Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz 2022/23
Tabela 2022/23
Sezon 2021/22
Sezon 2020/21
Sezon 2019/20
Sezon 2018/19
Sezon 2017/18
Sezon 2016/17
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2023
Puchar Polski 2022
Puchar Polski 2021
Puchar Polski 2020
Puchar Polski 2019
Puchar Polski 2018
Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 22/23
Liga Mistrzów 21/22
Liga Mistrzów 20/21
Liga Mistrzów 19/20
Liga Mistrzów 18/19
Liga Mistrzów 17/18
Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

"Moją wizytówką są gracze..."

mówi Gheorghe Cretu

/FRAGMENTY/



Arkadiusz Dudziak:Dlaczego nie będzie pan trenerem ZAKSY w następnym sezonie?
Gceorghe Cretu:Pod koniec grudnia rozpoczęły się negocjacje z klubem nt. kontraktu. Przez kilka tygodni nie mogliśmy znaleźć porozumienia i każdy poszedł w swoją stronę. Otrzymałem ofertę z Biełogorie, którą przyjąłem, a klub w tym czasie na rynku szukał trenera. To normalne.

A.Dudziak:Czyli rozstaje się pan z ZAKSĄ w przyjacielskich relacjach?
G.Crethu:Tak, to coś bardzo ważnego. Każdy z nas jest profesjonalistą i sami decydujemy o swojej przyszłości. To nie zmieni relacji pomiędzy nami, klubem, zawodnikami, wszystkimi pracownikami klubu, sponsorami. To coś zrozumiałego dla każdego. Pracowałem z taką samą intensywnością, nawet gdy już wiedziałem, że nie będę trenerem ZAKSY.

A.Dudziak:Jak pan już wcześniej powiedział, podpisał pan kontrakt z rosyjskim klubem. Jak pan zareagował na wybuch wojny?
G.Crethu:To coś strasznego dla ludzi, którzy jej doświadczają i cierpią. Mówimy o życiach ludzi, dzieci, którzy tracą życie, domy. Mój zerwany kontrakt nie jest w tym ważny. Prezes klubu Siergiej Tietiuchin zachował się po dżentelmeńsku i spytał się mnie czy dalej chcę pracować w Rosji, czy chcę poczekać. Podjąłem decyzję, że nie jadę i klub ją zaakceptował.

A.Dudziak:Czy to pańskim pomysłem było ściągnięcie Kamila Semeniuka do Rosji?
G.Crethu:Nie, jego podpisali w Biełogorie dwa tygodnie przede mną. Nie miałem pojęcia, że on tam pójdzie. Myślałem, że trafi do Włoch z powodu plotek, które krążyły. Nie miałem jednak wiele czasu nad tym myśleć, bo to był dla nas pracowity moment w ZAKSIE. Mieliśmy sporo kłopotów: graliśmy decydujące mecze w LM, PlusLidze, przygotowaliśmy się do Pucharu Polski. Gdy zadzwonił do mnie Tietiuchin (prezes klubu - przyp. red.) jeszcze przed wybuchem wojny, że widzi mnie w swojej drużynie, to się nad tym nie zastanawiałem. Był moim graczem, gdy po raz pierwszy pracowałem w Biełogorie, dobrze nam się razem współpracowało. Zdecydowałem się w ciągu 24 godzin.

A.Dudziak:Krążyło wiele plotek, że trafi pan do Projektu Warszawa. Nie będzie tam pan jednak pracował. Dlaczego?
G.Crethu:Nie miałem z nimi żadnych poważnych rozmów. Być może było jakieś zainteresowanie ze strony klubu. Bardzo mi miło, że taki zespół się o mnie pytał, ale nigdy nie naciskałem mojego menadżera, żeby prowadził z nimi rozmowy. Szanuje pracę Piotra Gacka w klubie, ale nie trafię do Warszawy.

A.Dudziak:A co z PGE Skrą i Jastrzębskim Węglem?
G.Crethu:Nie tylko te kluby się o mnie pytały, także kilka innych, gdy anulowałem kontrakt z Biełogorie. Nie pójdę jednak od razu po ZAKSIE do żadnego wielkiego jej rywala w kraju. To już zdecydowałem na długi czas przed końcem sezonu.

A.Dudziak:Wie pan już, gdzie będzie pracował w następnym sezonie?
G.Crethu:Nic jeszcze nie zdecydowałem, bo nie miałem na to czasu. Chciałem się nacieszyć ostatnimi dniami w Kędzierzynie-Koźlu. Chciałem pobyć z chłopakami, pracownikami klubu, prezesem, sztabem, sponsorami. Miałem spotkanie z prezydentką miasta. Chciałem się pożegnać i cieszyć się tymi ludźmi do ostatniej sekundy. Wszyscy byli zaangażowani w rodzinę ZAKSY, jaką stworzyliśmy i którą zbudował Sebastian Świderski.

A.Dudziak:Czego będzie panu najbardziej brakować po odejściu z ZAKSY?
G.Crethu:Chyba najbardziej będzie mi brakować więzi i atmosfery, która była wewnątrz tej grupy. Zaczynając od zespołu, poprzez pracowników klubu i to, co budowaliśmy dzień po dniu. W zasadzie już mi tego brakuje.

A.Dudziak:Czy czuje się pan doceniony po tym sukcesie? Nikt u nas nie zdobył nigdy potrójnej korony, a najważniejsze trofeum w siatkówce klubowej jest pańskie.
G.Crethu:Zawsze powtarzałem, że nieważne, co obcy ludzie o mnie myślą. Moja wizytówką zawsze są gracze i ich opinia o mnie oraz wyniki drużyny. Moimi trofeami są zawodnicy, których udało się zbudować podczas pracy w wielu ligach oraz ci, których udało się przywrócić do obiegu. To, co mi się udało w tym roku z tą wspaniałą grupą, jest wielkim bonusem. Wiele udało mi się zrobić w Estonii, to czego dokonaliśmy tam w siatkarskim środowisku jest niesamowite, w kraju, który ma tylko 1,2 miliona ludności. Jako jedyny obcokrajowiec wygrałem tam dwa razy Oskara Sportu w Estonii dla najlepszego trenera. Nawet nie tylko zawodnicy są moją wizytówką. Jeśli popatrzy się teraz na osoby, które pracują w kadrze, to obaj fizjoterapeuci: Mateusz Kowalik i Tomasz Pieczko są moimi fizjoterapeutami z Cuprum Lubin. Wziąłem ich w momencie, w którym nie mieli pracy, a teraz są w reprezentacji. W środku jest coś więcej niż siatkówka.

Źródło:sportowefakty.wp.pl/
Rozmawiał:Arkadiusz Dudziak



Czytaj więcej na stronie: sport.tvp.pl