Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Nasi zawodnicy

Grzegorz Pająk


- Zdecydowanie był to przełomowy sezon, zresztą podobnie było dwa lata temu po powrocie z Francji. Wtedy też się dobrze pokazałem w Effectorze i to pozwoliło mi znaleźć się później w bardzo dobrej drużynie z Olsztyna, z którą osiągnęliśmy rewelacyjny wynik, a teraz to już w ogóle brak mi słów, że po słabym sezonie jako drużyna, dostaję powołanie do kadry A - mówił po ostatnim meczu w barwach Effectora nowy zawodnik kędzierzynian, który znalazł też uznanie w oczach włodarzy ZAKSY i uzupełnił skład kędzierzynian jako drugi rozgrywający.


Grzegorz Pająk
Data i miejsce urodzenia: 01.01.1987 r., Stalowa Wola
Wzrost: 196 cm
Waga: 87 kg
Zasięg w ataku: 340 cm
Zasięg w bloku: 325 cm
Pozycja na boisku: Rozgrywający
Dotychczasowe kluby Orzeł Międzyrzecz (2006-2008); BBTS Bielsko-Biała (2008-2009); Jastrzębski Węgiel (2009-2011); Martigues Volleyball (2011-2012); Effector Kielce (2012-2013); AZS Olsztyn (2013-2014); Effector Kielce (2014-2015); ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (od 2015)
Sukcesy Mistrzostwo Polski 2016 (ZAKSA), Puchar Polski 2017 (ZAKSA), Mistrzostwo Polski 2017 (ZAKSA)

Pochodzący ze Stalowej Woli zawodnik zaczynał swoją przygodę w "Dwójce" u trenera Ireneusza Kryszczuka i już w kategorii młodzików mógł pochwalić się sukcesami. - Moja przygoda z siatkówką zaczęła się w pierwszej klasie gimnazjum - wspomina Grzegorz. - Wcześniej uprawiałem piłkę nożną na pozycji bramkarza, w młodzieżowych zespołach Stali Stalowa Wola. Pierwszym moim poważnym sukcesem jako siatkarza było wicemistrzostwo Polski młodzików z Dwójką w 2002 roku w Warszawie. Od tamtego momentu rozpoczęła się też moja przygoda z reprezentacją Polski . Z " Dwójką" i trenerem Krzyszczukiem siatkarz zdobył mistrzostwo Polski gimnazjów w 2003 roku w Radomiu, a po zakończeniu nauki w stalowowolskim Gimnazjum numer 2 przeniósł się do Częstochowy, gdzie trafił do liceum i klubu Delic Pol Norwid. - Udało nam się zdobyć mistrzostwo Polski kadetów w 2004 roku w Pile - dodaje Grzegorz. - Z kolegą z zespołu Grzegorzem Fijałkiem spróbowaliśmy też sił w siatkówce plażowej, co zaowocowało mistrzostwem Polski kadetów w 2004 roku w Gubinie i grą w reprezentacji Polski na mistrzostwach Europy w siatkówce plażowej, gdzie zdobyłem brązowy medal, a na mistrzostwach świata dziewiąte miejsce. Miałem okazję występować w reprezentacji Polski w spotkaniach z Brazylią czy Rosją . Po skończeniu liceum siatkarz trafił do drugoligowego Orła Międzyrzecz, z którym wywalczył awans do pierwszej ligi. W Orle spędził dwa lata, skąd został pozyskany przez pierwszoligowy klub z Bielska-Białej. - Miniony rok i praca u trenera Grzegorza Wagnera, który prowadzi zespół z Bielska, pozwoliły mi na szybki rozwój jako zawodnika - przyznaje rozgrywający. - A na koniec sezonu spełniły się moje marzenia, ponieważ zostałem powołany do kadry B reprezentacji Polski seniorów. W najbliższym sezonie będę reprezentował już barwy Jastrzębskiego Węgla, który zainteresował się mną i z tym klubem wiążę duże nadzieje. Wiem, że czeka mnie dużo pracy, będę grał u boku jednych z najlepszych siatkarzy oraz trenerów w ekstraklasie - mówił wówczas.

