Wywiady
Fotoreportaże
Filmy


Historia klubu
Sala Chwały
Sukcesy
Kędzierzyński Panteon Sławy
Skład
Nasi zawodnicy
Grali u nas
Trenerzy ZAKSY
Ciekawostki
Hala Azoty


Terminarz 2022/23
Tabela 2022/23
Sezon 2021/22
Sezon 2020/21
Sezon 2019/20
Sezon 2018/19
Sezon 2017/18
Sezon 2016/17
Sezon 2015/16
Sezon 2014/15
Sezon 2013/14
Sezon 2012/13
Sezon 2011/12
Sezon 2010/11
Sezon 2009/10
Sezon 2008/09
Sezon 2007/08
Sezon 2006/07
Sezon 2005/06
Sezon 2004/05
Medalisci MP


Puchar Polski 2023
Puchar Polski 2022
Puchar Polski 2021
Puchar Polski 2020
Puchar Polski 2019
Puchar Polski 2018
Puchar Polski 2017
Puchar Polski 2016
Puchar Polski 2015
Puchar Polski 2014
Puchar Polski 2013
Puchar Polski 2012
Puchar Polski 2011
Puchar Polski 2010
Puchar Polski 2009
Puchar Polski 2008
Puchar Polski 2007
Puchar Polski 2006
Puchar Polski 2005
Zdobywcy PP


Liga Mistrzów 22/23
Liga Mistrzów 21/22
Liga Mistrzów 20/21
Liga Mistrzów 19/20
Liga Mistrzów 18/19
Liga Mistrzów 17/18
Liga Mistrzów 16/17
Puchar CEV 14/15
Liga Mistrzów 13/14
Liga Mistrzów 12/13
Liga Mistrzów 11/12
Puchar CEV 10/11
Puchar CEV 09/10


O nas
Wygaszacze ekranu
Puzzle
Tapetki na pulpit
Galeria
Karykatury
Zawodnik miesiaca
Sondy

Trenerzy ZAKSY

Tuomas Sammelvuo



Nowym szkoleniowcem dwukrotnych klubowych mistrzów Europy będzie od nowego sezonu Tuomas Sammelwuo, który powraca do Kędzierzyna-Koźla po dwunastu latach w zupełnie nowej roli.

Nasz nowy trener był bowiem zawodnikiem ZAKSY w latach 2009/2010. Po rozstaniu z naszym zespołem przeniósł się do Rosji, a w 2013 roku rozpoczął karierę trenerką, jako szkoleniowiec reprezentacji Finlandii.

- Były różne propozycje, ale kiedy pojawiło się zainteresowanie ze strony ZAKSY, to było dla mnie ważne. Tutaj jest coś co można określić jako kultura zwyciężania. Grałem w tym klubie, więc jest to wielkim zaszczytem i przyjemnością, że będę pracował tu jako trener. Chciałby podziękować ZAKSIE za szansę oraz za to, że czekali na moją decyzję, w momencie kiedy musieli dokonać wyboru co do trenera. Jestem zaszczycony, że mogę tu być - powiedział szkoleniowiec ZAKSY po ogłoszeniu tego faktu w prasie.


Tuomas Sammelvuo
Data i miejsce urodzenia: 16.02.1976 - Pudasjärvi
Funkcja w zespole: I trener
Kariera trenerska: Finlandia (2013-2018), Kuzbass Kemerowo (2016-2019), Rosja (2019-2022), Zenit Petersburg (2019-2022), Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (od 2022)
Największe sukcesy trenerskie: mistrzostwo Rosji 2019 (Kuzbass Kemerowo), wicemistrzostwo Rosji 2021 (Zenit Petersburg), srebrny medal Pcharu CEV 2021 (Zenit Petersburg), złoty medal Ligi Narodów, Rosja (2019), wicemistrzostwo olimpijskie, Rosja (2020)

Tuomas Sammelvuo urodził się 16 lutego 1976 roku w Pudasjaervi, a pierwszym jego zespołem był trzecioligowy Pudasjärven Urheilijat. Jednak swoją przygodę ze sportem rozpoczynał, jak wielu jego kolegów, od skoków narciarskich i, jak mówi, zapowiadał się na niezłego zawodnika. Jednak wypadek, który miał miejsce, gdy Tuomas miał dwanaście lat, przerwał karierę wychowanka dobrze znanego w Polsce Mikko Kojonkoskiego. Wówczas Tuomas Sammelvuo wybrał siatkówkę, co było zresztą marzeniem jego ojca, który sam był siatkarzem, a potem trenerem siatkarskim. W siatkówkę grało też rodzeństwo Tuomasa. - "Oni wszyscy od razu postawili na siatkówkę, a ja, choć jestem najstarszy, dość długo się opierałem." - opowiadał w jednym z wywiadów. - "Tymczasem, jak na ironię losu, to właśnie ja zaszedłem najdalej. Dwóch moich braci skończyło w amatorskich klubach w Finlandii, trzeci grał w lidze francuskiej, a siostra w hiszpańskiej. Na razie bez większych sukcesów."

