Aktualności
Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz 2026/27
Tabela 2026/27
Sezon 2025/26
Sezon 2024/25
Sezon 2023/24
Sezon 2022/23
Sezon 2021/22
Sezon 2020/21
Sezon 2019/20
Sezon 2018/19
Sezon 2017/18
Sezon 2016/17
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2026
Puchar Polski 2025
Puchar Polski 2024
Puchar Polski 2023
Puchar Polski 2022
Puchar Polski 2021
Puchar Polski 2020
Puchar Polski 2019
Puchar Polski 2018
Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 23/24
Liga Mistrzów 22/23
Liga Mistrzów 21/22
Liga Mistrzów 20/21
Liga Mistrzów 19/20
Liga Mistrzów 18/19
Liga Mistrzów 17/18
Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Tapetki na pulpit
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Zostaję w Kędzierzynie-Koźlu

Rozmowa z Bartoszem Fijałkiem

/FRAGMENTY/



Karolina Wólczyńska : Pochodzisz z siatkarskiej rodziny. Jaki miałeś siatkarski start - prostszy czy trudniejszy?
Bartosz Fijałek: To zależy. Pod kątem samego startu było mi na pewno łatwiej, dlatego że miałem styczność tak naprawdę od niemowlaka z piłką. Właśnie dlatego że wszyscy w rodzinie grali. Wszędzie pojawiała się piłka. Odbijaliśmy w ogródku. Niekiedy bywały też cięższe momenty, ale trudno mi przywołać konkretne przykłady.

K.Wólczyńska:Czułeś na sobie presję oczekiwań? Była presja, byś również poszedł w siatkówkę?
B. Fijałek: Ze strony rodziny nie było żadnej presji, że i ja mam zostać siatkarzem. Raczej to wyszło tak zupełnie naturalnie. Ja pokochałem ten sport i chciałem, chcę to robić. Ciągnęło mnie też do innych sportów. Jak w przypadku wielu dzieci grałem również w piłkę nożną w podstawówce. Próbowałem też koszykówki czy piłki ręcznej. Brałem udział w zawodach szkolnych, ale okazało się, że siatkówka jest najbliższa memu sercu.

K.Wólczyńska: Jesteś wychowankiem Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla. Jak wspominasz ten czas?
B. Fijałek:Zacznę od tego, że obecnie gram na pozycji libero. Wtedy przez pierwsze półtora roku w Akademii występowałem jeszcze na rozegraniu. Zdobyliśmy mistrzostwo Polski. Wraz z trenerami uznaliśmy, że wzrost może być przeszkodą, żeby się wybić. Dlatego zdecydowałem się zmienić pozycję. Koniec końców wybór okazał się dobry, aczkolwiek na początku ciężko było mi to przeboleć. Rozgrywający uczestniczy w każdej akcji, ciągle dotyka piłki. A na libero czasami w meczu aż tęsknisz za kontaktem z piłką. Jeżeli nie zagrywają w ciebie, nie masz szans czegoś obronić, to tęsknisz po prostu za odbiciem.

K.Wólczyńska:Zmiana od strony technicznej nie stanowiła problemu?
B. Fijałek:Właśnie nie miałem z tym zbytnio problemu. Wiadomo, że rozgrywający odbija głównie sposobem górnym palcami, a przyjmuje się zwykle sposobem dolnym. W moim przypadku oba sposoby odbijania były bardzo naturalne. Jak wspomniałem, grałem od dziecka. Trudniejsze dla mnie było poczucie zmiany funkcji na boisku.

K.Wólczyńska:Z Akademii Talentów przeniosłeś się do Spały, do SMS-u.
B. Fijałek:Tak, od pierwszej klasy liceum przez dwa lata uczyłem się i trenowałem w Spale. Jak to w Spale wracaliśmy na rozgrywki klubowe, finały wojewódzkie i już później półfinały czy finały mistrzostw Polski. Po drugiej klasie odszedłem z SMS-u. Z moim tatą podjęliśmy decyzję, że spróbuję swoich sił na testach do pierwszoligowej drużyny w Bielsku-Białej. Po tygodniu dostałem telefon, że chcą i widzą mnie w drużynie. Tak zaczęła się moja przygoda z pierwszoligowym zespołem bielskim, z którym później awansowaliśmy do PlusLigi. W klubie spędziłem trzy lata. Potem przeniosłem się do Chełma, gdzie z miejscową drużyną również awansowaliśmy do najwyższej klasy rozgrywkowej.

K.Wólczyńska:Lepiej było zacząć od I Ligi niż PlusLigi?
B. Fijałek:Wydaje mi się, że z biegiem czasu coraz bardziej doceniam to, jaką drogę wtedy wybrałem. Patrząc na ogół tego wszystkiego, jak to wygląda u młodych sportowców. Z dzisiejszej perspektywy przyznaję, że wybór okazał się słuszny. I liga była dla mnie świetnym miejscem rozwoju i jako człowieka, i jako sportowca.

K.Wólczyńska:Odnośnie do poziomu I Ligi i PlusLigi jest to przepaść? Czy dąży to do równowagi między tymi ligami?
B. Fijałek:To nie jest tak, że to jest inna dyscyplina, ale różnice są. Wydaje mi się, że głównie w tym, że w PlusLidze popełnia się po prostu mniej błędów własnych. Nie odczułem dużego przeskoku, nie doznałem szoku po awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej. Jeżeli chodzi o pracę klubów, funkcjonuje to mniej więcej na podobnym poziomie.

K.Wólczyńska:Ostatni sezon klubowy spędziłeś w Kędzierzynie-Koźlu. Jak oceniasz współpracę z Mateuszem Czunkiewiczem?
B. Fijałek:Serdecznie go pozdrawiam. Super ziomek, pozytywny wariat. Dużo się nauczyłem od bardziej doświadczonego kolegi na tej samej pozycji, co ja. Przegadaliśmy długie godziny. Sporo czasu spędziliśmy w swoim towarzystwie - nie tylko ja z Czunkiem, ale też z resztą drużyny.

K.Wólczyńska:Jak ogólnie wyglądał twój pierwszy sezon w ZAKSIE?
B. Fijałek:Przez nieszczęście kolegi z drużyny - Mateusza Czunkiewicza - dostałem szansę grania, którą wykorzystałem na tyle, na ile mogłem. Zostaję w Kędzierzynie-Koźlu na przyszły sezon. Dostałem powołanie do reprezentacji Polskich seniorów. Tak że myślę, że to spełnienie marzenia każdego sportowca.


Źródło: siatka.org


Czytaj więcej na stronie: siatka.org