Jednak przygoda z Jastrzębskim Węglem zaczęła się od operacji kolana. - Kontuzji nabawiłem się pod koniec kwietnia ubiegłego roku, na pierwszym meczu barażowym o awans do PlusLigi z Jadarem Radom. Wówczas zostało to zdiagnozowane jako skręcenie kolana ze zwichnięciem rzepki. To się wydarzyło na początku pierwszego seta. Zostałem zniesiony z boiska i nie mogłam dokończyć meczu - opowiadał zawodnik. - Na początku sezonu trener Roberto Santilli zapytał mnie, czy miałem jakieś kontuzje i urazy ostatnio. Powiedziałem, że tak, że miałem uraz kolana, ale że wszystko jest ok., no może odczuwam tylko lekkie dolegliwości przy pełnym zgięciu. Coś mnie tam uwiera, kłuje.... Wtedy powiedzieli mi, że trzeba zrobić dla pewności rezonans, bo nie mogą sobie pozwolić na to, żeby w połowie sezonu się okazało, że będę miał kolano do wymiany a klub zostanie z jednym rozgrywającym. Kiedy zrobiliśmy ten rezonans okazało się, że mam kolano całkowicie do remontu, więzadło krzyżowe jest naderwane, jest ubytek chrząstki stawowej. Kawałek tej chrząstki oderwał się i przyczepił do więzadła krzyżowego. Dodatkowo był problem z łąkotką boczną. Operacje miałem na początku listopada w Sportklinice w Żorach, a zabieg wykonywał dr Henryk Noga. Więzadło zostało wymienione, łąkotka boczna wycięta, a ubytek chrząstki się sam zarósł. Rehabilitacja trwała 6 miesięcy i w końcu lekarz orzekł, że jestem całkowicie zdrowy i mogę wracać do treningów.

- To był dla mnie trudny okres. Jestem ogromnie wdzięczny prezesowi Zdzisławowi Grodeckiemu, że wykazał się cierpliwością - mówił Grzegorz. - Równie dobrze po usłyszeniu diagnozy lekarskiej mógłby stwierdzić, że rozwiązuje kontrakt. Obdarzono mnie zaufaniem i teraz chciałbym je spłacić. Najważniejsze, że teraz nie mam żadnych dolegliwości i mogę się skoncentrować na grze.

Po dwóch latach spędzonych z Jastrzębiu wyjechał do Francji. Po powrocie do kraju związał się z Effectorem Kielce, po czym poszedł na sezon do Olsztyna, gdzie grał u boku Macieja Dobrowolskiego. - Pojawiły się propozycje z innych klubów, lecz ta z Olsztyna była najbardziej konkretna. Wiedziałem już jaki będzie zespół, trener. Ważnym aspektem dla mnie w wyborze również było to, że klub chce zmieniać się wciąż na lepsze, więc postanowiłem skierować swoje kroki w stronę tego zespołu.

Po roku gry w Olsztynie znowu związał się z Effectorem. Klub grał słabo, ale jego rozgrywający był jednym z najjaśniejszych jego punktów. Po sezonie wraz z Mateuszem Bieńkiem otrzymał powołanie do reprezentacji Polski. - Gdy tylko zauważyłem, że trener częściej stawia na Marcina Janusza, postanowiłem, że zrobię wszystko, by udowodnić mu, że to ja zasługuje na grę w szóstce. Ciężka praca na treningach jak widać się opłaciła. Dzięki niej spełnia się właśnie moje największe sportowe marzenie, być w drużynie mistrzów świata to duży zaszczyt - nie krył radości z tego faktu.

Po zakończeniu sezonu poinformował o rozstaniu z Effectorem: Dlaczego odchodzę? Miałem w Kielcach dobry sezon, otrzymałem powołanie do reprezentacji Polski i dostałem kilka propozycji. Dlatego chcę wykorzystać swoje pięć minut. Mam już prawie 30 lat, więc najwyższy czas podejmować wyzwania. Na pewno odchodzę, ale jeszcze nie jest przesądzone do jakiego klubu.

Jak się później okazało, trafił jako drugi rozgrywający do Kędzierzyna, z którym zdobył tytuł mistrza Polski, dokładając do tego trofeum swoją cegiełkę.

Autor: Janusz Żuk