Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz
Tabela
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Historia ZAKSY

22. Sukces czy porażka?



Sezon 2012/2013, w którym ZAKSA zdobyła wicemistrzostwo Polski i Puchar Polski, a w Lidze Mistrzów doszła aż do Final Four, gdzie zajęła czwarte miejsce, na pewno był najlepszy od roku 2003, ale pozostawił pewien niedosyt. W kolejny rok ZAKSA wchodziła więc z zamiarem poprawienia rezultatu. Jednak początek transferów nie był zbyt optymistyczny. Z klubem pożegnał się Daniel Castellani, który wybrał lukratywną finansowo propozycję Fenerbache Stambuł. Za nim podążył też Felipe Fonteles i ZAKSA straciła dwa bardzo ważne swoje ogniwa.

Prezes Nowosielska nie próżnowała jednak. Pierwszego szkoleniowca kibice poznali już 26 kwietnia i, jak się wszyscy spodziewali, został nim asystent Castellaniego, ikona polskiej i kędzierzyńskiej siatkówki, Sebastian Świderski, który na asystenta wybrał sobie dotychczasowego statystyka ZAKSY i reprezentacji Polski, Oskara Kaczmarczyka. - Postaram się prowadzić drużynę podążając szlakiem wyznaczonym przez Daniela (Castellaniego - przyp. red.), oczywiście nie będę taki sam - to z wielu względów niemożliwe, ponieważ Daniel jest wybitnym trenerem i psychologiem, ja postaram się dać z siebie wszystko, co najlepsze, aby kontynuować rozpoczętą przed rokiem wspólną drogę budowania potęgi ZAKSY. Przede mną trudne wyzwanie, ale mam nadzieję, że będę mógł liczyć na pomoc chłopaków oraz oczywiście wspaniałych kibiców - napisał na swoim oficjalnym profilu na portalu społecznościowym Facebook tuż po nominacji nowy trener ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Sebastian Świderski.

Trzeba było jeszcze zapełnić lukę po Brazylijczyku i uzupełnić skład o nowego atakującego (Klub za porozumieniem stron rozwiązał umowę z Rouzierem). Już w połowie maja poznaliśmy następcę Fontelesa i okazał się nim reprezentant Holandii, młody zawodnik grający w lidze włoskiej - Dick Kooy. Wcześniej dowiedzieliśmy się, że do ZAKSY przechodzi też na przyjecie z AZS-u Olsztyn Wojciech Ferens, a na ataku zagra Gregorz Bociek, który po roku gry w PlusLidze przebojem wdarł się do reprezentacji Polski. Dłużej trwało oczekiwanie na czwartego przyjmującego, którym został znany z gry w Polsce i w ZAKSIE, przesympatyczny Dan Lewis.





FOTO: Jan Opiłka



Kiedy skład był już gotowy, można było mówić o celach. - Analizując poszczególne pozycje uważam, że będziemy mieli zespół nie słabszy niż w poprzednim sezonie. Oczywiście pojawiają się znaki zapytania. Na przykład czy młody Grzesiek Bociek poradzi sobie jako pierwszy atakujący. Tym bardziej, że czeka go walka z innymi rywalami i na innym poziomie, jak choćby Liga Mistrzów. Ja wierzę, że zawodnik da sobie radę. Widać po zgrupowaniach reprezentacji, czy niedawnej Uniwersjadzie, że chłopak się rozwija i możemy mieć z niego duży pożytek (Bociek został najlepiej punktującym zawodnikiem Uniwersjady - przyp. red.). Na przyjęciu mamy znacznie większe pole manewru niż w poprzednim sezonie, a Dan Lewis na pewno wzmocni je i obronę oraz w razie potrzeby pozycję Libero - zapowiadał Świderski, który deklarował walkę o medale i obronę Pucharu Polski. Podobne deklaracje padały z usta Pani prezes: - Miejsca medalowe ze wskazaniem na kolor włosów, jaki miałam przed piątym meczem finałowym o mistrzostwo Polski.

