiągnąć wszystko" - zwykł mawiać Pan Andrzej. Perfekcjonizmu i pełnego zaangażowania wymaga od siebie, ale też od swoich współpracowników, bo "prawdziwy sportowiec walczy do końca"

Andrzej Kubacki ukończył Akademię Wychowania Fizycznego na kierunku trenerskim. Postanowił bowiem związać swoje życie z siatkówką na przekór wszystkim i wszystkiemu, a w szczególności wbrew warunkom fizycznym, które zmusiły go do zakończenia kariery zawodniczej w wieku juniorskim.

"Długo nie mogłem zebrać się na szczerość wobec samego siebie. W końcu stanąłem przed lustrem i przyznałem, że Bozia poskąpiła mi wzrostu, z którym miałbym szansę na siatkarską karierę. Niestety, 170 centymetrów to trochę za mało jak na tę dyscyplinę." - zwierzał się po latach dziennikarzowi NTO. Został więc trenerem, bo przecież ukochanej dyscypliny nie mógł zostawić.


Andrzej Kubacki
Data i miejsce urodzenia: 11 maja 1966, Janów Lubelski
Funkcja w zespole: II trener
Dotychczaswe kluby (jako trener): Chemik Kedzierzyn (1989 - 1995), Mostostal Kędzierzyn / ZAKSA (1995 - 2012)
Największe sukcesy (jako trener): Pięciokrotny złoty medalista M. Polski ('98,'00,'01,'02,'03), trzykrotny zdobywca Pucharu Polski ('00, '01, '02), trzykrotny srebrny medalista M. Polski ('97, '99, '11), dwukrotny srebrny medalista M.P. juniorów ('91,'94), brązowy medalista Final Four Ligi Mistrzów ('03), srebrny medalista Pucharu CEV ('11), brązowy medalista MP ('12)
Przesądy: Podczas meczów zawsze zapalniczkę chowa do prawej kieszeni, a telefon komórkowy do lewej. Jego szczęśliwa liczba to 13.

"Kubacki jest kimś w rodzaju szarej eminencji w Mostostalu - mówił o swoim niedawnym współpracowniku Jan Such. - Prezes Pietrzyk bardzo liczy się z jego zdaniem, szczególnie w kwestiach personalnych. Głos decydujący ma zawsze pierwszy trener, ale rolę Andrzeja Kubackiego i jego wpływ na sprawy Mostostalu trudno jest przecenić. Pierwsi trenerzy to zawodowcy, przychodzący do pracy z zespołem na okres kontraktu, dlatego warto mieć kogoś miejscowego, dla kogo klub to nie tylko doraźne miejsce pracy."

Bo też siatkówka i kędzierzyński Mostostal są dla trenera Kubackiego poza rodziną całym światem i wielką miłością. Nie dba o popularność i rzadko gości w mediach, ale swoje zawodowe życie związał z klubem tak ściśle, że chyba nikt z ludzi Mostostalu nie wyobraża sobie zespołu bez niego.

Aktualny I trener Mostostalu Azotów urodził się w Janowie Lubelskim, lecz mając zaledwie trzy miesiące, przyjechał z rodzicami do Kędzierzyna-Koźla. Mały Jędrek bardzo lubił sport, a podczas nauki w Szkole Podstawowej nr 9 na zabój zakochał się w siatkówce.

"Bardzo chciałem zostać siatkarzem. Przez kilka lat nie szczędziłem potu na treningach i mocno wierzyłem w spełnienie marzeń o karierze sportowej - wspomina pan Andrzej. - Podstawówka, do której chodziłem, słynęła w mieście jako kuźnia sportowych talentów. Zresztą do dziś praca z młodzieżą idzie tam bardzo dobrze."

Po ukończeniu podstawówki Andrzej poszedł do liceum. Wybrał profil biologiczno-chemiczny, gdyż od początku planował po maturze studia na Akademii Wychowania Fizycznego. Realizacja tego zamiaru wymagała zdania egzaminów wstępnych właśnie z biologii. Naukę w szkole średniej do dziś wspomina z rozrzewnieniem, gdyż - jak mówi - był to czas narodzin pierwszych poważniejszych przyjaźni, z których wiele trwa do dziś. Przez cztery lata spędzone w "ogólniaku" przyszły trener nieprzerwanie uprawiał też swoją ukochaną siatkówkę.

Mimo iż dziewiętnastoletni Andrzej wiedział, że nie zostanie zawodowym siatkarzem, za bardzo kochał ten sport, by porzucić go na zawsze. W 1985 roku zdał więc egzaminy na wrocławską AWF. Wybrał oczywiście studia trenerskie.