"Zaczynałem w trzecioligowym zespole, ale dość szybko przebiłem się wyżej." - mówił o początkach swojej kariery. - Najpierw trafiłem do kadry juniorów, gdzie poznałem Janne Heikkinena. Razem chodziliśmy do szkoły średniej, zaprzyjaźniliśmy się i do dziś mamy świetne relacje. W wieku 17 lat obydwaj trafiliśmy do reprezentacji. Podobno byliśmy niezwykle utalentowani… (śmiech). Tak czy inaczej karierę rozpoczęliśmy bardzo wcześnie - reprezentujemy barwy narodowe od 16 lat.

W wieku dwudziestu lat wyjechał, jak wielu jego kolegów, za granicę. Trafił do Francji. - Pierwszy sezon za granicą spędziłem w przeciętnym zespole, z którym nic nie ugrałem - wspomina. - Potem przeszedłem do Stade Poitevin i zdobyłem mistrzostwo kraju. Dalej trafiłem do Cuneo i Piacenzy, ale w obydwu włoskich klubach byłem rezerwowym, więc postanowiłem wrócić do Francji. Zdawałem sobie sprawę, że stać mnie na wiele więcej, niż oczekiwano ode mnie w Italii. W Tours miałem gwarancję gry w pierwszej szóstce i przeżyłem tam chyba najlepszy okres w mojej karierze. Zdobyliśmy bowiem mistrzostwo i Puchar Francji oraz wygraliśmy Ligę Mistrzów.

Po dwóch latach w barwach Tours Sammelvuo zdecydował się na wyjazd do Japonii, do czego skłoniły go wysokie zarobki w tamtejszej lidze. W ekipie Toyota Gosei grał w sezonie 2005-2006. Przygodę z Japonią najlepszy w ostatnich latach fiński siatkarz zdecydował się zakończyć po roku i wrócił do ojczyzny. Na sezon 2006-2007 podpisał kontrakt z drużyną Sampo Pielaveden. W kolejnym sezonie grał już w lidze rosyjskiej. Skuszony możliwością rywalizacji z najlepszymi siatkarzami świata i dużymi pieniędzmi podpisał kontrakt z Dynamem Jantar Kaliningrad, gdzie był klubowym kolegą Łukasza Żygadły. Z zespołem z Okręgu Kaliningradzkiego wywalczył szóste miejsce w Superlidze. Ten okres wspomina bardzo miło, chociaż jechał do tego kraju pełen obaw. - Oczekiwałem trudnego życia na co dzień i jeszcze gorszych relacji w klubie. Tymczasem wszystko było w miarę normalnie. Rosjanie to taki naród, który jeśli cię dobrze pozna i polubi, to zrobi dla ciebie wszystko, stając się z miejsca twoimi dobrymi przyjaciółmi i okazują sympatię na każdym kroku.

Po dwóch latach wyjechał znów do Włoch, gdzie reprezentował barwy Tonno Callipo Vibo Valentia. Jak sam mówi, nie był to potentat A1, ale drużyna solidna. - Choć zajęliśmy 7. lokatę, to uplasowaliśmy się przed Sisleyem Treviso, a nasze pojedynki z Trentino były pełne walki i dobrej siatkówki. Byłem bardzo zadowolony z pobytu w Valentinie, ale przyszłość włoskich klubów jest ostatnio niepewna. Kiedy więc pojawiła się konkretna oferta z Polski, bez wahania ją przyjąłem.

W ZAKSIE spędził tylko jeden sezon. Może gdyby Kędzierzyn wywalczył medal, to i Tuomas zostałby na dłużej. Stało się inaczej i klub postanowił poszukać wzmocnień, a Fin nie mieścił się w koncepcji budowy zespołu na kolejny sezon.