Pełny skład wicemistrzów Polski kibice mogli zobaczyć podczas prezentacji, w czasie której ZAKSA zagrała z Sir Safety Perugia, wygrywając 3:2, natomiast w lidze kędzierzynianie na inaugurację pokonali beniaminka z Radomia (Czarni Radom). Kibice czekali jednak na Superpuchar, który miał być rewanżem za piąty przegrany mecz finału. Po znakomitym meczu minimalnie lepsi okazali się jednak rzeszowianie i to oni do mistrzostwa Polski dołożyli kolejne trofeum. W następnym meczu ligowym kędzierzynianie niespodziewanie przegrali w Olsztynie i, jak się okazało, była to zapowiedź całego sezonu, w którym znakomite mecze ZAKSA przeplatała bardzo słabymi.

Pierwszy zimny prysznic przyszedł w Lidze Mistrzów, w której nasz zespół odpadł z grupy, nie wchodząc nawet do Pucharu CEV, a wszystko za sprawą porażki 3:2 z Galatasaray Stambuł w ostatnim meczu grupowym. Dla Turków były to pierwsze i jedyne punkty w LM.

- Chciałbym, żeby zespół grał na takim poziomie, na jaki go stać. Jeśli spojrzymy na nazwiska, to ci ludzie powinni grać o kilkadziesiąt procent lepiej niż teraz. Moje nadzieje są takie, żebyśmy zaczęli grać jak prawdziwa drużyna, która ma swój cel, a nie jako indywidualności i to cały czas powtarzam chłopakom. Wtedy o zwycięstwa będzie znacznie łatwiej - mówił szkoleniowiec ZAKSY w świątecznym wywiadzie.

Nerwową atmosferę wokół zespołu podgrzewała tzw. "sprawa Grzegorza Boćka", czyli spór o przynależność klubową zawodnika, rozpętany przez jego poprzedni klub , czyli AZS Częstochowa. Decyzje dotyczące atakującego zmieniały się co chwilę, w końcu sam zawodnik został zawieszony na 4 spotkania, a ZAKSA zapłaciła karę, chociaż ostatecznego wyroku nie było.

Na chwilę dumy i radości kibice ZAKSY nie musieli jednak długo czekać. W rozgrywany w dniach od 13 do 16 marca w Zielonej Górze Pucharze Polski, ZAKSA, która nie była faworytem, obroniła Puchar i tym samym osiągnęła pierwszy, i jak się potem okazało, jedyny sukces w sezonie. - To bardzo ważny tytuł dla naszej drużyny. Nie zaczęliśmy dobrze tego sezonu, mieliśmy swoje problemy i wielu mówiło, że to będzie stracony rok dla ZAKSY. Dzisiaj pokazaliśmy naszą grę i udało się nam wygrać tytuł. Jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu - skomentował finał przyjmujący ZAKSY, Dick Kooy, który indywidualnie otrzymał tytuł najlepiej zagrywającego zawodnika turnieju.

Ćwierćfinały play-off minęły bez niespodzianek i w półfinałach nasz zespół zmierzył się z broniącą mistrzowskiego tytułu Resovią Rzeszów. Ku zaskoczeniu rywali i radości naszych kibiców pierwsze dwa mecze na Podpromiu wygrali podopieczni Sebastiana Świderskiego i teraz wystarczyło tylko przypieczętować tę wygraną w trzecim meczu w Kędzierzynie. Finał był bardzo blisko, bo przy ogłuszającym dopingu fanów ZAKSA prowadziła w tym spotkaniu 2:0 i.... ostatecznie przegrała 2:3. Nikt wtedy nie wiedział, że z kontuzją barku grał w tym meczu Michał Ruciak. Czwarty mecz nasz zespół zagrał bez Piotra Gacka, który skręcił staw skokowy, z Michałem Ruciakiem na libero i te ubytki w składzie przeniosły się też na wynik. Rzeszowianie wygrali po raz drugi i wyrównali stan rywalizacji, przenosząc ją na Podpromie. Tu lepsi okazali się tym razem gospodarze i nadzieje na finał prysły jak mydlana bańka. - Niestety, zabrakło nam troszeczkę zdrowia, no i trochę sił - mówił po piątym meczu Sebastian Świderski, zwracając uwagę na brak Piotra Gacka i Jurija Gladyra oraz kontuzję Michała Ruciaka. - Na tyle, ile mogliśmy, robiliśmy wszystko, żeby to spotkanie wygrać. To był przede wszystkim mecz walki. Świadczą o tym choćby wymiany, bo z jednej strony były tylko cztery obrony, z drugiej tylko trzy, więc jak widać, to była twarda, męska siatkówka.