Po ukończeniu studiów magister siatkówki Andrzej Kubacki powrócił do Kędzierzyna-Koźla i objął posadę trenera juniorów młodszych ówczesnego Chemika. Już w trakcie swej pierwszej w życiu pracy szkoleniowej poznał smak sukcesu.

"W 1991 roku wywalczyłem z chłopakami wicemistrzostwo Polski oraz srebrny medal Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży siatkarzy do lat siedemnastu. Były to wówczas największe sukcesy juniorów młodszych w ponad czterdziestoletniej historii klubu - mówi trener Kubacki. - Kolejne wicemistrzostwo Polski juniorów młodszych wywalczyliśmy w 1995 roku. W składzie prowadzonego przeze mnie zespołu był wówczas 17-letni Wojtek Serafin, dziś zawodnik Mostostalu."

Kilka lat treningów z młodzieżą pozwoliło Kubackiemu na wyrobienie własnych metod oraz stylu pracy szkoleniowej. W 1995 roku w karierze 29-letniego trenera nastąpił nagły zwrot.

"Ówczesny trener Mostostalu, Leszek Milewski zaproponował mi tymczasową współpracę w prowadzeniu zespołu seniorów, który właśnie awansował do ekstraklasy - opowiada Andrzej Kubacki. - Po trzech miesiącach współpracy otrzymałem stałą posadę drugiego trenera Mostostalu Azotów."

Trenerski duet: Milewski-Kubacki w pierwszym roku swojej współpracy zajął z Mostostalem siódme miejsce, ale już w sezonie 1996/97, ku zaskoczeniu całej siatkarskiej Polski, prowadzona przez nich drużyna wywalczyła wicemistrzostwo kraju. Po zdobyciu wicemistrzostwa Polski Leszek Milewski został zwolniony z funkcji pierwszego trenera, a jego następcą został Jan Such, z którym Mostostal wywalczył pierwsze w swojej historii mistrzostwo Polski (1998) oraz - w kolejnym sezonie - wicemistrzostwo kraju.

Jan Such łączył posadę szkoleniowca Mostostalu z rolą selekcjonera siatkarskiej reprezentacji juniorów, dlatego w okresie przygotowawczym do sezonu ligowego treningi w klubie prowadził Andrzej Kubacki.

"Zostawiałem mu gotowy plan pracy, a on bardzo solidnie realizował moje założenia - wspomina były trener Mostostalu. - Wielką zaletą Kubackiego jest jego lojalność oraz fakt, że nie wchodzi on w żadne układy z zawodnikami. Dlatego darzyłem go pełnym zaufaniem, którego nigdy nie zawiódł."

Sytuacja powtórzyła się, kiedy Waldemar Wspaniały, który od 1999 roku prowadził Mostostal, został trenerem reprezentacji narodowej. Zresztą to właśnie ta para zdobyła z drużyną najbardziej znaczące sukcesy i uczyniła z Mostostalu firmę, którą podziwiano nie tylko w Polsce. Nie bez znaczenia dla jakości współpracy obu szkoleniowców była łącząca obu panów przyjaźń.

"Polubili się niemal od samego początku, a wieloletnia współpraca jeszcze bardziej ich do siebie zbliżyła" - mówiła o swoim mężu i Wspaniałym entuzjastycznie Dorota Kubacka

"Nigdy nie ciągnę za sobą ludzi, ale w każdym klubie, w którym pracuję, staram się znaleźć wartościowych współpracowników - tłumaczył Waldemar Wspaniały. - Z Andrzejem mi się udało, bo rzeczywiście dobrze się rozumieliśmy, a poza tym to świetny fachowiec."

Później przyszedł czas współpracy z Rastio Chudikiem i Wojciechem Drzyzgą. Gdy słaba postawa zespołu sprawiła, że klub pożegnał się również z trenerem Drzyzgą oczywistym kandydatem do pracy z zespołem stał się Andrzej Kubacki. "Najwyższy czas dać wreszcie szansę Kubackiemu - to facet, któremu na pewno na naszym klubie zależy, jest z Kędzierzyna" - tłumaczył swoją decyzję prezes Mostostalu Kazimierz Pietrzyk.