O swoim pobycie w Polsce mówił bardzo przychylnie: - Warto było przyjechać do waszego kraju. Liga polska jest bardzo silna. W rozgrywkach uczestniczy tylko 10 drużyn i dzięki temu jest wysoki poziom. Zazdroszczę polskim siatkarzom. Oni wcale nie muszą wyjeżdżać za granicę. Też chciałbym, aby w mojej Finlandii były kluby z wysokimi budżetami i znakomitymi siatkarzami oraz kibice, którzy tak bardzo kochają ten sport. Niestety, nasze rozgrywki są słabiutkie, a fani dopingują jedynie podczas meczów reprezentacji.

Po zakończeniu sezonu znów spakował walizki i wyruszył na powrót do Rosji, do Lokomotivu Nowosybirsk, bo jak mówi: - Takie jest życie sportowca. Oczywiście bardzo lubię poznawać nowe miejsca, ale pewnie gdybym był na przykład księgowym, to wciąż mieszkałbym w Kuopio.

W Nowosybirsku spędził dwa sezony, zdobywając z klubem Puchar Rosji. Po zakończeniu kariery zawodniczej został trenerem reprezentacji Finlandii, zstępując na tym stanowisku Daniela Castellaniego.

- Chciałbym serdecznie podziękować za zaufanie jakim mnie obdarzono. To niesamowite uczucie. Dosyć długo zastanawiałem się czy przystąpić do tego konkursu, ale ostatecznie uznałem, że jestem gotów podjąć to wyzwanie. To dla mnie duży krok naprzód. Mogę wszystkich zapewnić, że będę bardzo ciężko pracował, aby pozycja i pewność siebie naszej drużyny rosła. Mamy bardzo ambitne cele, ale jeżeli dobrze się zorganizujemy, to myślę, że awans do Mistrzostw Świata w 2014 roku i Igrzysk Olimpijskich w Rio De Janeiro w 2016 jest całkiem realny - mówił wówczas Sammelvuo.

Wspominając ten okres tak mówił po kilku latach: - Choć sam zostałem rzucony na głęboką wodę, potrafiłem sobie poradzić. Na początku nie wszyscy pokładali we mnie nadzieję. Wielu ludzi uważało, że to dla mnie za wcześnie. Uratowała mnie wtedy wiara w samego siebie. To mnie wzmocniło i utwierdziło w przekonaniu, że stopniowe pokonywanie szczebli w karierze trenerskiej nie jest konieczne do tego, by być dobrym selekcjonerem drużyny narodowej.

Pracując jeszcze z reprezentacją przyjął propozycję pracy na stanowisku trenerskim w Rosji. W 2016 roku został szkoleniowcem Kuzbassu Kamerowo. Z tym zespołem zdobył swój pierwszy złoty medal w karierze trenerskiej, Był to również pierwszy złoty medal klubu, którego został trenerem. Zwycięstwo Kuzbassu nad Zenitem Kazań Władymira Alekny okrzyknięto wówczas jako sensację.

Po tej wygranej Tuomas Sammelvuo pożegnał się jednak mistrzami Rosji i przyjął propozycję Zenitu Petersburg. Wcześniej został też szkoleniowcem reprezentacji Rosji. , gdzie został następcą Siergieja Szlapnikowa, który od tej pory ma odpowiadać za sprawy szkoleniowe w rosyjskich kadrach. Ostateczny wybór rozstrzygnął się między Sammelvuo. a Aleksandrem Klimkinem. W gronie kandydatów byli jeszcze Serb Slobodan Kovač i Włoch Lorenzo Bernardi. - Po dłuższej dyskusji listę ograniczyliśmy do Sammelvuo i Klimkina. Fin zdobył większość głosów. Wpływ na jego wybór miało to, jak świetnie radzi sobie w Kuzbassie, jego skromność i oddanie pracy. Proszę mieć na uwadze, że jest on zaznajomiony z realiami naszej siatkówki także jako zawodnik - mówi prezes rosyjskiej federacji Stanisław Szewczenko.

Na pewno dalej pracowałby z reprezentacją, z którą wygrał przecież Ligę Narodów i zdobył wicemistrzostwo olimpijskie, gdyby nie agresja Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 roku. Po tym wydarzeniu Fin rozwiązał swoje umowy w Rosji. Od nowego sezonu będzie szkoleniowcem Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

W czym tkwi tajemnica sukcesu Tiomasa Sammelvuo, siatkarza i trenera, który pochodzi z kraju kojarzonego raczej z hokejem i skokami narciarskimi. Oto jego recepta: "Wierzę, że jeśli naprawdę się czegoś pragnie, trzeba o tym marzyć i do tego śmiało dążyć. W życiu najważniejsze jest korzystanie z nadarzających się okazji, które mogą się już nigdy nie powtórzyć."

Autor: Janusz Żuk