W meczu o brąz, tak jak w sezonie 2011/12, ZAKSA spotkała się z Jastrzębskim Węglem i na wyjeździe minimalnie przegrała dwa razy po 3:2, chociaż w drugim meczu wygraną miała na wyciagnięcie ręki. W Kędzierzynie tylko raz udało się wygrać. Czwarty mecz był popisem rywali, którzy wykorzystali zmęczenie naszych siatkarzy i wygrali pewnie 0:3. Nam pozostało czwarte miejsce.

- Zdobyliśmy Puchar Polski. Był to bardzo dobry okres dla ZAKSY. Jeżeli chodzi o play-off, to rywalizacja pozostawia duży niedosyt - komentował na gorąco wynik Dominik Witczak -. Byliśmy bardzo blisko wejścia do finału, ale nie wykorzystaliśmy ogromnej szansy. Pojechaliśmy do Jastrzębia, dwa mecze zakończone w pięciu setach, niestety z niekorzystnym wynikiem dla ZAKSY. W rywalizacji o brązowy medal, także nie wykorzystaliśmy swojej szansy. Czujemy duży niedosyty po tym sezonie.

Autor: Janusz Żuk






NrImię i NazwiskoRok urodzeniaWzrostPozycja
3. Dominik Witczak 1983 198 cmAtakujący
5. Paweł Zagumny 1977 200 cmRozgrywający
6. Dan Lewis1976 190 cm Przyjmujący
7. Grzegorz Pilarz 1980 188 cm Rozgrywający
8. Juryj Gladyr 1984 203 cm Środkowy
9. Łukasz Wiśniewski 1989198cm Środkowy
10. Wojciech Ferens1991 194 cm Przyjmujący
11. Dick Kooy1987 194 cm Przyjmujący
12. Grzegorz Bociek1991 207 cm Atakujący
15. Piotr Gacek 1978 185 cm Libero
16. Michał Ruciak 1983 190 cm Przyjmujący
17. Marcin Możdżonek 1985 212 cm Środkowy
18. Dustin Schneider1985 182 cm Rozgrywający

Trener: Sebastian Świderski
II Trener: Oskar Kaczmarczyk
Trener odnowy biologicznej: Piotr Pietrzak
Fizjoterapeuta: Paweł Brandt
II fizjoterapeuta: Remigiusz Koteluk
Statystyk: Kamil Sołoducha


W drodze na tron:

1. Tak to się zaczęło
2. Mostostal - spełnione marzenia
3. Klub Kibica
4. Pierwsze "złoto"
5. Tylko czy aż?
6. Wspaniali chłopcy
7. Naj-wspanialsi
8. Niepokonani
9. Europo, witaj nam!
10. Znowu na tronie
11. Nie zawsze można wygrywać; 12 Wrócimy
13. Chłopcy na "piątkę"
14. "Na równi pochyłej"
15. Sezon jednego play-offu
16. Powtórka z rozrywki
17. Wracamy na salony
18. O krok od medalu
19. Trzy finały
20. Koniec epoki
21. Nowe otwarcie
23. Jaki początek, taki koniec
24. Znowu na tronie!