"To dla mnie zaszczyt, ale i ogromna odpowiedzialność. Kędzierzyn nie jest już potęgą sprzed kilku lat, a oczekiwania są ogromne. Czeka nas ciężka walka Dla mnie to bardzo trudna i poważna, nie tylko zawodowo, ale i życiowo decyzja. Zastanawiałem się dwa lata, bo pierwszą propozycję prezes Pietrzyk złożył mi po odejściu Wspaniałego. Wówczas uznałem, że muszę jeszcze podejrzeć warsztat innych szkoleniowców, dojrzeć do samodzielnego prowadzenia drużyny. Ja wiem, ze kibice zawsze oczekują zwycięstw. Ja też zresztą wolę walczyć o wysokie cele i zwyciężać. Uważam, że wbrew niektórym malkontentom nasza liga prezentuje bardzo wysoki poziom i będę usatysfakcjonowany, gdy zagramy widowiskowo i skutecznie, a młodzi pokażą, że ciągle się rozwijają. Ja wierzę w ten zespół. Jestem optymistą i wierzę w odbudowę dobrej siatkówki, choć oczywiście skład determinować będą środki finansowe." - mówił po nominacji.

Pierwszy rok pracy Andrzeja Kubackiego w roli pierwszego trenera pokazał, że prowadzenie zespołu przypomina stąpanie po cienkiej linie, a sukces od porażki oddziela nie zawsze precyzyjnie widoczna granica. Niewiele brakowało, aby stracił posadę po porażce z Gwardią i tylko dwie piłki dzieliły go od sprawienia megasensacji - wyeliminowania Jastrzębskiego Węgla i włączenia się do walki o medale mistrzostw Polski. Skończyło się jednak na szóstym miejscu, czyli planowanym minimum. Zgodnie z przewidywaniami zespół się rozwijał i grał coraz lepszą siatkówkę.

W następnym sezonie znów było szóste miejsce, ale tym razem do pamiętnego meczu z Delectą drużyna grała naprawdę dobrze. W jednym z wywiadów po zakończeniu sezonu Andrzej Kubacki tak mówił: - Uważam, że był to nasz najlepszy sezon od sezonu 2002/2003. W tym roku udało nam się "ugryźć" kilka zespołów z wielkiej czwórki, a jeszcze rok wcześniej nawet ich "nie powąchaliśmy" (zwycięstwo z AZS-em Wkręt-Metem Częstochowa 3:1, z Jastrzębskim Węglem 3:2 i 3:1 w play-offach). Za mecz z Olsztynem ( przegrana 3:2) też nie musieliśmy się wstydzić. Oprócz tego nasi zawodnicy w ciągu tego sezonu zrobili znaczne postępy. Mierzejewski - bardzo dobry na libero, Bartek Kurek przyszedł do nas jako szesnastolatek, a teraz dobija się do reprezentacji. Sławek Szczygieł bardzo dobrze prezentował się w bloku, a Eugen Bakumovski ustabilizował przyjęcie i rzadko mylił się w ataku. Największe odkrycie i nasz najlepszy transfer to Jakub Novotny. Tak więc jest się z czego cieszyć. Zwracam uwagę na to, że w poprzednim sezonie różnica pieniędzy pomiędzy zespołami z szóstego i siódmego miejsca była niewielka. W tym roku to przepaść. Szkoda, że przegraliśmy rywalizację o piąte miejsce, ale prawda jest taka, ze Resovia przed sezonem wymieniła sześciu kluczowych zawodników i zajęła tylko piąte miejsce, a my wzmocniliśmy się znacząco tylko Jakubem Novotnym.

Gdy skończył się sezon Prezes zdecydował sie jednak na zmianę. - Nie miałem żadnych uwag merytorycznych, jeżeli chodzi o Kubackiego. Jego zajęcia prowadzone były w pełni profesjonalnie. - wyjaśnił na konferencji. - Brakowało jednak "chemii" w drużynie, dlatego zdecydowaliśmy się na zmianę szkoleniowca.

Nowym trenerem został Krzysztof Stelmach, który zaproponował współpracę Panu Andrzejowi, a ten jego oferty nie odrzucił, i tak jak niegdyś pracował u boku Milewskiego, Sucha czy Wspaniałego, teraz został asystentem Krzysztofa Stelmacha, z którym przepracował cztery sezony i do poprzednich sukcesów dołożył kolejne.

Po zakończeniu sezonu 2011/2012 i odejściu Prezesa Kazimierza Pietrzyka Pani Prezes Sabina Nowosielska zmianiła cały sztab szkoleniowy. Asystentem Daniela Castellaniego został Sebastian Świderski. Po siedemnastu latach pracy z pierwszym zespołem pożegnał się też Andrezj Kubacki. Pozostał w klubie, gdzie teraz zajmie się wyszukiwaniem zdolnej młodzieży i będzie to z pewnością robił z taka samą pasją. A za siedemnaście lat pracy w Mostostalu i w ZAKSIE, za wszystkie sukcesy i chwile wzruszeń należą się Panu Andrzejowi serdeczne podziękowania.

Autor: Janusz Żuk/Tomasz Gdula



Galeria



Foto: Jacek Żuk